Tagi:

W 2019 r. ponad 50 tys. osób czeka wzrost raty kredytu hipotecznego

W przyszłym roku rekordowo duża liczba kredytobiorców straci dopłaty do kredytów hipotecznych, udzielanych w ramach programu „Rodzina na swoim”. Z wyliczeń Expandera wynika, że koniec dopłat oznacza wzrost raty o ok. 42% w przypadku rodziny i o ok. 21% w przypadku, gdy z programu korzystał singiel. Jednocześnie oznacza jednak również koniec ograniczeń w zakresie korzystania z własnego mieszkania – będzie można je zamienić na większe lub wynająć.

W przypadku programu „Rodzina na swoim” (RnS) dopłaty przez 8 pierwszych lat spłaty pokrywają mniej więcej połowę naliczających się odsetek. Po tym okresie trzeba zacząć spłacać całą ratę. W tym roku taka właśnie podwyżka dotknęła posiadaczy 43 120 kredytów udzielonych w 2010 r. W przyszłym roku skończą się dopłaty do kredytów z 2011 r., w którym program RnS cieszył się rekordowym zainteresowaniem. Udzielono wtedy aż 51 328 takich kredytów.

Średnia kwota udzielonych w tym czasie preferencyjnych kredytów to ok. 200 000 zł. Rodzina, która zaciągnęła taki właśnie dług na zakup mieszkania o powierzchni 50 m2 płaci dziś ratę wynoszącą ok. 626 zł. Jeśli kredyt zaciągnął singiel, to jego rata wynosi 730 zł, gdyż otrzymuje on niższą dopłatę. Gdy okres dopłat się skończy, to ich raty wzrosną do 886 zł, czyli odpowiednio o 260 zł i o 156 zł.

Wzrost rat będzie więc bolesny, ale kredytobiorcy bez problemu powinni sobie z nim poradzić, podobnie jak ci, którym dopłaty skończyły się w tym roku. Ci, którym kończą się dopłaty mają dużo szczęścia. Ich rata co prawda wzrośnie, ale wciąż będzie dość niska dzięki rekordowo niskim stopom procentowym. W 2011 r. oprocentowanie takich kredytów przekraczało 6%, co powodowało, że rata nawet po odjęciu dopłaty przekraczała 900 zł. Teraz bez dopłaty wyniesie 886 zł. Jej opłacenie nie powinno wiec być problemem zwłaszcza, że w ciągu 8 minionych lat najprawdopodobniej wzrosło wynagrodzenie tych kredytobiorców.

Koniec ograniczeń w dysponowaniu mieszkaniem
Zakończenie okresu dopłat ma również pewne pozytywne konsekwencje. Od momentu, gdy uczestnik programu zaczyna płacić pełną wysokość raty zyskuje też pełną swobodę do dysponowania zakupionym mieszkaniem. Może je np. komuś wynająć. Wcześniej nie mógł tego zrobić, gdyż to spowodowałoby utratę dopłat. Kolejne ograniczeniem polegało na tym, że uczestnik nie mógł stać się posiadaczem innego mieszkania czy domu, z wyjątkiem gdy otrzymał je w spadku. Teraz będzie już mógł np. kupić sobie większe mieszkanie, a poprzednie wynająć lub sprzedać. Gdyby zrobił to wcześniej, to straciłby dopłaty.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Polski rynek nieruchomości – Grudzień 2018

Według raportu Metrohouse i Expandera w ostatnich tygodniach 2018 r. ceny mieszkań na rynku wtórnym przestały rosnąć. Stawki podawane w ofertach są już tak wysokie, że skutecznie odstraszają wielu potencjalnych nabywców. Ponownie staniały natomiast kredyty hipoteczne, ale tylko te, dostępne dla osób posiadające ponad 20% wkładu własnego. Średnia marża dla tego rodzaju kredytów wynosi już tylko 2,01%. Warto dodać, że gdyby nie podatek bankowy, to wynosiłaby ok. 1,66%.

Końcówka roku pod znakiem stabilizacji
– W żadnym z analizowanych siedmiu miast nie zauważyliśmy tym razem znaczących podwyżek cen mieszkań nabywanych na rynku wtórnym. Nie wiadomo jeszcze, czy przez klientów kupujących został osiągnięty „próg bólu”, ale jak wiadomo, ceny mieszkań nie będą rosły w nieskończoność, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Na rynku używanych mieszkań można mówić o pewnego rodzaju działaniach rozpoznawczych wśród sprzedających. Ceny w ofertach mogą przyprawiać o zawrót głowy, ale nie każda wycena mieszkania do sprzedaży spotyka się z aprobatą kupujących i nawet przy obserwowanym dużym popycie na mieszkania, zbyt wysokie wyceny prowadzą do osłabienia zainteresowania ofertami.

Paraliżu transakcyjnego nie będzie
Od stycznia 2019 staliśmy przed ryzykiem znacznego spowolnienia transakcyjnego w przypadku sprzedaży nieruchomości na gruntach w użytkowaniu wieczystym. Wynika to z wejścia w życie ustawy przekształcającej użytkowanie wieczyste we własność. – Zator w transakcjach mógł być mocno widoczny, bowiem pierwotnie ustawa wskazywała okres dwunastu miesięcy na wydanie zaświadczenia o przekształceniu. Takie zaświadczenie będzie niezbędne, aby sprzedać mieszkanie. Po nowelizacji w ustawie znalazł się zapis, iż stosowne zaświadczenie, będzie wydawane w ciągu 30 dni w przypadku, gdy podstawą wydania będzie zbliżająca się transakcja, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Ta informacja zapewne uspokoi potencjalne strony transakcji.

Podatek bankowy podwyższa koszt kredytu o 14 tys. zł…
Przez większość tego roku koszt kredytów hipotecznych pozostawał stabilny. Dopiero w IV kwartał przyniósł obniżki marż, ale dotyczyły one przede wszystkim kredytorów w wkładem własnym przekraczającym 20%. W grudniu średnia marża dla tego rodzaju kredytów spadła do 2,01%, co jest najniższą wartością od początku 2016 r., czyli od czasu wprowadzenia podatku bankowego. – Kredyty hipoteczne są obecnie dość tanie, ale gdyby podatek bankowy nie obowiązywał, to byłyby jeszcze tańsze. Wtedy średnia marża wynosiłaby tylko ok. 1,66%. Oprocentowanie kredytu zamiast 3,73% wynosiłaby więc ok. 3,38%. W przypadku przeciętnego kredytu (250 000 zł na 25 lat) podatek podwyższa więc koszt kredytu o 14 124 zł, komentuje Jarosław Sadowski, ekspert Expandera.

… ale zabezpiecza przed nadmiernym wzrostem cen mieszkań
Warto jednak dodać, że choć podatek bankowy oznacza dodatkowe koszty dla kredytobiorców, to z drugiej strony mógł nas też uchronić przed nadmiernymi wzrostami cen mieszkań. Kredyty hipoteczne są dość tanie, co w połączeniu z dobrą sytuacją na rynku pracy spowodowało istotny wzrost popytu na mieszkania i odczuwalny wzrost ich cen. – Gdyby oprocentowanie było jeszcze niższe, to mogłoby jeszcze bardziej nakręcić koniunkturę na rynku nieruchomości, doprowadzając do jeszcze większych wzrostów cen mieszkań, dodaje Jarosław Sadowski z Expandera.

Według Eurostatu od 2013 r. do II kw. 2018 r. ceny mieszkań w Irlandii wzrosły o 76%, na Węgrzech o 54%, a w Czechach o 37%. U nas w tym okresie wzrost wyniósł 15% i był jednym z najmniejszych w Unii Europejskiej. Dane NBP za III kw. pokazują, że ostatnie wzrosty sprawiły, że ceny są już o ok. 20% wyższe niż w 2013 r. To wciąż mniej niż w większości krajów UE. Miejmy jednak nadzieję, że gdy przyjdzie spowolnienie na rynku nieruchomości, rządzący zlikwidują podatek, aby wspomóc koniunkturę.

PEŁNY TEKST RAPORTU ZNAJDĄ PAŃSTWO POD LINKIEM

Polski_Rynek_Nieruchomosci_Raport_Metrohouse_i_Expandera_Grudzień_2018

Regionalne rynki nieruchomości – Listopad 2018

WARSZAWA

Rekordowo drogie mieszkania w Warszawie

Nabywcy mieszkań w Warszawie muszą mierzyć się z wysokimi oczekiwaniami cenowymi sprzedających. Z raportu Metrohouse i Expandera wynika, że średnia cena lokalu na rynku wtórnym przekracza już 8500 zł za m kw. Dobrą informacją jest natomiast to, że osoby posiadające przynajmniej 20% wkładu własnego mogą obecnie liczyć na bardzo atrakcyjne warunki kredytowania.

W Warszawie płacimy już ponad 8500 zł za m kw. Jest to rekord, jeśli chodzi o publikację naszego raportu. Warto jednak dodać, że wysokie oczekiwania cenowe sprzedających często muszą zostać obniżone, aby doszło do zawarcia transakcji. Wysokie popyt na mieszkania, zwłaszcza w atrakcyjnie położonych lokalizacjach oraz potrzeba długiego oczekiwania na nowe lokale, zachęca do zakupów na rynku wtórnym. Jak twierdzą eksperci Metrohouse sytuacja na warszawskim rynku nieruchomości jest w ostatnich miesiącach 2018 roku bardzo dynamiczna. – Wzmożone zainteresowanie widać przede wszystkim w segmencie mieszkań o wartości 400-500 tys. zł. Są to najczęściej mieszkania 2-3 pokojowe na zamkniętych osiedlach wybudowanych w ostatnich 10-15 latach. Spowodowane to jest działalnością inwestorów, którzy kupują mieszkania pod wynajem, mówi Cezary Dymowski, dyrektor warszawskiego oddziału Metrohouse. Jak twierdzą specjaliści, odczuwalny jest spadek zainteresowania zakupami mieszkania w celu ich późniejszej odsprzedaży, ponieważ wysokie ceny przyczyniają się do niższej stopy zwrotu z takiej inwestycji.

Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, to dla osób planujących zakup mieszkania w Warszawie mamy dobre informacje. Ci, którzy mają przynajmniej 20% wkładu własnego mogą obecnie liczyć na atrakcyjne warunki kredytowania. – Marże dla tego rodzaju kredytów są obecnie najniższe od 2016 r. czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. Poza tym stopy procentowe wciąż pozostają na rekordowo niskim poziomie, więc oprocentowanie kredytu jest niskie, niezależnie od wkładu własnego. Dzięki temu rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 988 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego), komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Na horyzoncie pojawiają się jednak pewne zagrożenia. – W przyszłym roku banki po raz kolejny mogą ograniczyć dostępność kredytów. Warto też pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie zostaną z nami na zawsze. Gdyby powróciły one do poziomu z 2012 r., to rata kredytu na opisane wcześniej mieszkanie wzrosłaby z 1 988 do 2 726 zł. Lepiej wiec nie przesadzać z kwotą zadłużenia, dodaje ekspert Expandera.

 

 

KRAKÓW

Ceny nowych mieszkań podbijają stawki na rynku wtórnym

Wpływ na wysokie ceny mieszkań w Krakowie mają obecne projekty deweloperów. Z tego względu przeciętny mieszkaniec miasta pozwala sobie na zakup zaledwie 50 m kw. lokum. Dobrą informacją jest natomiast poprawa atrakcyjności oferty kredytów hipotecznych. Z raportu Metrohouse i Expandera wynika jednak, że ci, którzy mają przynajmniej 20% wkładu własnego mogą obecnie liczyć na bardzo niskie marże.

– W stolicy Małopolski właściciele mieszkań z rynku wtórnego wciąż próbują coś jeszcze ugrać na powszechnie panującej drożyźnie na rynku nieruchomości, a deweloperzy utrzymują w miarę stabilne ceny, komentuje sytuację na rynku Grzegorz Pastuch, dyrektor jednego z biur Metrohouse w Krakowie. Nowe mieszkania budują się głównie na obrzeżach i w dzielnicach wokół centrum. Według specjalistów, podwyżki na rynku pierwotnym, spowodowały wzrost cen na rynku wtórnym. – Nadal najtańszą dzielnicą jest Nowa Huta, która robi się jednak coraz bardzo popularna. Staje się doceniana ze względu na dużo przestrzeni i dostępność terenów zielonych. Średnia powierzchnia mieszkania kupowanego na rynku wtórnym w Krakowie to 50 metrów kwadratowych. Najwięcej za metr trzeba zapłacić na Starym Mieście – średnio ponad 9000 zł za m kw. W Bronowicach średnia cena waha się od 7200 do 8000 zł. W dzielnicach nowohuckich średnio trzeba zapłacić od 5200 do 5800 zł. Na południu Krakowa ceny oscylują na poziomie 5800-6300 za m kw. Tyle zapłacimy na Podgórzu Duchackim oraz Bieżanowie i Prokocimiu.

Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, to dla osób planujących zakup mieszkania w Krakowie mamy dobre informacje. Ci, którzy mają przynajmniej 20% wkładu własnego mogą obecnie liczyć na atrakcyjne warunki kredytowania. – Marże dla tego rodzaju kredytów są obecnie najniższe od 2016 r. czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. Poza tym stopy procentowe wciąż pozostają na rekordowo niskim poziomie, więc oprocentowanie kredytu jest niskie, niezależnie od wkładu własnego. Dzięki temu rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Krakowie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 641 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego), komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Na horyzoncie pojawiają się jednak pewne zagrożenia. – W przyszłym roku banki po raz kolejny mogą ograniczyć dostępność kredytów. Warto też pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie zostaną z nami na zawsze. Gdyby powróciły one do poziomu z 2012 r., to rata kredytu na opisane wcześniej mieszkanie wzrosłaby z 1 641 do 2 251 zł. Lepiej wiec nie przesadzać z kwotą zadłużenia, dodaje ekspert Expandera.

 

 

GDAŃSK

Wyższe ceny, nieco mniejszy ruch

Gdańsk wciąż przyciąga inwestorów, także tych którzy poszukują niestandardowych form lokowania kapitału na rynku nieruchomości. Z raportu Metrohouse i Expandera wynika jednak, że wysokie poziomy cen obserwowane w ostatnich tygodniach, zmniejszają zainteresowanie zakupami, zwłaszcza na rynku pierwotnym. Do zakupu zachęca natomiast atrakcyjne oprocentowanie kredytów.

W ostatnim czasie w Trójmieście dało się zauważyć spowolnienie na rynku pierwotnym. Na pewno nie dotyczy to na przykład położonego w południowej części miasta Jasienia, który od pewnego czasu rozwija się w szybkim tempie ciesząc się dużym zainteresowaniem deweloperów, jak też klientów zainteresowanych zakupem mieszkania. Jak twierdzi specjalista Metrohouse z oddziału w Gdańsku, Łukasz Jończy, w dużym stopniu wpływ na to mają ceny w tamtej okolicy jak i inwestycje miejskie, takie jak linia tramwajowa, która ma być oddana do użytku w IV kwartale 2019 r. – Nie maleje zapotrzebowanie na mieszkania inwestycyjne o średnim metrażu w dobrze skomunikowanych lokalizacjach. Klientów nie odstraszają utrzymujące się na wysokim poziomie ceny nieruchomości na rynku wtórnym. Rynek takich mieszkań charakteryzuje się dużą płynnością. Od niedawna na rynku nieruchomości w Gdańsku pojawiły się inwestycje takie jak kampusy studenckie, które skierowane są do pasywnych inwestorów oczekujących stałej stopy zwrotu, komentuje Łukasz Jończy.

Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, to dla osób planujących zakup mieszkania w Gdańsku mamy dobre informacje. Ci, którzy mają przynajmniej 20% wkładu własnego mogą obecnie liczyć na atrakcyjne warunki kredytowania. – Marże dla tego rodzaju kredytów są obecnie najniższe od 2016 r. czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. Poza tym stopy procentowe wciąż pozostają na rekordowo niskim poziomie, więc oprocentowanie kredytu jest niskie, niezależnie od wkładu własnego. Dzięki temu rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Gdańsku, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 590 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego), komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Na horyzoncie pojawiają się jednak pewne zagrożenia. – W przyszłym roku banki po raz kolejny mogą ograniczyć dostępność kredytów. Warto też pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie zostaną z nami na zawsze. Gdyby powróciły one do poziomu z 2012 r., to rata kredytu na opisane wcześniej mieszkanie wzrosłaby z 1 590 do 2 181 zł. Lepiej wiec nie przesadzać z kwotą zadłużenia, dodaje ekspert Expandera.

 

 

WROCŁAW

Wysokie ceny mieszkań we Wrocławiu

Już ponad 6000 zł za m kw. płacimy średnio za mieszkanie na rynku wtórnym we Wrocławiu. To najwyższy wynik w historii publikowanego przez Metrohouse i Expandera raportu. Do zakupów zachęcają jednak atrakcyjne oferty kredytów hipotecznych. Eksperci jednak ostrzegają, aby przy zaciąganiu kredytu pamiętać, że niskie stopy procentowe nie będą trwać wiecznie.

– Na rynku mieszkaniowym we Wrocławiu obserwujemy coraz większe zainteresowanie zakupem domów i dużych mieszkań w cenie do 500 tys. zł. Nadal przeważają klienci gotówkowi, z których duża część jest zdeterminowana, aby jeszcze w tym roku dokonać transakcji, komentuje sytuację Karolina Górska, dyrektor oddziału Metrohouse we Wrocławiu. Według raportu Metrohouse i Expandera średnia cena w transakcjach mieszkaniowych w stolicy Dolnego Śląska wynosi obecnie 6127 zł i jest to najwyższa wartość notowana od początku publikacji niniejszego raportu. Przeciętne nabywane mieszkanie zamyka się w budżecie prawie 370 tys. zł. Najtańsze ceny m kw. w transakcjach rozpoczynały się od poziomu 4000 zł, ale takich transakcji było bardzo mało. Aby myśleć o zakupie należy przygotować się zwykle na cenę z przedziału 5000-6000 zł.

Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, to dla osób planujących zakup mieszkania we Wrocławiu mamy dobre informacje. Ci, którzy mają przynajmniej 20% wkładu własnego mogą obecnie liczyć na atrakcyjne warunki kredytowania. – Marże dla tego rodzaju kredytów są obecnie najniższe od 2016 r. czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. Poza tym stopy procentowe wciąż pozostają na rekordowo niskim poziomie, więc oprocentowanie kredytu jest niskie, niezależnie od wkładu własnego. Dzięki temu rata kredytu zaciąganego na mieszkanie we Wrocławiu, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 414 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego), komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Na horyzoncie pojawiają się jednak pewne zagrożenia. – W przyszłym roku banki po raz kolejny mogą ograniczyć dostępność kredytów. Warto też pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie zostaną z nami na zawsze. Gdyby powróciły one do poziomu z 2012 r., to rata kredytu na opisane wcześniej mieszkanie wzrosłaby z 1 414 do 1 940 zł. Lepiej wiec nie przesadzać z kwotą zadłużenia, dodaje ekspert Expandera.

 

 

ŁÓDŹ

Coraz wyższe oczekiwania sprzedających mieszkania

Na łódzkim rynku nieruchomości obserwujemy, że sprzedający używane mieszkania coraz częściej żądają 5000 zł za m kw. Oczywiście średnia cena transakcyjna jest znacznie niższa. Według danych Metrohouse i Expandera wynosi ona 4 114 zł za m kw. Popyt na mieszkania podbija dobra sytuacja na rynku pracy i tanie kredyty hipoteczne. Na szczególnie atrakcyjne warunki kredytowe mogą obecnie liczyć klienci, którzy posiadają 20-procentowy wkład własny.

Średnia cena mieszkania na rynku wtórnym w Łodzi wynosi 4114 zł. – Największym zainteresowaniem, tak jak i w poprzednim miesiącu, cieszą się mieszkania dwu oraz trzypokojowe. Coraz więcej klientów pyta o mieszkania czteropokojowe o metrażu ok. 65 m kw., a szczególnie dużym powodzeniem cieszą się takie osiedla jak: Retkinia, Karolew, Widzew, czy też Bałuty Doły, mówi Maciej Czyż, dyrektor oddziału Metrohouse w Łodzi. Ceny mieszkań po raz kolejny wzrosły, tym razem o 3 proc. w porównaniu do ostatniego notowania. – Niejednokrotnie ceny ofertowe sięgają już 5000 zł za m kw., co jeszcze pół roku temu byłoby trudno do wyobrażenia kwotą na lokalnym rynku, mówi Maciej Czyż. Na rynku pierwotnym ceny pozostają bez zmian. Deweloperzy zachęceni dobrą sprzedażą kontynuują budowę kolejnych etapów osiedli.

Wśród klientów zaineresowanych zakupem działki, bądź domu, największym zainteresowaniem cieszą się takie osiedla jak: Julianów, Marysin, czy też Rogi. Klienci poszukują działek w granicach 1000-1500 m kw., oraz domów o powierzchni około 150 m kw. Ceny domów w tych okolicach sięgają nawet miliona złotych.

Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, to dla osób planujących zakup mieszkania w Łodzi mamy dobre informacje. Ci, którzy mają przynajmniej 20% wkładu własnego mogą obecnie liczyć na atrakcyjne warunki kredytowania. – Marże dla tego rodzaju kredytów są obecnie najniższe od 2016 r. czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. Poza tym stopy procentowe wciąż pozostają na rekordowo niskim poziomie, więc oprocentowanie kredytu jest niskie, niezależnie od wkładu własnego. Dzięki temu rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Łodzi, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 951 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego), komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Na horyzoncie pojawiają się jednak pewne zagrożenia. – W przyszłym roku banki po raz kolejny mogą ograniczyć dostępność kredytów. Warto też pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie zostaną z nami na zawsze. Gdyby powróciły one do poziomu z 2012 r., to rata kredytu na opisane wcześniej mieszkanie wzrosłaby z 951 do 1 304 zł. Lepiej wiec nie przesadzać z kwotą zadłużenia, dodaje ekspert Expandera.

 

 

POZNAŃ

Wysokie ceny mieszkań, niższe zyski z wynajmu

W porównaniu do zeszłego roku ceny mieszkań w Poznaniu są wyższe o 13 proc. Taka sytuacja przyczynia się do obniżenia rentowności wynajmu mieszkań. Z raportu Metrohouse i Expandera wynika jednak, że kupujący mogą cały czas liczyć na atrakcyjne finansowanie zakupów kredytem hipotecznym.

W Poznaniu średnie ceny nabywanych na rynku wtórnym mieszkań zatrzymały się na poziomie 6167 zł za m kw. – W porównaniu do wartości sprzed miesiąca nie widać znaczących wahań cen. Warto jednak zauważyć, że porównując ceny rok do roku, obecne są o 13 proc. wyższe niż te sprzed 12 miesięcy, mówi Marcin Jańczuk, dyrektor w agencji Metrohouse. Średnio przeznaczamy na zakup mieszkania 357 tys. zł. Jak zwykle charakterystyczne są dość duże metraże sprzedawanych w Poznaniu mieszkań – obecnie średni powierzchnia przekracza 60 m kw.

Wśród transakcji na rynku wtórnym nadal można zauważyć tendencję nabywania lokali w celach inwestycyjnych. Wzrost cen powoduje coraz większą presję poszukiwania lokali w stanie do remontu, które można kupić z odpowiednio dużym dyskontem. W ten sposób można zwiększyć rentowność takiej inwestycji. Szacuje się, że przy zakupie mieszkania po cenach rynkowych rentowność z wynajmu wyniesie od 4 do 5 proc.

Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, to dla osób planujących zakup mieszkania w Poznaniu mamy dobre informacje. Ci, którzy mają przynajmniej 20% wkładu własnego mogą obecnie liczyć na atrakcyjne warunki kredytowania. – Marże dla tego rodzaju kredytów są obecnie najniższe od 2016 r. czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. Poza tym stopy procentowe wciąż pozostają na rekordowo niskim poziomie, więc oprocentowanie kredytu jest niskie, niezależnie od wkładu własnego. Dzięki temu rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Poznaniu, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 482 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego), komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Na horyzoncie pojawiają się jednak pewne zagrożenia. – W przyszłym roku banki po raz kolejny mogą ograniczyć dostępność kredytów. Warto też pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie zostaną z nami na zawsze. Gdyby powróciły one do poziomu z 2012 r., to rata kredytu na opisane wcześniej mieszkanie wzrosłaby z 1 482 do 2 032 zł. Lepiej wiec nie przesadzać z kwotą zadłużenia, dodaje ekspert Expandera.

Sposób na obniżenie kosztu kredytu hipotecznego o 40 000 zł

Dzięki posiadaniu wysokiego wkładu własnego można podwójnie zaoszczędzić. Po pierwsze, im wyższe mamy oszczędności, tym mniej musimy pożyczyć, aby kupić wymarzone mieszkanie. Po drugie, posiadanie wkładu wyższego niż 20% w wielu bankach pozwala uzyskać niższe oprocentowanie. Obecnie ta różnica w oprocentowaniu kredytów z wysokim i niskim wkładem własnym jest rekordowo wysoka. Z wyliczeń Expandera wynika, że jeśli ktoś zbierze 25% wkładu własnego zamiast tylko 10% wkładu, to jego kredyt będzie tańszy aż o 40 121 zł.

Średnia marża kredytu z najniższym (10%) wkładem własnym wynosi obecnie 2,35%, a z wkładem przekraczającym 20% jest to 2,02%. Różnica wynosi więc 0,33 pkt. proc. i jest najwyższa odkąd obowiązują zasady mówiące, że wkład własny nie może być niższy niż 10%, czyli od 2015 r. Oznacza to, że coraz bardziej opłaca się posiadać wysoki wkład własny, gdyż to przynosi coraz większe korzyści. Preferencyjne warunki dla osób posiadających większy wkład własny przynoszą efekty. Jeszcze w II kwartale 2017 r. niemal połowa (49,18%) nowo udzielnych kredytów miało wkład własny niższy niż 20%. W II kwartale tego roku udział ten spadł do 41,6%, czyli więcej niż 20% wkładu miało już prawie 60% kredytobiorców.

Zebranie wysokiego wkładu własnego nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli trzeba go zgromadzić jednocześnie płacąc za wynajem mieszkania. Jeśli jednak się to uda, to przyniesie to wymierne korzyści. Dla przykładu załóżmy, że ktoś chce kupić mieszkanie za 300 000 zł. Przyjmijmy, że jednej osobie udało się odłożyć 10% wkładu własnego (30 000 zł), a drugiej 25% (75 000 zł). Kredyt tej drugiej osoby będzie aż o 40 121 zł tańszy, przede wszystkim ze względu na dużo niższe odsetki.

Porównanie koszów kredytu na mieszkanie za 300 000 zł

Dodajmy jednak, że zebranie 75 000 zł trwa znacznie dłużej niż 30 000 zł. Jeśli zajmie to kilka lat i w tym czasie musimy np. płacić za wynajem mieszkania, to opisane korzyści będą zdecydowanie mniejsze. Koszt wynajęcia mieszkania w Polsce jest zbliżony do raty kredytu, który trzeba zaciągnąć na jego zakup. To dlatego tak wiele osób decyduje się zaciągnąć kredyt mając jedynie 10% wkładu. Co prawda kredyt będzie droższy, ale pozwala to zaoszczędzić na kosztach wynajmu.

Warto też dodać, że po kilku latach spłaty, gdy zadłużenie spadnie poniżej 80% wartości mieszkania, możemy negocjować z bankiem obniżenie marży. Jeśli on się na to nie zgodzi, to możemy refinansować kredyt, czyli przenieść go do innego banku. W takiej sytuacji jest spora szansa na uzyskanie niższej marży, o ile raty spłacaliśmy wcześniej w terminie i pod warunkiem, że zadłużenie spadło poniżej 80% wartości nieruchomości.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Polski rynek nieruchomości – Listopad 2018

Według raportu Metrohouse i Expandera w Gdańsku, Warszawie i we Wrocławiu na rynku wtórnym odnotowujemy rekordowe kwoty za m kw. mieszkania. Sytuację na rynku podgrzewa bardzo dobra sytuacja na rynku pracy oraz bardzo tanie kredyty. Średnie oprocentowanie kredytów hipotecznych z wkładem własnym powyżej 20% jest obecnie najniższe od początku 2016 r.

Najwyższe miesięczne wzrosty we Wrocławiu i w Łodzi
W porównaniu do sytuacji sprzed miesiąca największe zmiany cenowe odnotowujemy we Wrocławiu i w Łodzi, gdzie kupujemy lokale droższe odpowiednio o 3,7 i 3,6 proc. We Wrocławiu za m kw. płacimy średnio 6127 zł, a przeciętne nabywane mieszkanie zamyka się w budżecie prawie 370 tys. zł. Stosunkowo niższe procentowe wzrosty dotyczą Warszawy (2,8 proc.), choć tu płacimy już za m kw. ponad 8500 zł. – Warte odnotowania jest, że już ponad 36 proc. transakcji w stolicy przeprowadzana jest w cenach wyższych niż 10 000 zł za m kw. Natomiast ceny niższe niż 6000 zł dostępne są w większości tylko w budownictwie wielkopłytowym np. na Targówku i Białołęce, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Inwestorzy nadal na fali
Obserwowane wzrosty cen to poniekąd zasługa „inwestorów” nabywających mieszkania na wynajem. – Niezależnie od miasta, najczęstszym produktem inwestycyjnym są niewielkie mieszkania położone w dzielnicach zlokalizowanych w bliskiej odległości od centrum miasta. W przypadku największych miast prym wiodą inwestycje deweloperskie. Jednak w przypadku takiego zakupu należy przygotować dość solidną analizę rentowności przedsięwzięcia. Powodem są duże podwyżki cen materiałów budowlanych i wykończeniowych oraz robocizny, co w perspektywie gruntownego remontu mieszkania ma duże znaczenie dla atrakcyjności inwestycji, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Duża grupa nabywców preferuje natomiast lokale z rynku wtórnego, gdzie koszty remontowe mogą być znacznie niższe, a sam proces przystosowania lokalu do wynajmu trwa krócej niż przy mieszkaniu z rynku pierwotnego.

Kredyty z wysokim wkładem nadal rekordowo tanie
Koniec roku to zwykle czas zmian w ofertach kredytów mieszkaniowych. Banki, które zrealizowały swoje plany w zakresie wartości udzielonych kredytów wprowadzają podwyżki. Te, które chcą pod koniec roku nieco poprawić sprzedaż obniżają marże. Taka może być też przyczyna ostatnio wprowadzanych zmian. – Podwyżkę marż wprowadził PKO BP, a obniżkę Raiffeisen Polbank. Mimo to kredyty z wkładem własnym przekraczającym 20% nadal są najtańsze od czasu wprowadzenia podatku bankowego, czyli od początku 2016 r. Ich średnia marża nadal wynosi bowiem 2,02%. Nieco zdrożały natomiast kredyty z najniższym wkładem, gdyż obniżka w Raiffeisen Polbank niestety ich nie dotyczy, komentuje Jarosław Sadowski, ekspert Expandera.

Nieco poprawiła się dostępność kredytów
Dobrą informacją jest również zatrzymanie się procesu spadku dostępności kredytowej. Przypomnijmy, że zdolność kredytowa spada od maja 2015 r. i w tym czasie zmniejszyła się aż o 30%. W przypadku 3-osobowej rodziny z dochodem 5000 zł netto dostępna kwota kredytu spadła w omawianym okresie z 466 tys. zł do 330 tys. zł. – W minionym miesiącu minimalnie ona wzrosła. Niestety może to być jedynie chwilowa poprawa. Ze względu na prognozy mówiące o spowolnieniu gospodarczym banki wolą zachować ostrożność w tej kwestii. Na większą poprawę raczej nie ma więc co liczyć. Warto jednak dodać, że pomimo, że dostępność kredytów jest dużo gorsza niż 2-3 lata temu, to obecnie cieszą się one ogromnym zainteresowaniem. W dużej mierze wynika to z niskiego bezrobocia, rosnących płac i tego, że kredyty są obecnie bardzo tanie, dodaje Jarosław Sadowski z Expandera.

PEŁNY TEKST RAPORTU ZNAJDĄ PAŃSTWO POD LINKIEM

Polski_Rynek_Nieruchomosci_Raport_Metrohouse_i_Expandera_Listopad_2018

Polacy i Finowie najbardziej narażeni na wzrost rat kredytowych

W wielu krajach obowiązują obecnie najniższe stopy procentowe w historii. Ten okres jednak się już kończy i np. USA czy Czechy już zaczęły je podnosić. Inne kraje dopiero to czeka. Będzie to szczególnie bolesne dla osób spłacających kredyty hipoteczne. Niektórzy są jednak do tego przygotowani. W Belgii większość udzielanych obecnie kredytów ma oprocentowania stałe na okres ponad 10 lat. Z analizowanych przez Expandera piętnastu krajów, najgorzej wypada Polska i Finlandia, gdzie niemal wszystkie wypłacane obecnie kredyty mieszkaniowe mają oprocentowanie zmienne.

Zaciągając kredyt mieszkaniowy w czasach takich jak obecnie, trzeba przygotować się na to, że już za kilka lat rata może istotnie wzrosnąć. Dla przykładu kupując mieszkanie w Warszawie o powierzchni 50 m2 rata wyniesie ok. 1 982 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe powróciły do poziomu z 2012 r. to wzrosłaby ona do 2 719 zł. W niektórych krajach kredytobiorcy zabezpieczają się przed takim ryzykiem wybierając kredyt ze stałym oprocentowaniem. W takim przypadku rata pozostaje na stałym poziomie niezależnie od zmian poziomu stóp procentowych w danym kraju.

Belgowie i Niemcy najbardziej przezorni
Przed podwyżkami stóp procentowych najbardziej zabezpieczają się Belgowie i Niemcy. W tym pierwszym kraju aż 72% wypłacanych obecnie kredytów (wartościowo) ma gwarancję niezmienności oprocentowania przez okres ponad 10 lat. Można tam zaciągnąć nawet taki kredyt, którego oprocentowanie nie zmieni się aż do końca okresu spłaty (np. 30 lat). Warto też wspomnieć o Wielkiej Brytanii, która obok Belgii ma najniższy (7%) udział nowych kredytów z oprocentowaniem zmiennym. Tam najpopularniejsze (91%) są kredyty z oprocentowaniem stałym, ale chroniącym przed wzrostem raty przez okres od roku do 5 lat. Z analizowanych przez nas 15 państw najgorzej wypadły natomiast Polska i Finlandia, gdzie niemal wszystkie udzielane kredyty mają oprocentowanie zmienne. To oznacza, że gdy tylko zaczną rosnąć stopy procentowe, to od razu będą rosły też raty kredytów.

W Polsce problem polega na tym, że banki nie mają w ogóle ofert dających gwarancję niezmienności oprocentowania przez okres dłuższy niż 5 lat. Oferty, które są nie cieszą się natomiast zainteresowaniem klientów. Nie oznacza to jednak, że Polacy nie zdają sobie sprawy z ryzyka wzrostu stóp procentowych. Zgodnie z prawem banki muszą ich poinformować o tym zagrożeniu. Mimo to kredytobiorcy nie chcą korzystać z ofert ze stałym oprocentowaniem.

Dzieje się tak, ponieważ dostępne u nas kredyty dają maksymalnie 5 lat ochrony przed wzrostem raty. Tymczasem prognozy mówią, że powrót stóp procentowych do „normalnych” poziomów znanych z przeszłości zajmie kilka lat. Może się zdarzyć, że jeszcze przez ponad rok stopy pozostaną na obecnym poziomie, a później powoli zaczną rosnąć. Zanim rata wzrośnie na tyle, że będzie to odczuwalne dla budżetu domowego może minąć 4—5 lat. W takiej sytuacji możemy po prostu nie zdążyć skorzystać z ochrony, która trwa tylko 5 lat. Z tego powodu Polacy wolą kredyty z oprocentowaniem zmiennym, które na początku mają o 100-150 zł niższą ratę (przy kredycie na 300 000 zł na 25 lat).

Kolejny problem jest taki, że nawet gdyby banki w Polsce zaoferowały 10-letni okres stałego oprocentowania, to taki kredyt byłby prawdopodobnie za drogi, aby stał się popularny. Oczywiście w Belgii również kredyt z oprocentowaniem stałym jest droższy – średnia stawka to 2,01%, a przy oprocentowaniu zmiennym 1,51%. Jednak obie te stawki są tak niskie, że kredytobiorcy wybierają bezpieczniejszy wariant. U nas oprocentowanie zmienne wynosi ok. 4%, a stałe musiałby wynieść 5%-7% (w 2017 r. Alior oferował 6,77% na 7 lat). Byłyby to stawki zbyt wysokie, aby zachęcić do korzystania z takich ofert. Dlatego u nas raczej nic się w tym zakresie nie zmieni. Mimo ryzyka będziemy zaciągali kredyty z oprocentowaniem zmiennym.

Osoby zaciągające obecnie kredyty same powinny się zabezpieczyć przed ryzykiem wzrostu rat. Nie powinny przesadzać z kwotą zadłużenia, aby poradzić sobie ze spłatą, gdy rata wzrośnie. Najlepiej też systematycznie odkładać pieniądze na cięższe czasy np. na czas, gdy rata znacznie wzrośnie, czy gdy będziemy przez jakiś czas bez pracy.

Udział nowych kredytów z oprocentowaniem zmiennym

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Regionalne rynki nieruchomości – Październik 2018

WARSZAWA

W Warszawie coraz częściej mieszkania kupują obcokrajowcy

Problemy ze znalezieniem ekip remontowych dysponujących wolnymi terminami oraz wysokie ceny takich usług sprawiają, że kupujący mieszkania w Warszawie coraz częściej szukają lokali gotowych do zamieszkania. Eksperci Metrohouse, Expandera i serwisu RynekPierwotny.pl zwracają też uwagę, że zauważalny jest tu wzrost zakupów dokonywanych przez obcokrajowców.

Średnia cena mieszkania na rynku wtórnym w Warszawie wynosi 8300 zł za m kw. W stolicy nadal utrzymuje się wysoki popyt na lokale nabywane w celach inwestycyjnych. – Szczególnie dużym powodzeniem cieszą się mieszkania mniejsze: kawalerki i lokale dwupokojowe o metrażu od 30 do 60 m kw., zwłaszcza z rynku wtórnego, który ze względu na wzrost cen na pierwotnym jest realną alternatywą. Klienci kupujący coraz częściej szukają mieszkań nie tylko w dobrym komunikacyjnie punkcie, ale i takich, które nie wymagają większych nakładów remontowych i są gotowe do wystawienia na rynek w krótkim czasie. Pożądanym przedziałem cenowym dla takich mniejszych mieszkań jest 300-500 tys. zł. Najchętniej wybierane są mieszkania w budynkach wybudowanych po 2000 r. lub w wyremontowanych kamienicach, mówi Adam Kasprzyk, dyrektor oddziału Metrohouse w Warszawie. Do najpopularniejszych rejonów tradycyjnie zaliczyć należy Mokotów, Powiśle, Wolę, Ochotę i Śródmieście. Kupującymi coraz częściej są też obcokrajowcy – zarówno ci, którzy wiążą swoją przyszłość zawodową ze stolicą, jak i ci, którzy chcą swoim rodakom zapewnić mieszkania na wynajem z dobrą stopą zwrotu. Wyżej wymienione grupy nabywców najczęściej dokonują zakupów „gotówkowych”.

Nowe mieszkania droższe o 1000 zł/mkw.
W poprzednich odsłonach raportu cenowego Warszawa nie była miastem cechującym się największą dynamiką kosztów zakupu nowych lokali. Sytuacja zmieniła się wraz z nadejściem III kw. 2018 r. Dane portalu RynekPierwotny.pl wskazują bowiem, że średnia ofertowa cena za 1 mkw. warszawskiego nowego mieszkania wzrosła o 4,5% od początku lipca do końca września br. Na przełomie III kw. i IV kw. 2018 r. za przeciętne lokum z oferty stołecznych deweloperów trzeba było zapłacić już 8601 zł/mkw. (o prawie 1000 zł/mkw. więcej niż rok wcześniej).

Średnia cena transakcyjna nowego warszawskiego metrażu obecnie jest nieco niższa od stawki ofertowej. Tym niemniej, nabywcy nowych stołecznych mieszkań nie mają szczególnych powodów do zadowolenia. Kolejną ważną kwestią wydaje się sześcioprocentowy spadek podaży nowych „M” z III kw. 2018 roku, który będzie wywierał dodatkową presję na warszawskie ceny.

Rośnie udział mieszkań z ceną powyżej 10 000 zł/mkw.
Dokładniejsze informacje serwisu RynekPierwotny.pl pozwalają na wyjaśnienie, dlaczego w ciągu jednego kwartału średni koszt zakupu nowych „M” z Warszawy wzrósł o 4,5%. Na cenową średnią dodatnio wpłynął między innymi wzrost (o 3,8 punktu procentowego – p.p.) udziału mieszkań kosztujących ponad 10 000 zł/mkw. Po ostatnich zmianach, odsetek takich drogich stołecznych lokali wynosi już 17%. Warto też nadmienić, że w III kw. 2018 r. ubyło warszawskich mieszkań z ceną do 6000 zł/mkw. (-1,8 p.p.) oraz 6000 zł/mkw. – 7000 zł/mkw. (-3,0 p.p.).

Kredyty najtańsze od czasu wprowadzenia podatku bankowego
Mamy dobre informacje dla osób, które z pomocą kredytu planują kupić mieszkanie. W ostatnim czasie kilka banków wprowadziło obniżki marż. Dotyczą one jednak przede wszystkim kredytów z przynajmniej 20% wkładem własnym. W ich przypadku najniższa marża wynosi obecnie 1,5%. Średnia (2,02%) jest natomiast najniższa od początku 2016 r., czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. – Wygląda na to, że zaostrza się konkurencja między bankami. Chętnych na kredyt jest co prawda bardzo wielu, ale każdy chciałby uzyskać atrakcyjne warunki. Część banków postanowiła więc obniżyć koszt kredytu, aby zyskać nowych klientów. Szczególnie należy im na tych, którzy posiadają wysoki wkład własny, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Jednocześnie ostrzegamy, aby nie przesadzać z kwotą zadłużenia. Co prawda rosnące ceny mieszkań zmuszają do pożyczania coraz wyższych kwot, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe jak obecnie nie zostaną z nami na zawsze. – Nie można wykluczyć, że za kilka lat oprocentowanie kredytów będzie zdecydowanie wyższe niż dziś i że rata wzrośnie nawet o połowę. Dlatego najlepiej wnioskować o taką kwotę, abyśmy poradzili sobie ze spłatą nawet gdyby rata wzrosła nam o kilkaset złotych. Po uwzględnieniu obecnego poziomu oprocentowania i cen mieszkań, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 982 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata takiego kredytu wzrosłaby do 2 719 zł., dodaje ekspert Expandera.

 

 

POZNAŃ

Poznański rynek mieszkań rozgrzany do czerwoności

W Poznaniu ceny na rynku wtórnym są już o 18% wyższe niż przed rokiem. Wzrosty są więc wyższe niż w przypadku Gdańska, który do niedawna był niekwestionowanym liderem w tym zakresie. Na rynku pierwotnym przekroczona została natomiast symboliczna granica, średnia cena pokonała poziom 7 000 zł/mkw. Na pocieszenie eksperci Metrohouse, Expandera i serwisu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że kredyty hipoteczne staniały i są najtańsze od początku 2016 r.

Poznański rynek mieszkań jest rozgrzany do czerwoności. Przeciętna cena m kw. nabywanego lokalu, to według raportu Metrohouse i Expandera 6186 zł. – Wysokie poziomy cen powodują, że potencjalni nabywcy zaczynają kalkulować zasadność zakupu. Wielu z nich zastanawia się, czy jest to właściwy moment na transakcję. Z równie dużą ostrożności do zakupu działek pod zabudowę wielorodzinną podchodzą deweloperzy, mówi Alina Melosik z poznańskiego biura Metrohouse.

W Poznaniu mieszkania deweloperskie w centrum miasta można zakupić w cenie 7-9,5 tys. zł za m kw. Mieszkanie do remontu z rynku wtórnego można kupić już od ok. 5 tys. zł za m kw. Co ciekawe, klienci pytają nie tylko o segment popularny, ale także o droższe, luksusowo wyposażone lokale. – Zapytania dotyczą także dużych apartamentów, wykończonych wysokiej klasy materiałami, gdzie cena dochodzi nawet do 12 tys. zł. za m kw. Popularne są też duże mieszkania na parterze z ogródkami, mówi Alina Melosik z Metrohouse.

Nowe mieszkania kosztują już średnio 7 031 zł/mkw.
Dane serwisu RynekPierwotny.pl wskazują, że od początku lipca do końca września br. na terenie Poznania było widoczne dość szybkie tempo wzrostu cen nowych mieszkań. We wspomnianym mieście odnotowano zmianę mniejszą (+2,9%) niż kwartalny wynik dla Warszawy oraz Krakowa. Równocześnie Poznań wyprzedził trzy pozostałe metropolie (Wrocław, Łódź i Gdańsk) pod względem szybkości podwyżek. Dane RynekPierwotny.pl wskazują, że kolejny wzrost średniej ceny poznańskiego metrażu skutkował przekroczeniem symbolicznej granicy 7000 zł za 1 mkw. nowego mieszkania. Pod koniec września 2018 roku, średnia ofertowa stawka w cennikach poznańskich deweloperów wynosiła 7031 zł/mkw. Tym samym Poznań wyprzedził Wrocław pod względem cenowym. W nawiązaniu do wyniku Poznania z III kw. 2018 r. (7031 zł/mkw.) warto wspomnieć, że rok wcześniej (w III kw. 2017 r.) analogiczna średnia cena tamtejszego metrażu wynosiła 6543 zł/mkw.

Podobnie jak w przypadku innych metropolii, eksperci RynekPierwotny.pl dokładnie zbadali zmiany struktury cenowej nowych mieszkań. Wyniki tej analizy odpowiadają na pytanie, dlaczego poznańskie lokale przez kwartał podrożały prawie o 3%. Przyczyn takiej zmiany trzeba upatrywać w spadkach udziału mieszkań kosztujących 5000 zł/mkw. – 6000 zł/mkw. (-2,6 punktu procentowego – p.p.) oraz 6000 zł/mkw. – 7000 zł/mkw. (-5,0 p.p.). Równocześnie wzrósł odsetek poznańskich mieszkań z wyższych kategorii cenowych (aż o 8,2 p.p.).

Banki zaczęły konkurować o kredytobiorców z wysokim wkładem własnym
Mamy dobre informacje dla osób, które z pomocą kredytu planują kupić mieszkanie. W ostatnim czasie kilka banków wprowadziło obniżki marż. Dotyczą one jednak przede wszystkim kredytów z przynajmniej 20% wkładem własnym. W ich przypadku najniższa marża wynosi obecnie 1,5%. Średnia (2,02%) jest natomiast najniższa od początku 2016 r., czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. – Wygląda na to, że zaostrza się konkurencja między bankami. Chętnych na kredyt jest co prawda bardzo wielu, ale każdy chciałby uzyskać atrakcyjne warunki. Część banków postanowiła więc obniżyć koszt kredytu, aby zyskać nowych klientów. Szczególnie należy im na tych, którzy posiadają wysoki wkład własny, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Jednocześnie ostrzegamy, aby nie przesadzać z kwotą zadłużenia. Co prawda rosnące ceny mieszkań zmuszają do pożyczania coraz wyższych kwot, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe jak obecnie nie zostaną z nami na zawsze. – Nie można wykluczyć, że za kilka lat oprocentowanie kredytów będzie zdecydowanie wyższe niż dziś i że rata wzrośnie nawet o połowę. Dlatego najlepiej wnioskować o taką kwotę, abyśmy poradzili sobie ze spłatą nawet gdyby rata wzrosła nam o kilkaset złotych. Po uwzględnieniu obecnego poziomu oprocentowania i cen mieszkań, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Poznaniu, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 477 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata takiego kredytu wzrosłaby do 2 026 zł., dodaje ekspert Expandera.

 

 

KRAKÓW

Małe mieszkania w Krakowie sprzedają się nawet w 2 tygodnie

W Krakowie ogromną popularnością cieszą się małe mieszkania. Na rynku wtórym, takie do 55 m kw. i z rynkową ceną sprzedają się nawet w ciągu dwóch tygodni. Niesłabnącym zainteresowaniem cieszą się więc również kredyty hipoteczne. Na szczęcie banki w ostatnim czasie uatrakcyjniły ofertę. Eksperci Metrohouse, Expandera i serwisu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że kredyty mieszkaniowe są teraz najtańsze od początku 2016 r.

W Krakowie, według raportu Metrohouse i Expandera, płacimy za m kw. mieszkania na rynku wtórnym średnio 6853 zł. Wysokie tempo sprzedaży na krakowskim rynku nieruchomości trwa nadal i nic nie wskazuje na to, aby miało wyhamować. – Wśród nowych mieszkań próżno szukać kawalerek, do których wprowadzić się można w tym roku. Znajdziemy jednak popularne, niewielkie dwupokojowe mieszkania, ale w tym przypadku ich cena często przekracza 8000 zł za m kw., nawet w bardziej odległych dzielnicach takich jak Nowa Huta, mówi Aneta Thomas z krakowskiego biura Metrohouse. Mając świadomość coraz wyższych cen klienci zaczynają rozważać lokalizacje, które do tej pory nie cieszyły się większą popularnością jak np. Osiedle Złocień, gdzie gotowe mieszkanie deweloperskie znajdziemy w okolicy 5000 zł za m kw. Czas sprzedaży mieszkania z rynku wtórnego w rynkowej cenie, w zależności od metrażu może wynieść nawet dwa tygodnie. Największe szanse na szybką transakcję mają małe mieszkanie, do 55 m kw.

W minionym kwartale nowe mieszkania zdrożały o 4%
W III kw. 2018 r. Kraków uplasował się na drugim miejscu pod względem tempa zmian cenowych. Na terenie Miasta Kraka odnotowano kwartalny wzrost średniej ceny za nowy lokal wynoszący 4,0%. Pod koniec września 2018 r. przeciętna stawka w cennikach krakowskich deweloperów wynosiła 7280 zł/mkw. To może stanowić zaskoczenie dla krakowian, którzy na bieżąco nie śledzą zmian cenowych i pamiętają jeszcze wyniki na poziomie około 6500 zł/mkw. Z punktu widzenia nabywców nowych lokali, pewnym pozytywem jest to, że podaż na krakowskim rynku pierwotnym nieco wzrosła od lipca do września br. Pod względem wielkości oferty deweloperskiej, Kraków nadal nie mógł jednak wyprzedzić konkurującego z nim Wrocławia. Trudno obecnie powiedzieć, która spośród wspomnianych metropolii (Kraków, Wrocław) jest deweloperskim rynkiem „numer dwa” (po Warszawie).

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl oprócz zmian średniej ceny krakowskich nowych mieszkań sprawdzili również przekształcenia, jakim uległa struktura cenowa oferty deweloperów. Dokładne dane wspomnianego serwisu dobrze wyjaśniają, dlaczego od lipca do września 2018 r. szybko wzrósł koszt zakupu nowych krakowskich „M”. Za tę zmianę średniej ofertowej ceny odpowiadał wzrost udziału mieszkań kosztujących 8000 zł/mkw. – 10 000 zł/mkw. (+5,6 punktu procentowego – p.p.) oraz lokali z ceną ponad 10 000 zł/mkw. (+2,5 p.p.). Warto podkreślić, że równocześnie spadło rynkowe znaczenie mieszkań wycenionych na 5000 zł/mkw. – 6000 zł/mkw. (-3,9 p.p.) oraz 7000 zł/mkw. – 8000 zł/mkw. (-2,6 p.p.).

Tanieją kredyty hipoteczne
Mamy dobre informacje dla osób, które z pomocą kredytu planują kupić mieszkanie. W ostatnim czasie kilka banków wprowadziło obniżki marż. Dotyczą one jednak przede wszystkim kredytów z przynajmniej 20% wkładem własnym. W ich przypadku najniższa marża wynosi obecnie 1,5%. Średnia (2,02%) jest natomiast najniższa od początku 2016 r., czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. – Wygląda na to, że zaostrza się konkurencja między bankami. Chętnych na kredyt jest co prawda bardzo wielu, ale każdy chciałby uzyskać atrakcyjne warunki. Część banków postanowiła więc obniżyć koszt kredytu, aby zyskać nowych klientów. Szczególnie należy im na tych, którzy posiadają wysoki wkład własny, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Jednocześnie ostrzegamy, aby nie przesadzać z kwotą zadłużenia. Co prawda rosnące ceny mieszkań zmuszają do pożyczania coraz wyższych kwot, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe jak obecnie nie zostaną z nami na zawsze. – Nie można wykluczyć, że za kilka lat oprocentowanie kredytów będzie zdecydowanie wyższe niż dziś i że rata wzrośnie nawet o połowę. Dlatego najlepiej wnioskować o taką kwotę, abyśmy poradzili sobie ze spłatą nawet gdyby rata wzrosła nam o kilkaset złotych. Po uwzględnieniu obecnego poziomu oprocentowania i cen mieszkań, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Krakowie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 636 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata takiego kredytu wzrosłaby do 2 245 zł., dodaje ekspert Expandera.

 

 

ŁÓDŹ

Ceny stabilne, kredyty tanieją, więc kupujemy większe mieszkania

Nowe mieszkania w Łodzi kosztują średnio 5 610 zł/mkw., a te z drugiej ręki 3 970 zł/mkw. Nie powinno więc dziwić, że rośne zainteresowanie tymi drugimi, zwłaszcza że przybywa wśród nich stosunkowo nowszych lokali, cechujących się dobrym stanem technicznym i niewymagających większego wkładu finansowego. Eksperci Metrohouse, Expandera i serwisu RynekPierwotny.pl zwracają też uwagę, że mieszkańcy Łodzi kupują coraz większe mieszkania.

W Łodzi można mówić o stabilizacji cenowej. Według raportu Metrohouse i Expandera za m kw. mieszkania na rynku wtórnym płacimy 3970 zł. Jest to tylko o 2 proc. więcej niż przed rokiem. – Warte podkreślenia jest, że mieszkańcy Łodzi kupują coraz większe mieszkania. W ostatnich trzech miesiącach średni metraż nabywanego lokalu to 60 m kw. Jest to jeden z najlepszych wyników pośród największych miast w Polsce, mówi Marcin Jańczuk z biura Metrohouse. Mimo tego, że w ostatnim czasie przedmiotem sprzedaży były mieszkania stosunkowo nowe, to obecnie analizowane transakcje wskazują, że wracamy do zakupów na osiedlach z wielkiej płyty i w kamienicach. Ma to od razu przełożenie na ceny transakcyjne, które ponownie wróciły do poziomu poniżej 4000 zł za m kw. Mimo coraz wyższych kosztów związanych z remontem nieruchomości, wielu nabywców liczy na to, że uda się im kupić mieszkanie do własnej aranżacji, co znajdzie odzwierciedlenie w korzystnej cenie transakcyjnej.

Na rynku pierwotnym również wyhamowanie wzrostu cen
Trzeci kwartał 2018 r. przyniósł pewne wytchnienie od szybkich podwyżek cen łódzkiego metrażu, które miały miejsce niedawno. W tym kontekście trzeba jednak pamiętać o kilku kwestiach. Po pierwsze, na przełomie września i października 2018 r. średnia ofertowa cena 1 mkw. nowych mieszkań z Łodzi wynosiła już 5610 zł. Taki wynik oznaczał kwartalny wzrost na poziomie 1,7%. Po drugie, aktualne ceny nowego łódzkiego metrażu mogą działać zniechęcająco na potencjalnych klientów firm deweloperskich, którzy pamiętają znacznie niższe stawki. Rok temu (w III kw. 2017 r.) łódzcy deweloperzy wyceniali 1 mkw. mieszkania na 5177 zł. Chodzi oczywiście o średnią stawkę dotyczącą wszystkich lokali z podaną ceną.

Roczny wzrost średniej ceny nowych łódzkich „M” wynoszący około 8,4%, może zachęcić większą liczbę łodzian do szukania lokum na rynku wtórnym. Wśród łódzkich mieszkań „z drugiej ręki” przybywa bowiem nowszych lokali cechujących się dobrym stanem technicznym i niewymagających większego wkładu finansowego.

Dane portalu RynekPierwotny.pl pozwalają na stwierdzenie, czy ostatni wzrost średniej ceny nowych łódzkich „M” (o 1,7% kwartalnie) był związany ze zmniejszeniem udziału najtańszych mieszkań. Po porównaniu struktury cenowej rynku pierwotnego pod koniec II kw. 2018 r. i III kw. 2018 r. okazało się, że wyraźnie wzrósł odsetek droższych łódzkich lokali o cenie 6000 zł/mkw. – 7000 zł/mkw. (+5,7 punktu procentowego – p.p.). Proporcjonalnie spadł natomiast udział mieszkań z niższej półki cenowej. Mowa o lokalach kosztujących 4000 zł/mkw. – 5000 zł/mkw. (-2,9 p.p.) oraz 5000 zł/mkw. – 6000 zł/mkw. (-2,7 p.p.).

Kredyty hipoteczne najtańsze od początku 2016 r.
Mamy dobre informacje dla osób, które z pomocą kredytu planują kupić mieszkanie. W ostatnim czasie kilka banków wprowadziło obniżki marż. Dotyczą one jednak przede wszystkim kredytów z przynajmniej 20% wkładem własnym. W ich przypadku najniższa marża wynosi obecnie 1,5%. Średnia (2,02%) jest natomiast najniższa od początku 2016 r., czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. – Wygląda na to, że zaostrza się konkurencja między bankami. Chętnych na kredyt jest co prawda bardzo wielu, ale każdy chciałby uzyskać atrakcyjne warunki. Część banków postanowiła więc obniżyć koszt kredytu, aby zyskać nowych klientów. Szczególnie należy im na tych, którzy posiadają wysoki wkład własny, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Jednocześnie ostrzegamy, aby nie przesadzać z kwotą zadłużenia. Co prawda rosnące ceny mieszkań zmuszają do pożyczania coraz wyższych kwot, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe jak obecnie nie zostaną z nami na zawsze. – Nie można wykluczyć, że za kilka lat oprocentowanie kredytów będzie zdecydowanie wyższe niż dziś i że rata wzrośnie nawet o połowę. Dlatego najlepiej wnioskować o taką kwotę, abyśmy poradzili sobie ze spłatą nawet gdyby rata wzrosła nam o kilkaset złotych. Po uwzględnieniu obecnego poziomu oprocentowania i cen mieszkań, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Łodzi, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 948 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata takiego kredytu wzrosłaby do 1 301 zł., dodaje ekspert Expandera.

 

 

WROCŁAW

Mniejsza aktywność inwestorów mieszkaniowych we Wrocławiu

Dzięki niskiemu udziałowi zakupów inwestycyjnych we Wrocławiu ceny są dość stabilne. Obecnie mieszkania kupują tu przede wszystkim nabywcy szukający lokalu dla siebie. Eksperci Metrohouse, Expandera i serwisu RynekPierwotny.pl mają dla nich dobre wiadomości. W ostatnim czasie staniały kredyty hipoteczne. W przypadku tych z wysokim (min. 20%) wkładem własnym średnia marża jest teraz najniższa od początku 2016 r.

Z danych zawartych w raporcie Metrohouse i Expandera wynika, że średnie ceny mieszkań we Wrocławiu wynoszą 5905 zł za m kw. Choć w porównaniu do innych dużych miast, we Wrocławiu, wzrosty cen nie są wcale największe, to działający na rynku pośrednicy informują o zmniejszonym ruchu ze strony inwestorów. – W ostatnich tygodniach więcej jest zapytań od klientów indywidualnych, poszukujących lokum na własne potrzeby. Zwiększyła się też liczba zapytań o droższe nieruchomości, które do tej pory nie cieszyły się większym zainteresowaniem, mówi Karolina Górska z wrocławskiego biura Metrohouse. Dodaje, że po ekspansji zakupów inwestycyjnych, rynek coraz bardziej się stabilizuje, a rozbieżność pomiędzy cenami ofertowymi, a transakcyjnymi zmniejsza się. W stolicy Dolnego Śląska kupujemy dość duże mieszkania w porównaniu do innych największych miast w Polsce. Średni metraż nabywanego w ostatnich trzech miesiącach mieszkania wynosi 65 m kw. Przeciętnie płacimy za mieszkanie we Wrocławiu 376 000 zł.

Ceny nowych mieszkań stanęły w miejscu
Pod względem wielkości podaży lokalnego rynku pierwotnego, Wrocław mocno konkuruje z Krakowem. Oprócz statystyk portalu RynekPierwotny.pl, potwierdzają to również dane GUS-u dotyczące np. liczby rozpoczętych oraz ukończonych mieszkań. Różnica podażowa między wspomnianymi miastami (Krakowem oraz Wrocławiem) nieco zmieniła się, bo w dolnośląskiej metropolii od lipca do września br. odnotowano dość wyraźny spadek podaży mieszkań. Pomimo tej zmiany, wzrost średniej ofertowej ceny wrocławskiego metrażu był tylko symboliczny (+0,3%) i najmniejszy w grupie sześciu analizowanych metropolii. Pod koniec września bieżącego roku, za 1 mkw. nowego mieszkania z Wrocławia, przeciętnie trzeba było zapłacić 6893 zł. To wynik o wiele mniejszy niż analogiczna stawka dotycząca Krakowa (7280 zł/mkw.).

Bardziej szczegółowe dane portalu RynekPierwotny.pl mogą wyjaśnić przyczyny cenowej stabilizacji na wrocławskim rynku pierwotnym. Chodzi o informacje dotyczące rozkładu cen nowych mieszkań. Takie dane wskazują, że od początku lipca do końca września br. we Wrocławiu przybyło lokali deweloperskich z ceną 6000 zł/mkw. – 7000 zł/mkw. (+3,2 punktu procentowego – p.p.) oraz 8000 zł/mkw. – 10 000 zł/mkw. (+2,5 p.p.). Równocześnie zmniejszył się udział mieszkań kosztujących od 5000 zł/mkw. do 6000 zł/mkw. (-2,5 p.p) oraz 7000 zł/mkw. – 8000 zł/mkw. (-2,1 p.p.). Sumaryczny wpływ wspomnianych zmian na średnią cenę metrażu był praktycznie zerowy.

Tanieją kredyty hipoteczne
Mamy dobre informacje dla osób, które z pomocą kredytu planują kupić mieszkanie. W ostatnim czasie kilka banków wprowadziło obniżki marż. Dotyczą one jednak przede wszystkim kredytów z przynajmniej 20% wkładem własnym. W ich przypadku najniższa marża wynosi obecnie 1,5%. Średnia (2,02%) jest natomiast najniższa od początku 2016 r., czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. – Wygląda na to, że zaostrza się konkurencja między bankami. Chętnych na kredyt jest co prawda bardzo wielu, ale każdy chciałby uzyskać atrakcyjne warunki. Część banków postanowiła więc obniżyć koszt kredytu, aby zyskać nowych klientów. Szczególnie należy im na tych, którzy posiadają wysoki wkład własny, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Jednocześnie ostrzegamy, aby nie przesadzać z kwotą zadłużenia. Co prawda rosnące ceny mieszkań zmuszają do pożyczania coraz wyższych kwot, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe jak obecnie nie zostaną z nami na zawsze. – Nie można wykluczyć, że za kilka lat oprocentowanie kredytów będzie zdecydowanie wyższe niż dziś i że rata wzrośnie nawet o połowę. Dlatego najlepiej wnioskować o taką kwotę, abyśmy poradzili sobie ze spłatą nawet gdyby rata wzrosła nam o kilkaset złotych. Po uwzględnieniu obecnego poziomu oprocentowania i cen mieszkań, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie we Wrocławiu, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 410 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata takiego kredytu wzrosłaby do 1 934 zł., dodaje ekspert Expandera.

 

 

GDAŃSK

Dobre wiadomości dla kupujących nowe mieszkania w Gdańsku

W tym roku ceny mieszkań w Gdańsku rosły w niesamowitym tempie. Na szczęście w ostatnich miesiącach deweloperzy zdecydowanie zwiększyli podaż mieszkań. Na rynek trafiło sporo nowych mieszkań z ceną 6000 zł/mkw. – 7000 zł/mkw., co zdecydowanie wyhamowało wzrost cen. Eksperci Metrohouse, Expandera i serwisu RynekPierwotny.pl zwracają również uwagę na wzrost zainteresowania nieruchomościami gruntowymi i domami.

– Na rynku trójmiejskim daje się zauważyć znaczące odwrócenie trendu – do biur pośrednictwa o pomoc o wiele częściej zgłaszają się klienci poszukujący mieszkania niż ci, którzy mierzą się ze sprzedażą nieruchomości. Jest to związane z obecną hossą na rynku nieruchomości. Nieruchomości sprzedają się na tyle szybko, że klienci zwracają się o pomoc do pośredników którzy monitorują rynek na bieżąco, mówi Łukasz Jończy, doradca Metrohouse z Gdańska. Niezmiennie duże zainteresowanie dotyczy zarówno rynku pierwotnego, jak i wtórnego. Powodzeniem cieszą się mieszkania, które doskonale nadają się na produkt inwestycyjny (zwykle 1-2 pokoje), ale także i te do zamieszkania przez klientów indywidualnych. W obu przypadkach klienci najczęściej wybierają dobrze skomunikowane nieruchomości. Ostatnie tygodnie owocowały też zdecydowanym wzrostem zainteresowania nieruchomościami gruntowymi i domami. Według raportu Metrohouse i Expandera ceny mieszkań w Gdańsku biją kolejne rekordy. Obecnie za m kw. płacimy 6640 zł, a za lokal płacimy przeciętnie 376 tys. zł.

Ceny nowych mieszkań nareszcie wyhamowały
Wyniki cenowe z III kw. 2018 r. dotyczące Gdańska, mogą stanowić pewne zaskoczenie dla osób, które spodziewały się kontynuacji bardzo szybkich wzrostów cen metrażu. Dane RynekPierwotny.pl wskazują bowiem, że od lipca do września br. tempo zmian cenowych znacząco wyhamowało. Pod koniec III kw. 2018 r. średni koszt zakupu 1 mkw. nowego gdańskiego mieszkania oscylował na poziomie 7134 zł/mkw. Oznaczało to wzrost o 1,3% w skali kwartału oraz zajęcie przez Gdańsk trzeciego miejsca pod względem poziomu cen nowych lokali (po Warszawie i Krakowie). Jeszcze rok temu taki scenariusz wydawałby się raczej mało prawdopodobny. W tym kontekście warto nawiązać do danych portalu RynekPierwotny.pl sprzed roku (III kw. 2017 r.). Wskazują one, że wówczas przeciętna ofertowa cena 1 mkw. nowych mieszkań z Gdańska wynosiła 6194 zł.

Kolejne informacje zgromadzone przez serwis RynekPierwotny.pl dobrze tłumaczą, dlaczego od lipca do września br. znacząco zmniejszył się impet zmian cenowych na gdańskim rynku. Na taką rynkową stabilizację wpłynęły dwa czynniki. Pierwszym czynnikiem był wyraźny wzrost podaży nowych „M” na terenie Gdańska. Warto również pamiętać o odbudowie oferty tańszych mieszkań deweloperskich. Dane RynekPierwotny.pl wskazują, że w III kw. 2018 r. udział gdańskich lokali z ceną 6000 zł/mkw. – 7000 zł/mkw. wzrósł aż o 16,4 punktu procentowego. Z pewnością jest to dobra wiadomość dla większości klientów gdańskich deweloperów.

Tańsze kredyty dla posiadających wysoki wkład własny
Mamy dobre informacje dla osób, które z pomocą kredytu planują kupić mieszkanie. W ostatnim czasie kilka banków wprowadziło obniżki marż. Dotyczą one jednak przede wszystkim kredytów z przynajmniej 20% wkładem własnym. W ich przypadku najniższa marża wynosi obecnie 1,5%. Średnia (2,02%) jest natomiast najniższa od początku 2016 r., czyli od momentu wprowadzenia podatku bankowego. – Wygląda na to, że zaostrza się konkurencja między bankami. Chętnych na kredyt jest co prawda bardzo wielu, ale każdy chciałby uzyskać atrakcyjne warunki. Część banków postanowiła więc obniżyć koszt kredytu, aby zyskać nowych klientów. Szczególnie należy im na tych, którzy posiadają wysoki wkład własny, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Jednocześnie ostrzegamy, aby nie przesadzać z kwotą zadłużenia. Co prawda rosnące ceny mieszkań zmuszają do pożyczania coraz wyższych kwot, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe jak obecnie nie zostaną z nami na zawsze. – Nie można wykluczyć, że za kilka lat oprocentowanie kredytów będzie zdecydowanie wyższe niż dziś i że rata wzrośnie nawet o połowę. Dlatego najlepiej wnioskować o taką kwotę, abyśmy poradzili sobie ze spłatą nawet gdyby rata wzrosła nam o kilkaset złotych. Po uwzględnieniu obecnego poziomu oprocentowania i cen mieszkań, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Gdańsku, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 585 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata takiego kredytu wzrosłaby do 2 175 zł., dodaje ekspert Expandera.

Na jakie mieszkanie cię stać?

Kupując mieszkanie z pomocą kredytu hipotecznego, lepiej nie przesadzać z kwotą zadłużenia. Oprocentowanie kredytów nie zawsze będzie tak niskie jak dziś. Kiedyś powróci do poziomów, które obserwowaliśmy kilka lat temu, a wtedy znacząco wzrosną raty kredytów… Expander policzył na jaki metraż mieszkania możemy sobie obecnie pozwolić, aby nie narażać się na kłopoty finansowe w przyszłości. Wyliczenie pokazuje również ogromne dysproporcje w poszczególnych miastach. Przy dochodzie 5000 zł w Zielonej Górze możemy pozwolić sobie na 81 m2, a w Warszawie zaledwie na kawalerkę.

Bardzo niskie oprocentowanie kredytów hipotecznych i dobra sytuacja na rynku pracy powodują, że Polacy chętnie zadłużają się, aby kupić mieszkanie. Ponieważ rosną ceny mieszkań, to zaciągają coraz wyższe długi. Według BIK średnia kwota o jaką wnioskowano we wrześniu to 255 tys. zł. Przed rokiem było to 234 tys. zł. Osoby, które planują zakup mieszkania z pomocą kredytu powinny jednak pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie pozostaną na zawsze. Wiele wskazuje na to, że zaczną rosnąć już pod koniec 2019 r. lub na początku 2020 r. Za kilka lat mogą one powrócić np. do poziomu z 2008 r. kiedy WIBOR wynosił ok. 6%. W takiej sytuacji oprocentowanie udzielanych obecnie kredytów wzrosłoby do ok. 8%. Taki wzrost oprocentowania podniósłby raty o blisko połowę np. z 1 320 zł do 1 930 zł przy kwocie kredytu 250 tys. zł.

Taka sytuacja mogłaby spowodować, że część kredytobiorców nie poradzi sobie ze spłatą. Zadłużając się warto więc sprawdzić jaką ratę płacilibyśmy w sytuacji wzrostu oprocentowania kredytu do 8%. Najlepiej, aby w takiej sytuacji rata nie przekroczyła 40% naszego dochodu. Aby nie przekroczyć tego poziomu nie powinniśmy przesadzać w powierzchnią kupowanego mieszkania. Poniższe tabele podpowiadają na jakie mieszkanie możemy sobie pozwolić przy określonym poziomie dochodu. Dla przykładu jeśli małżonkowie zarabiają łącznie 5000 zł netto i chcą oni kupić mieszkanie w Krakowie, to nie powinni przekraczać metrażu 45 m2. To jednak przy założeniu, że mają tylko 10% wkładu własnego. Jeśli mają 20%, to wtedy, nie podejmując nadmiernego ryzyka, mogą kupić maksymalnie 51 m2.

Tabela doskonale pokazuje również różnice między poszczególnymi miastami. Dla przykładu rodzina z dochodem 5000 zł może sobie pozwolić na 81 m2 w Zielonej Górze, 75 m2 w Kielcach i 73 m2 w Łodzi. Taki sam dochód w Warszawie sprawia, że naszą przykładową rodzinę będzie stać zaledwie na kawalerkę (36 m2). Oczywiście trzeba też pamiętać o różnicach w poziomie dochodów. W stolicy zwykle zarabia się znacznie więcej niż w Zielonej Górze, Kielcach czy Łodzi.

Warto też pamiętać, że przedstawione wyliczenia mają charakter orientacyjny. Użyto w nim średnich cen dla danego miasta. Jeśli ktoś kupuje mieszkanie po cenie wyższej niż średnia, to niestety „bezpieczny” metraż będzie jeszcze mniejszy niż podany w naszej tabeli. Jeśli natomiast płaci cenę niższą od średniej, to może sobie pozwolić na nieco więcej. Dużo też zależy od wysokości posiadanego wkładu własnego. Dlatego najlepiej samemu lub z pomocą eksperta finansowego, policzyć czy kupując określone mieszkanie nie narażamy się na zbyt wysokie ryzyko.

Na jakie mieszkanie cię stać przy 10% wkładzie własnym

Na jakie mieszkanie cię stać przy 20% wkładzie własnym

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Będzie trudniej o kredyt na mieszkanie

Kredyty hipoteczne są obecnie rekordowo tanie i dość łatwo dostępne. Już w przyszłym roku może to się jednak zmienić. Część krajów zaczęła już podnosić stopy procentowe np. Czechy, USA. U nas też już niedługo to nastąpi, a wtedy nie tylko wzrosną raty, ale również spadnie zdolność kredytowa. Z wyliczeń Expandera wynika, że dostępna kwota kredytu może spaść nawet o 1/3, a więc np. z 300 tys. zł do 200 tys. zł. Raty mogą natomiast wzrosnąć aż o połowę.

Z najnowszych danych NBP wynika, że średnie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych udzielonych w sierpniu wyniosło zaledwie 4,33%. Dla porównania najniższa wartość w historii, to 4,31%. Nie powinno więc dziwić, że zadłużamy się na potęgę. Od stycznia do końca sierpnia Polacy zaciągnęli kredyty na 37,5 mld zł. W całym roku wartość ta może przekroczyć 50 mld zł, co nie zdarzyło się od 2008 r. Nie ma w tym nic złego, ale pod warunkiem, że ci, którzy się teraz zadurzają, poradzą sobie ze spłatą także wtedy, gdy wzrosną stopy procentowe.

Polacy zadłużeni w dolarach już płacą o 500 zł wyższe odsetki
To, że stopy procentowe wzrosną staje się coraz bardziej realne. Dla przykładu w tym roku Czesi podnosili swoje stopy już 4-krotnie, a Amerykanie 3-krotnie. W USA w ciągu niecałych trzech lat wzrosły one z 0,25% do 2,25%. Polacy, którzy zaciągnęli kredyty w dolarach płacą w związku z tym aż o 22% wyższą ratę (bez uwzględniania zmian poziomu kursu, który prawie się nie zmienił). Osób, które wybrały taką walutę kredytu nie ma co prawda zbyt wiele, ale wyliczenie to doskonale pokazuje, co może się stać za kilka lat z ratami kredytów w złotych.

Za kilka lat raty kredytów mogą wzrosnąć nawet o połowę
Co ciekawe stopy procentowe w USA w przyszłym roku mają przekroczyć 3%. Gdy u nas powrócą do takiego poziomu, to oprocentowanie kredytów wzroście z wspomnianego 4,31% do ok. 5,81%. Wtedy rata kredytu na kwotę 300 tys. zł może pójść w górę z niecałego 1 640 zł obecnie do ok. 1890 zł. Nie można też wykluczyć, że za kilka lat stopy procentowe wzrosną nawet do 6%. Tyle wynosiły one w Polsce przed kryzysem z 2008 r. W takiej sytuacji raty kredytów wzrosłyby prawie o połowę W przypadku kredytu na kwotę 300 tys. zł zamiast 1 640 zł trzeba byłoby płacić prawie 2 400 zł ( 761 zł więcej).

Dostępność kredytów będzie spadała
Wraz ze wzrostem stóp procentowych będzie spadała dostępność kredytów hipotecznych. Proces ten może zacząć się nawet już w połowie przyszłego roku, gdyż stawka WIBOR zwykle zmienia się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem w stosunku do stóp NBP. Początkowo zmiany będą zapewne nieznaczne, ale z czasem uzyskanie kredytu będzie stawało się coraz trudniejsze. Dla przykładu jeśli dziś ktoś może otrzymać maksymalnie 300 tys. zł kredytu, to przy stawce WIBOR na poziomie 3% dostępna kwota spadnie do 263,5 tys. zł. Gdyby WIBOR powrócił do 6%, to zdolność kredytowa takiej osoby spadnie aż o 1/3, czyli z 300 tys. zł do 200 tys. zł.

Wiele wskazuje na to, że obecny boom na rynku nieruchomości zakończą właśnie podwyżki stóp procentowych. Z jednej strony spowodują, że mniej osób będzie mogło uzyskać kredyt. Z drugiej, wzrośnie oprocentowanie lokat bankowych co sprawi, że mniej atrakcyjne będzie wydawało się inwestowanie w mieszkania na wynajem.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Rynek mieszkaniowy w największych miastach w Polsce

WARSZAWA

W stolicy popyt na mieszkania nadal na wysokim poziomie

Ceny nabywanych lokali w Warszawie są wyższe o 9 proc. niż przed rokiem. Mimo wzrostów cen mieszkań, zainteresowanie zakupem nie ustaje. Jednak podwyżki oznaczają też potrzebę zaciągnięcia wyższego kredytu. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają przed nadmiernym zadłużaniem. Stopy procentowe, a z nimi raty kredytów, mogą wzrosnąć już w przyszłym roku.

Dobra koniunktura na rynku pracy, niskie stopy procentowe, trend inwestycyjny (zakupy pod wynajem), stały napływ nowych mieszkańców do aglomeracji warszawskiej – to wszystko czynniki, które napędzają stołeczny rynek nieruchomości. Według pośredników Metrohouse w Warszawie mamy obecnie więcej klientów poszukujących mieszkań do zakupu niż chętnych do sprzedaży własnego lokum. – W ocenie klientów ceny mieszkań w dalszym ciągu utrzymają trend wzrostowy. Jednocześnie w swoich poszukiwaniach wcale nie skupiają się na lokalach najtańszych. Cena nie jest czynnikiem decydującym. Najczęściej poszukiwania dotyczą lokali dwu i trzypokojowych, których cena nie przekracza poziomu 8-9 tys. zł za m kw., mówi Krystian Walerzak, pośrednik z warszawskiego biura Metrohouse.

Wzrosty cen mieszkań zdopingowały mieszkańców Warszawy do zainteresowania się rynkiem domów. Największym zainteresowaniem cieszą się przedmieścia bezpośrednio przyległe do granic administracyjnych stolicy. – Podobnie jak w przypadku mieszkań rynek domów pod Warszawą charakteryzuje się dużą rozpiętością cen. Klienci zainteresowani zakupem, jako graniczną kwotę podają zwykle 1,2-1,5 mln zł, dodaje Krystian Walerzak.

Według najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, ceny mieszkań na rynku wtórnym w Warszawie wynoszą średnio 8358 zł za m kw. i są o 9 proc. wyższe niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

KRAKÓW

Na rynku wtórnym już ponad 7000 zł z m kw. mieszkania

W Krakowie kupujący poszukują najtańszych mieszkań w cenie 200-250 tys. zł. Znalezienie takiej oferty nie jest łatwe. Z danych Metrohouse i Expandera wynika, że w ciągu ostatniego roku ceny transakcyjne wzrosły o prawie 10 proc. Rosnące ceny mieszkań przekładają się na coraz wyższe kwoty zaciąganych kredytów.

W Krakowie klienci często pytają o możliwość zakupu małych mieszkań w cenie poniżej 200 tys. zł. Niestety przy obecnych cenach trudno jest znaleźć kawalerkę w tej cenie. Osoby, które poszukują dwupokojowych lokali poniżej 250 tys. zł. też mają niełatwe zdanie. – Zazwyczaj ratunkiem byli deweloperzy i ich oferty, jednak w tym momencie i oni nie dysponują takimi produktami. Pozostaje czekać na nowe inwestycje, w których pojawią się te najbardziej pożądane nieruchomości, mówi Aneta Thomas z krakowskiego biura Metrohouse.

Nieruchomości z rynku wtórnego cieszą się niegasnącym zainteresowaniem, sprzyja im również fakt iż ciężko dziś o dogodne, dostępne w tym roku mieszkanie na rynku pierwotnym. Według raportu Metrohouse i Expandera średnia cena transakcyjna za mieszkanie „z drugiej ręki” przekroczyła już 7000 zł za m kw. Mieszkania w Krakowie są więc już tańsze od stołecznych tylko o 1300 zł za m kw. – Mamy zatem bardzo dobry okres na sprzedaż nieruchomości, ceny ofertowe są o prawie 10 proc. wyższe niż przed rokiem, dodaje Aneta Thomas z Metrohouse.

Wrzesień to tradycyjnie szczyt sezonu na wynajem mieszkań. Dwupokojowe mieszkania to koszt rzędu nawet 3 000 zł miesięcznie za lokal w samym centrum miasta.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

GDAŃSK

Inwestorzy nadal polują na ciekawe oferty

Gdańsk jest liderem pod względem podwyżek cen mieszkań na rynku wtórnym. Nabywcy mieszkań na własne potrzeby rywalizują tu o najlepsze oferty z inwestorami, dla których lokalizacja Gdańska jest gwarantem pewnej inwestycji. Wzrosty cen przekładają się na potrzebę zaciągnięcia wyższego kredytu. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają jednak, żeby z tym nie przesadzać. Stopy procentowe mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku, a wraz z nimi wzrosną raty kredytów.

Potencjalni nabywcy mieszkań, którzy od dłuższego czasu wstrzymują się z podjęciem decyzji o zakupie, stali się świadkami najwyższych w Polsce wzrostów cen. Według raportu Metrohouse i Expandera w Gdańsku kupujący dokonują transakcji w cenach o 17,9 proc. wyższych niż przed rokiem. Obecnie za m kw. mieszkania płacimy średnio 6544 zł, czyli ok. 1000 zł więcej niż w 2017 r. – Dla inwestorów Gdańsk jest bardzo dobrym miejscem do lokowania swojego kapitału. Z jednej strony mogą liczyć na wynajem długoterminowy, ale w ostatnim czasie wielu inwestorów wybiera opcję wysoko rentownych wynajmów na doby, które z powodzeniem konkurują z ofertą hoteli, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. W Gdańsku nabywane mieszkania nie charakteryzują się zbyt dużym metrażem. – Najszybciej nabywców znajdują mieszkania o powierzchni 45-50 m kw., które są najlepszym produktem dla inwestorów, ale także jako mieszkania na start, dodaje Marcin Jańczuk. Coraz wyższe ceny mieszkań tradycyjnie już skłaniają klientów do powrotu do zainteresowania się rynkiem domów. W przypadku zabudowy szeregowej ceny rozpoczynają się już od kwot poniżej 500 tys. zł. Należy jednak pamiętać, że dostosowanie takiej nieruchomości do stanu zamieszkalności pochłonie więcej niż w przypadku standardowego mieszkania.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

WROCŁAW

Wrocław: więcej kupujących niż sprzedających

Pośrednicy działający we Wrocławiu zauważają, że popyt na mieszkania jest wyższy niż zwykle. Obawy przed kolejnymi wzrostami cen powodują, że klienci intensywnie poszukują lokali do zakupu. Nadal silny jest też nurt inwestowania w nieruchomości na wynajem. Coraz wyższe ceny powodują, że Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają jednak, że niskie stopy procentowe nie pozostaną z nami na zawsze. Prawdopodobne jest, że zaczną rosnąc już w przyszłym roku, a wraz z nimi raty kredytów.

Nabywcy mieszkań wybierali lokale o nieco wyższych cenach niż przed miesiącem. Różnica wynosi 2,7 proc. Za m kw. mieszkania na rynku wtórnym płacimy średnio 6062 zł za m kw. Jednocześnie sprzedający oferują swoje mieszkania w coraz wyższych cenach, ale ich oczekiwania nie mają odzwierciedlenia w końcowych cenach uzyskanych podczas transakcji sprzedaży.

– Klienci coraz częściej interesują się zakupem mieszkania na rynku pierwotnym. Jednak dostępność gotowych do odbioru lokali jest bardzo niewielka. Jeżeli na przykład poszukujemy trzypokojowego mieszkania o metrażu ok. 60 m kw., czyli produktu poszukiwanego przez duże grono potencjalnych nabywców, to oferta rynku pierwotnego dotyczy głównie inwestycji, które kończą się w IV kwartale 2019 r. lub w I kwartale 2020 r. Nie jest więc zaskoczeniem, że przy tak dużym zainteresowaniu deweloperzy nie są skłonni do negocjacji cen, komentuje Karolina Górska, dyrektor biura Metrohouse we Wrocławiu.

Potencjalni nabywcy mieszkań obawiają się kolejnych wzrostów, dlatego w ostatnim czasie więcej jest osób poszukujących mieszkania do zakupu niż takich, którzy wystawiają lokal na sprzedaż. Utrzymujący się trend inwestowania w nieruchomości powoduje, że klienci zatrzymują swoje mieszkania przeznaczając je na wynajem.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

ŁÓDŹ

W Łodzi ceny przyhamowały

Ceny mieszkań w Łodzi ustabilizowały się na poziomie ok. 4000 zł za m kw. Z danych Metrohouse i Expandera, wynika jednak, że nie brakuje ofert, które znacząco wykraczają poza średnią. Klienci często wybierają mieszkania z rynku pierwotnego, gdzie rosnące ceny nie osłabiają popytu. Łatwo dostępne kredyty hipoteczne zachęcają do zakupów, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie będą trwać wiecznie. Raty kredytów prawdopodobnie zaczną rosnąć już w przyszłym roku.

Średnie ceny mieszkań na rynku wtórnym wynoszą 3936 zł. Na łódzkim rynku nieruchomości nieustannie największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania dwu oraz trzypokojowe. Jednak w porównaniu do poprzednich miesięcy wzrosło zainteresowanie kawalerkami. – Klienci z reguły kupują M2 pod kątem inwestycji. Przy wynajmie takiego lokum stopy zwrotu z inwestycji niejednokrotnie sięgają poziomu 10% w skali roku. Aktualnie jest coraz mniej „ciekawych” nieruchomości na rynku wtórnym, ponieważ wszystkie lokale w cenie rynkowej i dobrej lokalizacji znikają w ciągu kilku dni, mówi Maciej Czyż, dyrektor biura Metrohouse w Łodzi.

Rynek łódzki nieco zwolnił i ceny nie rosną już tak szybko jak w ciągu ostatniego półrocza. Jednak cały czas można znaleźć ceny ofertowe na poziomie ok. 5200 zł za m kw. dla w pełni rozkładowego, standardowego mieszkania, w dobrej lokalizacji. Równocześnie w Łodzi zauważalny jest wzrost zainteresowania domami na obrzeżach miasta, z dobrą komunikacją z centrum. Klienci poszukują niedużych domów między 100 a 150 m kw. w zabudowie parterowej. – Wzrosty cen mieszkań odnotowaliśmy także na rynku pierwotnym, lecz nie odstraszają one potencjalnych nabywców. Wszystko, co zostanie zbudowane przez deweloperów, sprzedaje się w szybkim tempie, dodaje Maciej Czyż.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

POZNAŃ

Coraz droższe mieszkania w Poznaniu

Coraz droższe mieszkania skłaniają Poznaniaków do zainteresowania się rynkiem segmentów. Takie inwestycje są coraz częstszym elementem krajobrazu Poznania i okolic. Tymczasem zainteresowanie kredytowaniem zakupów mieszkaniowych jest tak duże, że eksperci Metrohouse i Expandera radzą, aby składać wnioski kredytowe do kilku banków jednocześnie.

Poza wzrostem cen, który w ostatnich dwunastu miesiącach przekroczył 10 proc., w Poznaniu najbardziej charakterystycznym wyróżnikiem lokalnego rynku są dość duże metraże nabywanych mieszkań. – Średni metraż znacznie przekracza 60 m kw., co stawia stolicę Wielkopolski w ścisłej czołówce miast. O ile w innych miastach w miesięcznych zestawieniach dość sporadycznie pojawiają się transakcje mieszkaniowe, gdzie nabywana powierzchnia przekracza 100 m kw., to w poznańskich transakcjach frekwencja występowania takich zakupów jest o wiele wyższa, komentuje Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Coraz wyższe ceny mieszkań (obecnie za m kw. płaci się średnio 5982 zł) skłaniają Poznaniaków do zainteresowania się innymi rodzajami nieruchomości. Mnożą się zatem m.in. inwestycje mieszkań bezczynszowych w szeregowcach na obrzeżach miasta. Ceny takich lokali o powierzchni ok. 70-80 m kw. rozpoczynają się od poziomu 350 tys. zł. – Wielu klientów postrzega zakup takich nieruchomości jako namiastkę domu z własnym ogrodem, dlatego popularność tego rodzaju nieruchomości rośnie, mówi Marcin Jańczuk.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie , komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.