Polacy nie posłuchali ekonomistów i dobrze na tym wyszli

W ostatnich latach wielokrotnie pojawiały się ostrzeżenia przed wzrostem stóp procentowych i rat kredytów hipotecznych. Receptą na to zagrożenie miały być kredyty z oprocentowaniem stałym. Teraz okazało się, że Polacy słusznie nie chcieli ich zaciągać. Nieliczni, którzy z tego rozwiązania skorzystali, w ciągu 3 lat zapłacili o ponad 6000 zł wyższe raty niż ci, którzy wybrali zwykły kredyt. Dodatkowo, po obniżce stóp procentowych, różnica w miesięcznej racie wynosi aż 246 zł. To jednak nic w porównaniu z sytuacją osób spłacających kredyty we frankach, których raty nie stoją w miejscu, lecz szybko rosną. Z wyliczeń Expandera wynika, że jeśli utrzyma się tak wysoki kurs jak obecnie, to frankowicze co miesiąc będą musieli wydawać o ok. 50 mln zł więcej na raty niż w grudniu 2019 r.

Raty kredytów w PLN najniższe w historii
WIBOR 3M, od którego uzależnione jest oprocentowanie większości kredytów hipotecznych w złotych, spadł do najniższego poziomu w historii i wynosi 1,17%. To oznacza, że oprocentowanie wielu kredytów zaciągniętych w 2008 r. spadło poniżej 2%. Niezależnie jednak od momentu wypłaty, najbliższe raty kredytów hipotecznych w złotych będą najniższe w historii. W przypadku takiego na kwotę 300 000 zł na 30 lat, udzielonego kilka miesięcy temu, rata będzie o ok. 91 zł niższa niż przed miesiącem. Przy analogicznym kredycie, ale udzielonym w styczniu 2008 r. rata spadnie o ok. 56 zł.

Raty części kredytów nie spadną przez kilka lat
Od każdej zasady są jednak wyjątki. W przypadku kredytów z oprocentowaniem stałym raty nie spadną. Zwykle pozostają na początkowym poziomie przez okres 5 lat. Ironia losu polega na tym, że aby zyskać gwarancję niezmienności raty, klient musiał zgodzić się, aby od początku była ona nieco wyższa, niż w przypadku kredytu z oprocentowaniem zmiennym. Na szczęście Polacy nie słuchali ostrzeżeń ekonomistów i KNF, którzy zachęcali do tego rodzaju kredytów, aby uchronić kredytobiorców przed wzrostem stóp procentowych. Historia kolejny już raz pokazała jednak, że zagrożenia przychodzą z zupełnie nieoczekiwanej strony.

Ci, którzy obawiali się podwyżek stóp procentowych i wybrali stałe oprocentowanie teraz będą musieli zaczekać kilka lat na obniżkę raty. Dla przykładu przyjmijmy kredyt na 300 000 zł na 30 lat, zaciągnięty 3 lata temu. Jeśli ktoś wybrał oprocentowanie stałe, to jego rata od tego czasu wynosi ok. 1520 zł. Dopiero za 2 lata jej wysokość może spaść, gdyż banki zwykle oferują 5-letni okres stałego oprocentowania.

Dla porównania rata analogicznego kredytu z oprocentowaniem zmiennym wynosiła początkowo 1359 zł, a teraz spadła do 1274 zł. Osoba, która wybrała oprocentowanie zmienne przez 3 lata zapłaciła w sumie o 6 117 zł mniej i przez kolejne 2 lata będzie płaciła o ok. 246 zł mniejsze raty niż ktoś, który wybrał oprocentowanie stałe. To ostatnie jednak pod warunkiem, że w ciągu najbliższych 2 lat stopy procentowanie nie wzrosną.

Raty przykładowych kredytów


Co miesiąc o 50 mln zł więcej
Warto jednak zwrócić uwagę, że ci, którzy wybrali oprocentowanie stałe ponoszą tylko wirtualną stratę. Płacą bowiem wciąż taką samą ratę jak kilka miesięcy temu. Ci, którzy spłacają kredyty we frankach szwajcarskich mają natomiast coraz wyższe raty. Problemem jest bardzo wysoki kurs CHF, który waha się w przedziale 4,30 zł – 4,38 zł. Dodatkowo w ostatnich dniach nieco wzrósł LIBOR CHF 3M, od którego uzależnione jest oprocentowanie tego rodzaju kredytów. W rezultacie najbliższa rata w wielu przypadkach będzie najwyższa w historii.

Dla przykładu weźmy kredyt na 300 000 zł na 30 lat, zaciągniętego w styczniu 2008 r. Najbliższa rata będzie o ok. 115 zł wyższa niż przed miesiącem i o 170 zł wyższa niż grudniu. Dla pojedynczego kredytu może to nie robić wrażenia, ale według BIKu wciąż jest spłacanych 451 tysięcy takich kredytów, z którymi powiązanych jest 768 tysięcy kredytobiorców. Ich łączne zadłużenie pod koniec roku wynosiło 101,8 mld zł. Na tej podstawie można wyliczyć, że od grudnia suma wszystkich rat kredytów we frankach wzrosła o ok. 50 mln zł. Tymczasem wiele z tych osób mogło zostać dotkniętych spadkiem dochodów w związku z epidemią.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors