Niezależny Doradca Finansowy
10:49 07-05-2010 r.
Wczorajsze spadki na Wall Street przybrały rozmiary paniki.
Najważniejsze indeksy na zamknięciu spadły ponad 3%. Ale w trakcie sesji traciły nawet około 9%. Dosyć tajemnicza jest przyczyna tak dużych spadków, ale nie wydaje się, żeby miała ona charakter „naturalny”. Najbardziej podejrzane są automatyczne strategie tradingowe, czyli algorytmy komputerowe, które bez udziału człowieka dokonują transakcji na podstawie dostępnych danych rynkowych. Jeżeli tak, to byłaby to sytuacja podobna do października 1987 roku, gdzie krótkotrwałe, ale bardzo silne spadki przypisuje się algorytmicznym strategiom inwestycyjnym, które miały za zadanie ubezpieczać portfele inwestycyjne poprzez tworzenie tzw. syntetycznych opcji. Po październiku 1987 rynek akcji szybko wrócił do trendu wzrostowego, ale na odrobienie wszystkich strat inwestorzy musieli czekać ponad rok. Tym razem wydaje się, że panika zostanie zażegnana.
Wczorajsze dane makro w obecnej sytuacji rynkowej nie mają zupełnie znaczenia, warto jednak wspomnieć, że wartość zamówień w niemieckim przemyśle wzrosła w marcu o 5% w porównaniu do lutego, podczas gdy analitycy spodziewali się jedynie 1.4% zwyżki. Rok do roku wartość zamówień rośnie aż o 26.1%. Naszemu największemu partnerowi handlowemu zdecydowanie pomaga odżywanie światowego popytu (gospodarka Niemiec jest bardzo zależna od eksportu) przy jednoczesnym wzroście konkurencyjności spowodowany osłabieniem się euro. Ten pozytywny wpływ kursu na eksport oddziaływał z pewnością także w okresie od zakończenia marca. Dzisiaj para walutowa EUR/USD znajduje się przecież już ok. 6% niżej. Jak więc widać kryzys grecki ma też, w niektórych przypadkach, swoje dobre strony. O ile skończy się szybko a jego najpoważniejszym rezultatem będzie osłabienie euro czy złotego, to w ostatecznym rozrachunku może okazać się korzystny dla większości gospodarek europejskich.
| « Poprzedni artykuł | Następny artykuł » |