Tag Archives: kredyt hipoteczny


Będzie trudniej o kredyt na mieszkanie

Kredyty hipoteczne są obecnie rekordowo tanie i dość łatwo dostępne. Już w przyszłym roku może to się jednak zmienić. Część krajów zaczęła już podnosić stopy procentowe np. Czechy, USA. U nas też już niedługo to nastąpi, a wtedy nie tylko wzrosną raty, ale również spadnie zdolność kredytowa. Z wyliczeń Expandera wynika, że dostępna kwota kredytu może spaść nawet o 1/3, a więc np. z 300 tys. zł do 200 tys. zł. Raty mogą natomiast wzrosnąć aż o połowę.

Z najnowszych danych NBP wynika, że średnie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych udzielonych w sierpniu wyniosło zaledwie 4,33%. Dla porównania najniższa wartość w historii, to 4,31%. Nie powinno więc dziwić, że zadłużamy się na potęgę. Od stycznia do końca sierpnia Polacy zaciągnęli kredyty na 37,5 mld zł. W całym roku wartość ta może przekroczyć 50 mld zł, co nie zdarzyło się od 2008 r. Nie ma w tym nic złego, ale pod warunkiem, że ci, którzy się teraz zadurzają, poradzą sobie ze spłatą także wtedy, gdy wzrosną stopy procentowe.

Polacy zadłużeni w dolarach już płacą o 500 zł wyższe odsetki
To, że stopy procentowe wzrosną staje się coraz bardziej realne. Dla przykładu w tym roku Czesi podnosili swoje stopy już 4-krotnie, a Amerykanie 3-krotnie. W USA w ciągu niecałych trzech lat wzrosły one z 0,25% do 2,25%. Polacy, którzy zaciągnęli kredyty w dolarach płacą w związku z tym aż o 22% wyższą ratę (bez uwzględniania zmian poziomu kursu, który prawie się nie zmienił). Osób, które wybrały taką walutę kredytu nie ma co prawda zbyt wiele, ale wyliczenie to doskonale pokazuje, co może się stać za kilka lat z ratami kredytów w złotych.

Za kilka lat raty kredytów mogą wzrosnąć nawet o połowę
Co ciekawe stopy procentowe w USA w przyszłym roku mają przekroczyć 3%. Gdy u nas powrócą do takiego poziomu, to oprocentowanie kredytów wzroście z wspomnianego 4,31% do ok. 5,81%. Wtedy rata kredytu na kwotę 300 tys. zł może pójść w górę z niecałego 1 640 zł obecnie do ok. 1890 zł. Nie można też wykluczyć, że za kilka lat stopy procentowe wzrosną nawet do 6%. Tyle wynosiły one w Polsce przed kryzysem z 2008 r. W takiej sytuacji raty kredytów wzrosłyby prawie o połowę W przypadku kredytu na kwotę 300 tys. zł zamiast 1 640 zł trzeba byłoby płacić prawie 2 400 zł ( 761 zł więcej).

Dostępność kredytów będzie spadała
Wraz ze wzrostem stóp procentowych będzie spadała dostępność kredytów hipotecznych. Proces ten może zacząć się nawet już w połowie przyszłego roku, gdyż stawka WIBOR zwykle zmienia się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem w stosunku do stóp NBP. Początkowo zmiany będą zapewne nieznaczne, ale z czasem uzyskanie kredytu będzie stawało się coraz trudniejsze. Dla przykładu jeśli dziś ktoś może otrzymać maksymalnie 300 tys. zł kredytu, to przy stawce WIBOR na poziomie 3% dostępna kwota spadnie do 263,5 tys. zł. Gdyby WIBOR powrócił do 6%, to zdolność kredytowa takiej osoby spadnie aż o 1/3, czyli z 300 tys. zł do 200 tys. zł.

Wiele wskazuje na to, że obecny boom na rynku nieruchomości zakończą właśnie podwyżki stóp procentowych. Z jednej strony spowodują, że mniej osób będzie mogło uzyskać kredyt. Z drugiej, wzrośnie oprocentowanie lokat bankowych co sprawi, że mniej atrakcyjne będzie wydawało się inwestowanie w mieszkania na wynajem.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Rynek mieszkaniowy w największych miastach w Polsce

WARSZAWA

W stolicy popyt na mieszkania nadal na wysokim poziomie

Ceny nabywanych lokali w Warszawie są wyższe o 9 proc. niż przed rokiem. Mimo wzrostów cen mieszkań, zainteresowanie zakupem nie ustaje. Jednak podwyżki oznaczają też potrzebę zaciągnięcia wyższego kredytu. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają przed nadmiernym zadłużaniem. Stopy procentowe, a z nimi raty kredytów, mogą wzrosnąć już w przyszłym roku.

Dobra koniunktura na rynku pracy, niskie stopy procentowe, trend inwestycyjny (zakupy pod wynajem), stały napływ nowych mieszkańców do aglomeracji warszawskiej – to wszystko czynniki, które napędzają stołeczny rynek nieruchomości. Według pośredników Metrohouse w Warszawie mamy obecnie więcej klientów poszukujących mieszkań do zakupu niż chętnych do sprzedaży własnego lokum. – W ocenie klientów ceny mieszkań w dalszym ciągu utrzymają trend wzrostowy. Jednocześnie w swoich poszukiwaniach wcale nie skupiają się na lokalach najtańszych. Cena nie jest czynnikiem decydującym. Najczęściej poszukiwania dotyczą lokali dwu i trzypokojowych, których cena nie przekracza poziomu 8-9 tys. zł za m kw., mówi Krystian Walerzak, pośrednik z warszawskiego biura Metrohouse.

Wzrosty cen mieszkań zdopingowały mieszkańców Warszawy do zainteresowania się rynkiem domów. Największym zainteresowaniem cieszą się przedmieścia bezpośrednio przyległe do granic administracyjnych stolicy. – Podobnie jak w przypadku mieszkań rynek domów pod Warszawą charakteryzuje się dużą rozpiętością cen. Klienci zainteresowani zakupem, jako graniczną kwotę podają zwykle 1,2-1,5 mln zł, dodaje Krystian Walerzak.

Według najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, ceny mieszkań na rynku wtórnym w Warszawie wynoszą średnio 8358 zł za m kw. i są o 9 proc. wyższe niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

KRAKÓW

Na rynku wtórnym już ponad 7000 zł z m kw. mieszkania

W Krakowie kupujący poszukują najtańszych mieszkań w cenie 200-250 tys. zł. Znalezienie takiej oferty nie jest łatwe. Z danych Metrohouse i Expandera wynika, że w ciągu ostatniego roku ceny transakcyjne wzrosły o prawie 10 proc. Rosnące ceny mieszkań przekładają się na coraz wyższe kwoty zaciąganych kredytów.

W Krakowie klienci często pytają o możliwość zakupu małych mieszkań w cenie poniżej 200 tys. zł. Niestety przy obecnych cenach trudno jest znaleźć kawalerkę w tej cenie. Osoby, które poszukują dwupokojowych lokali poniżej 250 tys. zł. też mają niełatwe zdanie. – Zazwyczaj ratunkiem byli deweloperzy i ich oferty, jednak w tym momencie i oni nie dysponują takimi produktami. Pozostaje czekać na nowe inwestycje, w których pojawią się te najbardziej pożądane nieruchomości, mówi Aneta Thomas z krakowskiego biura Metrohouse.

Nieruchomości z rynku wtórnego cieszą się niegasnącym zainteresowaniem, sprzyja im również fakt iż ciężko dziś o dogodne, dostępne w tym roku mieszkanie na rynku pierwotnym. Według raportu Metrohouse i Expandera średnia cena transakcyjna za mieszkanie „z drugiej ręki” przekroczyła już 7000 zł za m kw. Mieszkania w Krakowie są więc już tańsze od stołecznych tylko o 1300 zł za m kw. – Mamy zatem bardzo dobry okres na sprzedaż nieruchomości, ceny ofertowe są o prawie 10 proc. wyższe niż przed rokiem, dodaje Aneta Thomas z Metrohouse.

Wrzesień to tradycyjnie szczyt sezonu na wynajem mieszkań. Dwupokojowe mieszkania to koszt rzędu nawet 3 000 zł miesięcznie za lokal w samym centrum miasta.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

GDAŃSK

Inwestorzy nadal polują na ciekawe oferty

Gdańsk jest liderem pod względem podwyżek cen mieszkań na rynku wtórnym. Nabywcy mieszkań na własne potrzeby rywalizują tu o najlepsze oferty z inwestorami, dla których lokalizacja Gdańska jest gwarantem pewnej inwestycji. Wzrosty cen przekładają się na potrzebę zaciągnięcia wyższego kredytu. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają jednak, żeby z tym nie przesadzać. Stopy procentowe mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku, a wraz z nimi wzrosną raty kredytów.

Potencjalni nabywcy mieszkań, którzy od dłuższego czasu wstrzymują się z podjęciem decyzji o zakupie, stali się świadkami najwyższych w Polsce wzrostów cen. Według raportu Metrohouse i Expandera w Gdańsku kupujący dokonują transakcji w cenach o 17,9 proc. wyższych niż przed rokiem. Obecnie za m kw. mieszkania płacimy średnio 6544 zł, czyli ok. 1000 zł więcej niż w 2017 r. – Dla inwestorów Gdańsk jest bardzo dobrym miejscem do lokowania swojego kapitału. Z jednej strony mogą liczyć na wynajem długoterminowy, ale w ostatnim czasie wielu inwestorów wybiera opcję wysoko rentownych wynajmów na doby, które z powodzeniem konkurują z ofertą hoteli, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. W Gdańsku nabywane mieszkania nie charakteryzują się zbyt dużym metrażem. – Najszybciej nabywców znajdują mieszkania o powierzchni 45-50 m kw., które są najlepszym produktem dla inwestorów, ale także jako mieszkania na start, dodaje Marcin Jańczuk. Coraz wyższe ceny mieszkań tradycyjnie już skłaniają klientów do powrotu do zainteresowania się rynkiem domów. W przypadku zabudowy szeregowej ceny rozpoczynają się już od kwot poniżej 500 tys. zł. Należy jednak pamiętać, że dostosowanie takiej nieruchomości do stanu zamieszkalności pochłonie więcej niż w przypadku standardowego mieszkania.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

WROCŁAW

Wrocław: więcej kupujących niż sprzedających

Pośrednicy działający we Wrocławiu zauważają, że popyt na mieszkania jest wyższy niż zwykle. Obawy przed kolejnymi wzrostami cen powodują, że klienci intensywnie poszukują lokali do zakupu. Nadal silny jest też nurt inwestowania w nieruchomości na wynajem. Coraz wyższe ceny powodują, że Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Eksperci Metrohouse i Expandera ostrzegają jednak, że niskie stopy procentowe nie pozostaną z nami na zawsze. Prawdopodobne jest, że zaczną rosnąc już w przyszłym roku, a wraz z nimi raty kredytów.

Nabywcy mieszkań wybierali lokale o nieco wyższych cenach niż przed miesiącem. Różnica wynosi 2,7 proc. Za m kw. mieszkania na rynku wtórnym płacimy średnio 6062 zł za m kw. Jednocześnie sprzedający oferują swoje mieszkania w coraz wyższych cenach, ale ich oczekiwania nie mają odzwierciedlenia w końcowych cenach uzyskanych podczas transakcji sprzedaży.

– Klienci coraz częściej interesują się zakupem mieszkania na rynku pierwotnym. Jednak dostępność gotowych do odbioru lokali jest bardzo niewielka. Jeżeli na przykład poszukujemy trzypokojowego mieszkania o metrażu ok. 60 m kw., czyli produktu poszukiwanego przez duże grono potencjalnych nabywców, to oferta rynku pierwotnego dotyczy głównie inwestycji, które kończą się w IV kwartale 2019 r. lub w I kwartale 2020 r. Nie jest więc zaskoczeniem, że przy tak dużym zainteresowaniu deweloperzy nie są skłonni do negocjacji cen, komentuje Karolina Górska, dyrektor biura Metrohouse we Wrocławiu.

Potencjalni nabywcy mieszkań obawiają się kolejnych wzrostów, dlatego w ostatnim czasie więcej jest osób poszukujących mieszkania do zakupu niż takich, którzy wystawiają lokal na sprzedaż. Utrzymujący się trend inwestowania w nieruchomości powoduje, że klienci zatrzymują swoje mieszkania przeznaczając je na wynajem.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

ŁÓDŹ

W Łodzi ceny przyhamowały

Ceny mieszkań w Łodzi ustabilizowały się na poziomie ok. 4000 zł za m kw. Z danych Metrohouse i Expandera, wynika jednak, że nie brakuje ofert, które znacząco wykraczają poza średnią. Klienci często wybierają mieszkania z rynku pierwotnego, gdzie rosnące ceny nie osłabiają popytu. Łatwo dostępne kredyty hipoteczne zachęcają do zakupów, ale należy pamiętać, że tak niskie stopy procentowe nie będą trwać wiecznie. Raty kredytów prawdopodobnie zaczną rosnąć już w przyszłym roku.

Średnie ceny mieszkań na rynku wtórnym wynoszą 3936 zł. Na łódzkim rynku nieruchomości nieustannie największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania dwu oraz trzypokojowe. Jednak w porównaniu do poprzednich miesięcy wzrosło zainteresowanie kawalerkami. – Klienci z reguły kupują M2 pod kątem inwestycji. Przy wynajmie takiego lokum stopy zwrotu z inwestycji niejednokrotnie sięgają poziomu 10% w skali roku. Aktualnie jest coraz mniej „ciekawych” nieruchomości na rynku wtórnym, ponieważ wszystkie lokale w cenie rynkowej i dobrej lokalizacji znikają w ciągu kilku dni, mówi Maciej Czyż, dyrektor biura Metrohouse w Łodzi.

Rynek łódzki nieco zwolnił i ceny nie rosną już tak szybko jak w ciągu ostatniego półrocza. Jednak cały czas można znaleźć ceny ofertowe na poziomie ok. 5200 zł za m kw. dla w pełni rozkładowego, standardowego mieszkania, w dobrej lokalizacji. Równocześnie w Łodzi zauważalny jest wzrost zainteresowania domami na obrzeżach miasta, z dobrą komunikacją z centrum. Klienci poszukują niedużych domów między 100 a 150 m kw. w zabudowie parterowej. – Wzrosty cen mieszkań odnotowaliśmy także na rynku pierwotnym, lecz nie odstraszają one potencjalnych nabywców. Wszystko, co zostanie zbudowane przez deweloperów, sprzedaje się w szybkim tempie, dodaje Maciej Czyż.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie, komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

 

POZNAŃ

Coraz droższe mieszkania w Poznaniu

Coraz droższe mieszkania skłaniają Poznaniaków do zainteresowania się rynkiem segmentów. Takie inwestycje są coraz częstszym elementem krajobrazu Poznania i okolic. Tymczasem zainteresowanie kredytowaniem zakupów mieszkaniowych jest tak duże, że eksperci Metrohouse i Expandera radzą, aby składać wnioski kredytowe do kilku banków jednocześnie.

Poza wzrostem cen, który w ostatnich dwunastu miesiącach przekroczył 10 proc., w Poznaniu najbardziej charakterystycznym wyróżnikiem lokalnego rynku są dość duże metraże nabywanych mieszkań. – Średni metraż znacznie przekracza 60 m kw., co stawia stolicę Wielkopolski w ścisłej czołówce miast. O ile w innych miastach w miesięcznych zestawieniach dość sporadycznie pojawiają się transakcje mieszkaniowe, gdzie nabywana powierzchnia przekracza 100 m kw., to w poznańskich transakcjach frekwencja występowania takich zakupów jest o wiele wyższa, komentuje Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Coraz wyższe ceny mieszkań (obecnie za m kw. płaci się średnio 5982 zł) skłaniają Poznaniaków do zainteresowania się innymi rodzajami nieruchomości. Mnożą się zatem m.in. inwestycje mieszkań bezczynszowych w szeregowcach na obrzeżach miasta. Ceny takich lokali o powierzchni ok. 70-80 m kw. rozpoczynają się od poziomu 350 tys. zł. – Wielu klientów postrzega zakup takich nieruchomości jako namiastkę domu z własnym ogrodem, dlatego popularność tego rodzaju nieruchomości rośnie, mówi Marcin Jańczuk.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie czy dom z pomocą kredytu, powinny mieć na uwadze dwie istotne rzeczy. – Po pierwsze, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy procentowe w Polsce mogą zacząć rosnąć już w przyszłym roku. W kolejnych latach będą one zapewne coraz wyższe, a wraz z nimi będą rosły raty kredytów. Tymczasem, ze względu na wzrost cen mieszkań, Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty. Obecnie, rata kredytu zaciąganego na mieszkanie w Warszawie, o powierzchni 50 m2 wyniesie średnio 1 996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego). Gdyby stopy procentowe w naszym kraju wróciły do poziomu z 2012 r., to rata wzrosłaby do 2 738 zł. Dlatego zadłużając się, najlepiej nie przesadzać z kwotą długu. Obecnie mamy do czynienia z najniższym poziomem stóp procentowych w historii, ale ten stan nie będzie trwał wiecznie , komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Kolejnym zagrożeniem, o którym warto pamiętać, jest ryzyko związane z bardzo dużym zainteresowaniem kredytami mieszkaniowymi. Najnowsze dane BIK pokazują, że w sierpniu wartość udzielonych kredytów była aż o 27% wyższa niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjna ofertą kredytową, spływa bardzo dużo wniosków. W takich warunkach rośnie ryzyko odrzucania wniosków niekompletnych czy składanych przez osoby o nie najwyższych dochodach. Dlatego o kredyt hipoteczny najlepiej wnioskować w trzech bankach jednocześnie. Zaletą takiego postępowania jest to, że rośnie szansa na to, że otrzymamy finansowanie w terminie wskazanym w umowie przedwstępnej zawartej ze sprzedającym mieszkanie. Gdybyśmy wnioskowali tylko w jednym banku i on odrzuciłby nasz wniosek, to wtedy musielibyśmy zaczynać całą procedurę od początku w innym banku, co jest niestety bardzo czasochłonne. Czasami może skończyć się to tym, że nie dostaniemy pieniędzy na czas, a więc utracimy zadatek i szansę na zakup wymarzonego mieszkania. Lepiej się więc zabezpieczyć składając kilka wniosków jednocześnie, dodaje ekspert Expandera.

Polski rynek nieruchomości – Wrzesień 2018

Spośród największych polskich miast tylko w dwóch wzrosty cen na rynku wtórnym zostały nieco zahamowane. Tymczasem we Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu i Gdańsku ceny w transakcjach są najwyższe od 2011 r. Nabywcy mieszkań, poza wzrostem cen lokali, muszą się liczyć z galopującymi podwyżkami cen materiałów budowlanych oraz robocizny. Jednocześnie nie ustaje boom na rynku kredytów hipotecznych ale, w przeciwieństwie do mieszkań, kredyty staniały.

Dylematy kupujących
Kwestia coraz wyższych cen w budowlance spędza sen z oczu deweloperom, ale dla indywidualnego nabywcy ma także niebagatelne znaczenie, tym bardziej, że oddawane do użytku mieszkania wymagają znacznych nakładów remontowych. Coraz więcej kupujących zaczyna kalkulować opłacalność zakupu mieszkania – porównując rynek wtórny i pierwotny. Atutem zakupu mieszkania z drugiej ręki jest możliwość w miarę szybkiego wprowadzenia się do takiego lokalu i rozłożenia w czasie ewentualnych prac remontowych. Oferty, zwłaszcza z ostatniej dekady, charakteryzują się dobrym standardem, a ich stan umożliwia wprowadzenie się po nieznacznym odświeżeniu. Takie mieszkania znajdują się na wysokich miejscach list poszukiwań. – Podwyżki cen w budowlance nie wpływają jeszcze znacząco na osłabienie popytu na mieszkania z rynku pierwotnego, choć przy obecnym tempie wzrostów cen nie jest wykluczone, że może to stanowić ważny czynnik przy zakupie mieszkania, komentuje Marcin Jańczuk z sieci biur nieruchomości Metrohouse.

Coraz droższe mieszkania
W porównaniu do sytuacji sprzed miesiąca tylko w dwóch miastach ceny nie uległy wzrostom. Pierwsze z nich to Łódź, gdzie nabywcy wybierali mieszkania tańsze średnio o 4 proc. i Warszawa, gdzie w porównaniu do poprzedniego miesiąca nie odnotowujemy zmian. – W innych dużych miastach ceny wzrosły. W Gdańsku w ostatnich transakcjach cena m kw. przekroczyła poziom 6500 zł. Jest to o prawie 1000 zł więcej niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Od wielu miesięcy rosną też ceny w Krakowie. Po raz pierwszy w historii naszego raportu przekroczyły poziom 7000 zł za m kw. (dokładnie 7066 zł), komentuje Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Na rynku boom, a kredyty tanieją
Jeśli chodzi o zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi, to wygląda na to, że możemy już mówić o prawdziwym boomie. Według BIK wartość złożonych w sierpniu wniosków była aż o 28,5% wyższa niż przed rokiem. – W przeciwieństwie do mieszkań, kredyty na szczęście nie drożeją. Są wręcz tańsze niż przed rokiem. Dla przykładu średnie oprocentowanie w przypadku kredytów dla posiadaczy wysokiego (25%) wkładu własnego wynosi teraz 3,79%, podczas gdy przed rokiem było to 3,90%, komentuje Jarosław Sadowski, ekspert Expandera.

Oprocentowanie spadło, a raty wzrosły o 12%
Mimo, że oprocentowanie spadło, to w minionym roku aż o 12% wzrosła rata przeciętnego kredytu. – Dzieje się tak ponieważ zadłużamy się na coraz większe kwoty, co wymuszają na nas coraz wyższe ceny mieszkań. Według BIK średnio chcemy pożyczyć 254 tys. zł, podczas gdy przed rokiem było to ok. 225 tys. Ten wzrost niweluje efekt spadku oprocentowania i powoduje, że raty nowo udzielanych kredytów są coraz wyższe, dodaje Jarosław Sadowski z Expandera.

PEŁNY TEKST RAPORTU ZNAJDĄ PAŃSTWO POD LINKIEM

Polski_Rynek_Nieruchomosci_Raport_Metrohouse_i_Expandera_Wrzesień_2018

Rynek mieszkaniowy w największych miastach w Polsce

WARSZAWA

Koniec wakacji pod znakiem wzmożonego ruchu

Ostatnie tygodnie przyniosły wzrost zainteresowania wynajmem mieszkań w Warszawie. Nie ustaje również popyt na dwupokojowe mieszkania, które coraz częściej nabywane są za gotówkę. Co ciekawe, mimo wysokiego odsetka zakupów gotówkowych, do banków spływa też rekordowa liczba wniosków kredytowych.

W ostatnich tygodniach widać wzmożenie ruchu po stronie kupujących do tego stopnia, że coraz częściej zdarzają się transakcje powyżej cen oczekiwanych bazowo przez sprzedających. Wyraźnie też można już odczuć, że zbliża się rok akademicki. Zwiększa się tym samym liczba klientów poszukujących lokalu na wynajem, ale także zainteresowanych zakupem mniejszych mieszkań: kawalerek i lokali dwupokojowych, najlepiej z niezależnymi kuchniami, gotowych do wprowadzenia. – W przypadku mieszkań dwupokojowych, w odróżnieniu do poprzednich lat klienci pytają częściej o większe lokale, zbliżone metrażem do 50 mkw. Zainteresowanie takimi zakupami rośnie ze względu na polepszającą się sytuację finansową osób, które osiedlili się w Warszawie w poszukiwaniu pracy. Osoby te częściej niż w poprzednich latach decydują się na zakup i to „za gotówkę” niż na wynajem, komentuje Adam Kasprzyk, dyrektor jednego z warszawskich oddziałów Metrohouse. Tradycyjnie w centrum zainteresowania są mieszkania w dobrych punktach komunikacyjnych – w pobliżu metra, dzielnice po lewej stronie Wisły, ze szczególnym uwzględnieniem Starego Mokotowa.

Niezależną kategorią są mieszkania większe, w nowym budownictwie – tu na rynku wtórnym poszukiwane są lokale czteropokojowe, o metrażu nawet około 100 m kw. lub większe. – W przypadku tej kategorii poszukiwane są mieszkania bez większych kompromisów, a cena nie jest najważniejszym kryterium wyboru. Zamożniejsza grupa klientów alternatywnie do mieszkań chętnie bierze pod uwagę zamianę lokum na segment z dostępem do dobrej komunikacji i zaplecza handlowo-usługowego osiedli mieszkalnych dużo częściej też dokonując zakupu „za gotówkę”, dodaje Adam Kasprzyk z Metrohouse.

Dla osób, które w Warszawie chcą kupić mieszkanie z pomocą kredytu mamy zarówno dobre jak i złe informacje. Pewnym utrudnieniem jest to, że nadal utrzymuje się bardzo duże zainteresowanie kredytami. Według BIK w lipcu banki udzieliły 19,5 tys. kredytów, czyli o 2,5 tys. więcej niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjną ofertą, spływa bardzo dużo wniosków. To powoduje, że mogą wybierać sobie najlepszych klientów. Ci z nieco niższym dochodami czy gorszą historią kredytową częściej mogą spotkać się z odmową przyznania kredytu. Dlatego najlepiej składać wnioski jednocześnie do przynajmniej trzech banków. W ten sposób rośnie szansa, że jeśli jeden bank nam odmówi, to któryś z pozostałych dwóch zgodzi się przyznać nam kredyt. – komentuje Jarosław Sadowski, Expander.

Dobrą informacją jest natomiast to, że kredyty wciąż są tanie i w najbliższym czasie raczej nie zdrożeją. – Warto jednak pamiętać o tym, aby porównywać oferty w różnych bankach. Zła decyzja może sprawić, że co miesiąc przez 20 czy 30 lat będziemy płacić np. o 200 zł wyższa ratę. – podpowiada ekspert Expandera. Trzeba jednak dodać, że raty udzielanych obecnie kredytów rosną, gdyż wzrost cen mieszkań sprawia, że pożyczamy coraz wyższe kwoty. Kupując w Warszawie mieszkanie o powierzchni 50 m2 za przeciętną cenę, rata wynosie obecnie 1996 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego).

 

KRAKÓW

Kraków: dobry czas na transakcje mieszkaniowe

W Krakowie nie ustają zakupy inwestycyjne. Zainteresowaniem cieszą się niewielkie mieszkania, na które na rynku pierwotnym trzeba polować już na etapie dziury w ziemi. Popyt na mieszkania wzmaga łatwy dostęp do kredytów hipotecznych, które przy obecnych poziomach stóp procentowych nadal są tanie.

Sprzedaż nieruchomości w Krakowie rośnie z roku na rok. Nowe małe mieszkania trzeba kupować już na etapie dziury w ziemi. Najtańsze mieszkania znajdziemy w Nowej Hucie, a możliwość nabycia stosunkowo niedrogiego lokum sprawia, że jest to dzielnica coraz popularniejsza. Natomiast można zauważyć, że i tam ceny mieszkań idą w górę. – Ceny mieszkań w ciągu kilku ostatnich miesięcy wzrosły o kolejne 5 proc., a ogromny wpływ na podwyżki w Krakowie ma duża dostępność kredytów oraz dynamiczna rozbudowa substancji biurowej, co gwarantuje w przyszłości napływ klientów zainteresowanych wynajmem mieszkań, komentuje Grzegorz Pastuch, kierownik jednego z biur Metrohouse w Krakowie.

Klienci nadal najczęściej kupują małe kawalerki lub mieszkania dwupokojowe. – Zakupy w przeważającej części dotyczą celów inwestycyjnych. Inwestorzy interesują się zarówno mieszkaniami nowymi, jak i z drugiej ręki. Większe mieszkania trzy i czteropokojowe w większości poszukiwane są na rynku wtórnym. Klienci doceniają zamknięte kuchnie, które przeważają w starym budownictwie, a nie każdy akceptuje aneksy kuchenne. Rynek nadal jest bardzo dynamiczny i jest to zarówno dobry czas na sprzedaż jak i zakup mieszkania, dodaje Grzegorz Pastuch z Metrohouse. .

Dla osób, które w Krakowie chcą kupić mieszkanie z pomocą kredytu mamy zarówno dobre jak i złe informacje. Pewnym utrudnieniem jest to, że nadal utrzymuje się bardzo duże zainteresowanie kredytami. Według BIK w lipcu banki udzieliły 19,5 tys. kredytów, czyli o 2,5 tys. więcej niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjną ofertą, spływa bardzo dużo wniosków. To powoduje, że mogą wybierać sobie najlepszych klientów. Ci z nieco niższym dochodami czy gorszą historią kredytową częściej mogą spotkać się z odmową przyznania kredytu. Dlatego najlepiej składać wnioski jednocześnie do przynajmniej trzech banków. W ten sposób rośnie szansa, że jeśli jeden bank nam odmówi, to któryś z pozostałych dwóch zgodzi się przyznać nam kredyt. – komentuje Jarosław Sadowski, Expander

Dobrą informacją jest natomiast to, że kredyty wciąż są tanie i w najbliższym czasie raczej nie zdrożeją. – Warto jednak pamiętać o tym, aby porównywać oferty w różnych bankach. Zła decyzja może sprawić, że co miesiąc przez 20 czy 30 lat będziemy płacić np. o 200 zł wyższa ratę. – podpowiada ekspert Expandera. Trzeba jednak dodać, że raty udzielanych obecnie kredytów rosną, gdyż wzrost cen mieszkań sprawia, że pożyczamy coraz wyższe kwoty. Kupując w Krakowie mieszkanie o powierzchni 50 m2 za przeciętną cenę, rata wynosie obecnie 1616 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego).

 

GDAŃSK

Mimo coraz wyższych cen popyt na mieszkania w Trójmieście nie słabnie

Gdańsk należy do miast, gdzie wzrost cen mieszkań jest najbardziej zauważalny. Nie odstrasza to jednak kolejnych nabywców mieszkań, w tym inwestorów, dla których Trójmiasto jest bardzo atrakcyjnym miejscem do lokowania gotówki. Zainteresowanie rynkiem nieruchomości wzmagają stosunkowo tanie i łatwo dostępne kredyty hipoteczne.

W sierpniu na rynku trójmiejskim niezmiennie daje się zauważyć wzmożone zainteresowanie mieszkaniami na wynajem. Z pewnością ma na to wpływ zbliżający się rok akademicki. Oprócz mieszkań, kupujący nie ustają w poszukiwaniach ciekawych działek pod budowę domu. W erze rosnących cen mieszkań, pomysł na własny dom w okolicach Trójmiasta jest coraz częściej brany pod uwagę.

– Nie maleje zapotrzebowanie na mieszkania inwestycyjne o średnim metrażu w dobrze skomunikowanych lokalizacjach. Klientów nie odstraszają utrzymujące się na wysokim poziomie ceny nieruchomości zarówno na rynku wtórnym jak i pierwotnym. Rynek takich mieszkań charakteryzuje się dużą płynnością, stąd klienci kupujący bardzo chętnie korzystają z usług pośredników, którzy posiadają dostęp do nowych, wprowadzanych do oferty mieszkań, co w obecnej sytuacji jest niezmiernie cenną informacją, mówi Maciej Górka, dyrektor biura w Gdańsku.

Za m kw. lokalu na rynku wtórnym w Gdańsku płacimy przeciętnie 6390 zł, czyli o 16 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Są to najwyższe średnioroczne wzrosty cen spośród największych miast Polski.

Dla osób, które w Gdańsku chcą kupić mieszkanie z pomocą kredytu mamy zarówno dobre jak i złe informacje. Pewnym utrudnieniem jest to, że nadal utrzymuje się bardzo duże zainteresowanie kredytami. Według BIK w lipcu banki udzieliły 19,5 tys. kredytów, czyli o 2,5 tys. więcej niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjną ofertą, spływa bardzo dużo wniosków. To powoduje, że mogą wybierać sobie najlepszych klientów. Ci z nieco niższym dochodami czy gorszą historią kredytową częściej mogą spotkać się z odmową przyznania kredytu. Dlatego najlepiej składać wnioski jednocześnie do przynajmniej trzech banków. W ten sposób rośnie szansa, że jeśli jeden bank nam odmówi, to któryś z pozostałych dwóch zgodzi się przyznać nam kredyt. – komentuje Jarosław Sadowski, Expander

Dobrą informacją jest natomiast to, że kredyty wciąż są tanie i w najbliższym czasie raczej nie zdrożeją. – Warto jednak pamiętać o tym, aby porównywać oferty w różnych bankach. Zła decyzja może sprawić, że co miesiąc przez 20 czy 30 lat będziemy płacić np. o 200 zł wyższa ratę. – podpowiada ekspert Expandera. Trzeba jednak dodać, że raty udzielanych obecnie kredytów rosną, gdyż wzrost cen mieszkań sprawia, że pożyczamy coraz wyższe kwoty. Kupując w Gdańsku mieszkanie o powierzchni 50 m2 za przeciętną cenę, rata wynosie obecnie 1526 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego).

 

WROCŁAW

Stabilne ceny we Wrocławiu

We Wrocławiu kupujący nabywają lokale w średniej cenie w okolicach 6000 zł za m kw. Coraz większą popularnością cieszą się większe metrażowo lokale. Z pewnością jednym z powodów przeprowadzek do większych mieszkań są tanie kredyty. Zainteresowanie nimi utrzymuje się nadal na bardzo wysokim poziomie.

Ostatni odczyt z notowania cen transakcyjnych mieszkań w raporcie Metrohouse i Expandera to to 5902 zł za m kw. Oznacza to porównywalną wartość, jak przed miesiącem. Również w porównaniu do zeszłego roku ruchy cenowe w stolicy Dolnego Śląska nie są tak znaczące.

– We Wrocławiu największym powodzeniem cieszą się nieco większe niż zwykle mieszkania. Na liście sprzedaży wiele jest lokali dwu i trzypokojowych, podczas gdy mieszkańcy Wrocławia nieco rzadziej gustują ostatnio w kawalerkach. Zwykle za m kw. tak małych mieszkań płaci się znacznie drożej niż w przypadku większych metraży, stąd większy ruch transakcyjny w segmencie większych lokali, mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Nie jest to jednak domeną tylko Wrocławia, podobny trend zauważamy także w innych miastach. Jednak to właśnie Wrocław, obok Poznania dominuje w kategorii największych metraży nabywanych mieszkań. Obecnie we Wrocławiu jest to średnio 63 m kw.

Dla osób, które we Wrocławiu chcą kupić mieszkanie z pomocą kredytu mamy zarówno dobre jak i złe informacje. Pewnym utrudnieniem jest to, że nadal utrzymuje się bardzo duże zainteresowanie kredytami. Według BIK w lipcu banki udzieliły 19,5 tys. kredytów, czyli o 2,5 tys. więcej niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjną ofertą, spływa bardzo dużo wniosków. To powoduje, że mogą wybierać sobie najlepszych klientów. Ci z nieco niższym dochodami czy gorszą historią kredytową częściej mogą spotkać się z odmową przyznania kredytu. Dlatego najlepiej składać wnioski jednocześnie do przynajmniej trzech banków. W ten sposób rośnie szansa, że jeśli jeden bank nam odmówi, to któryś z pozostałych dwóch zgodzi się przyznać nam kredyt. – komentuje Jarosław Sadowski, Expander

Dobrą informacją jest natomiast to, że kredyty wciąż są tanie i w najbliższym czasie raczej nie zdrożeją. – Warto jednak pamiętać o tym, aby porównywać oferty w różnych bankach. Zła decyzja może sprawić, że co miesiąc przez 20 czy 30 lat będziemy płacić np. o 200 zł wyższa ratę. – podpowiada ekspert Expandera. Trzeba jednak dodać, że raty udzielanych obecnie kredytów rosną, gdyż wzrost cen mieszkań sprawia, że pożyczamy coraz wyższe kwoty. Kupując we Wrocławiu mieszkanie o powierzchni 50 m2 za przeciętną cenę, rata wynosie obecnie 1409 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego).

 

ŁÓDŹ

Coraz trudniej znaleźć okazyjne ceny mieszkań w Łodzi

W Łodzi kupujemy coraz większe mieszkania. Ustabilizowanie się cen na rynku wtórnym oraz tanie i dostępne kredyty sprawiają, że średni nabywany metraż lokalu w Łodzi nie ustępuje innym dużym polskim miastom.

Łódź jest jednym z nielicznych miast, gdzie według raportu Metrohouse i Expandera ceny mieszkań nabywanych na rynku wtórnym nieznacznie ostatnio spadły i ustabilizowały się na poziomie 4100 zł za m kw. Ceny mieszkań, nawet w jednym segmencie nieruchomości, mogą się od siebie znacznie różnić. – Przykładowo, w budynkach wybudowanych w technologii wielkiej płyty, ceny jakie uzyskiwali sprzedający rozpoczynały się od poziomu 3000 zł za m kw., ale niektóre transakcje były dokonywane w cenach ponad 4500 zł za metr. W ostatnim czasie najwięcej transakcji dokonywanych jest w grupie mieszkań dwu i trzypokojowych. Średni sprzedawany metraż to 58 m kw. – jak na Łódź jest to bardzo dobry wynik, mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Przez szereg lat nabywane tu mieszkania należały do najmniejszych w Polsce. Obecnie wyraźnie widać większe zainteresowanie lokalami o większych metrażach, które sprzedają się równie dobrze jak niewielkie M przeznaczone na inwestycje.

Dla osób, które w Łodzi chcą kupić mieszkanie z pomocą kredytu mamy zarówno dobre jak i złe informacje. Pewnym utrudnieniem jest to, że nadal utrzymuje się bardzo duże zainteresowanie kredytami. Według BIK w lipcu banki udzieliły 19,5 tys. kredytów, czyli o 2,5 tys. więcej niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjną ofertą, spływa bardzo dużo wniosków. To powoduje, że mogą wybierać sobie najlepszych klientów. Ci z nieco niższym dochodami czy gorszą historią kredytową częściej mogą spotkać się z odmową przyznania kredytu. Dlatego najlepiej składać wnioski jednocześnie do przynajmniej trzech banków. W ten sposób rośnie szansa, że jeśli jeden bank nam odmówi, to któryś z pozostałych dwóch zgodzi się przyznać nam kredyt. – komentuje Jarosław Sadowski, Expander

Dobrą informacją jest natomiast to, że kredyty wciąż są tanie i w najbliższym czasie raczej nie zdrożeją. – Warto jednak pamiętać o tym, aby porównywać oferty w różnych bankach. Zła decyzja może sprawić, że co miesiąc przez 20 czy 30 lat będziemy płacić np. o 200 zł wyższa ratę. – podpowiada ekspert Expandera. Trzeba jednak dodać, że raty udzielanych obecnie kredytów rosną, gdyż wzrost cen mieszkań sprawia, że pożyczamy coraz wyższe kwoty. Kupując w Łodzi mieszkanie o powierzchni 50 m2 za przeciętną cenę, rata wynosie obecnie 979 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego).

 

POZNAŃ

Coraz droższe mieszkania w Poznaniu

W stolicy Wielkopolski za m kw. mieszkania „z drugiej ręki” trzeba zapłacić już średnio 5776 zł. Wobec wzrostów cen Poznaniacy zaczęli interesować się m.in. działkami pod budowę domu i segmentami za miastem. Zakupom sprzyjają tanie kredyty. Jednak należy pamiętać, że liczba składanych wniosków o kredyt może znacznie wydłużyć czas oczekiwania na finał transakcji.

Przedział cenowy transakcji dokonywanych na poznańskim rynku mieszkań jest naprawdę bardzo rozległy. Znajdziemy tu transakcje w cenie poniżej 4000 zł za m kw., ale i takie, gdzie cena przekracza 8500 zł za m kw. Według Raportu Metrohouse i Expandera średnia cena zakupu na rynku wtórnym to 5776 zł. Jest to o 12 proc więcej niż przed rokiem. Mimo wyższych cen popyt utrzymuje się na dość wysokim poziomie, choć daje się zauważyć, że potencjalni nabywcy mieszkań rozpatrują inne formy zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych. Wzrasta więc zainteresowanie zakupem gruntów, ale także domów i segmentów na przedmieściach lub obszarach dobrze skomunikowanych z miastem. Ceny segmentów rozpoczynają się już od ok. 3000 zł za m kw.

Dla osób, które w Poznaniu chcą kupić mieszkanie z pomocą kredytu mamy zarówno dobre jak i złe informacje. Pewnym utrudnieniem jest to, że nadal utrzymuje się bardzo duże zainteresowanie kredytami. Według BIK w lipcu banki udzieliły 19,5 tys. kredytów, czyli o 2,5 tys. więcej niż przed rokiem. – Do banków, szczególnie tych z atrakcyjną ofertą, spływa bardzo dużo wniosków. To powoduje, że mogą wybierać sobie najlepszych klientów. Ci z nieco niższym dochodami czy gorszą historią kredytową częściej mogą spotkać się z odmową przyznania kredytu. Dlatego najlepiej składać wnioski jednocześnie do przynajmniej trzech banków. W ten sposób rośnie szansa, że jeśli jeden bank nam odmówi, to któryś z pozostałych dwóch zgodzi się przyznać nam kredyt. – komentuje Jarosław Sadowski, Expander

Dobrą informacją jest natomiast to, że kredyty wciąż są tanie i w najbliższym czasie raczej nie zdrożeją. – Warto jednak pamiętać o tym, aby porównywać oferty w różnych bankach. Zła decyzja może sprawić, że co miesiąc przez 20 czy 30 lat będziemy płacić np. o 200 zł wyższa ratę. – podpowiada ekspert Expandera. Trzeba jednak dodać, że raty udzielanych obecnie kredytów rosną, gdyż wzrost cen mieszkań sprawia, że pożyczamy coraz wyższe kwoty. Kupując w Poznaniu mieszkanie o powierzchni 50 m2 za przeciętną cenę, rata wynosie obecnie 1379 zł (przy założeniu 10% wkładu własnego).

Kredyty walutowe już tylko w dwóch bankach

W dzisiejszych czasach tzw. praca zdalna staje się coraz popularniejsza. Dzięki temu niektórzy mogą pracować dla zagranicznych firm i otrzymywać pensję w euro, funtach czy dolarach, choć mieszkają w Polsce. Takim osobom trudno jest jednak zaciągnąć kredyt na mieszkanie. Zgodnie z polskim prawem ktoś, kto uzyskuje dochód w walucie obecnej, tylko w niej uzyska kredyt hipoteczny. Expander zwraca jednak uwagę, że po tym jak 20 sierpnia Deutsche Bank wycofał się z tego rodzaju kredytów, takie osoby mają do wyboru tylko dwie oferty.

Kredyty walutowe wciąż są w Polsce oferowane, ale tylko osobom, które uzyskują dochody w walucie obcej. Jeśli ktoś pracuje dla zagranicznej firmy, która płaci mu np. w euro, to nie dostanie kredytu w złotych. Taka osoba może zadłużyć się jedynie w euro. Problem polega jednak na tym, że takich ofert jest bardzo niewiele. Do niedawna kredytów walutowych udzielały trzy banki – Alior Bank, Bank Pekao i Deutsche Bank. Ten ostatni właśnie wycofał swoją ofertę. Bank poinformował nas, że nastąpiło to w związku z przygotowaniami do połączenia z BZ WBK. Oczywiście kredyty, które zostały już udzielone nadal będą przez bank obsługiwane.

Osoby, które uzyskują dochody w walucie obecnie mają więc do wyboru tylko dwie oferty, które niestety nie są szczególnie atrakcyjne. Mimo, że stopy procentowe w strefie euro są dużo niższe niż w Polsce, to oprocentowanie kredytów w euro jest zbliżone do tych udzielanych w złotych, czyli wynosi ok. 4%. Dla porównania średnie oprocentowanie kredytów w euro za granicą wynosi od 0,92% w Finlandii do 3,02% w Irlandii. Poza Polską jest więc znaczne taniej.

Idealną sytuacją dla Polaka zarabiającego w euro byłoby więc zaciągnięcie kredytu np. w finlandzkim banku. Niestety zwykle banki udzielają kredytów hipotecznych jedynie na zakup nieruchomości, w tym kraju w którym funkcjonują. Obawiają się, że w razie problemów ze spłatą, będą miały trudności z odzyskaniem pieniędzy. Zagraniczne banki nie znają prawa obowiązującego w Polsce i nie mają opracowanych procedur na wypadek obsługi kredytobiorców z naszego kraju. Nie opłaca się im tego zmieniać, gdyż potencjalnych klientów tego typy jest niewielu. Polacy uzyskujący większość dochodów w obcej walucie są więc skazani na oferty kredytowe Aliora lub Banku Pekao.

Nie jest łatwo nawet jeśli tylko część dochodów w walucie
Jeśli kredytobiorca (lub kredytobiorcy) uzyskuje wynagrodzenie z kilku źródeł i większość dochodów jest wypłacana w złotych, a tylko część w walucie, to sytuacja wygląda inaczej. Wtedy można zaciągać kredyt hipoteczny w złotych, ale nie obejdzie się bez pewnych ograniczeń. Część banków, przy obliczaniu zdolności kredytowej, uwzględni jedynie te dochody, które są wypłacane w złotych. Inne, zgodnie z rekomendacją KNF, obniżą dochód w walucie o 20%. W przyszłości ma być jeszcze gorzej, bo przedstawiona niedawno propozycja nowej wersji Rekomendacji S zakłada nakaz obniżenia ich o 30%.

Na koniec warto dodać, że proces uzyskania kredytu hipotecznego, w przypadku posiadania dochodów z walucie obcej jest bardziej skomplikowany niż standardowo. Dlatego w takim przypadku szczególnie warto skorzystać z pomocy eksperta finansowego. Lepiej też nie zwlekać z jego zaciąganiem. Jeśli wspomniana propozycja zmiany w Rekomendacji S wejdzie w życie, to osobom uzyskującym dochodu w kilku walutach jeszcze bardziej utrudni dostęp do kredytu hipotecznego. Nie można też wykluczyć, że z jakiegoś powodu w przyszłości zniknie kolejna oferta.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Polski rynek nieruchomości- Sierpień 2018

Wakacje nie przyniosły spowolnienia na rynku nieruchomości. Z danych Metrohouse i Expandera wynika, że Polacy wciąż chętnie kupują mieszkania z rynku wtórnego, co podnosi ich ceny. W Gdańsku są one już o 16% droższe niż przed rokiem. To sprawia, że musimy też zaciągać coraz wyższe kwoty kredytów hipotecznych. Pocieszające jest jednak to, że kredyty w ostatnim czasie były niemal najtańsze w historii.

W Gdańsku mieszkania zdrożały aż o 16%
Największe wzrosty cen, w porównaniu do sytuacji przed rokiem, obserwujemy w Gdańsku. Średnia cena wynosi tam już 6390 zł za m2, a więc wzrosła aż o 16%. – Atrakcyjność inwestycyjna Trójmiasta powoduje, że wzrasta zainteresowanie najdroższymi rejonami miasta – m.in. Starówką. Ceny mieszkań w tej części Gdańska niewątpliwie wpływają na naszą średnią, mówi Marcin Jańczuk z sieci agencji nieruchomości Metrohouse. Konsekwentne podwyżki mają też miejsce w Warszawie, gdzie obecnie za m2 płacimy już powyżej 8300 zł, czyli o 800 zł więcej niż przed rokiem. Z miesiąca na miesiąc wrasta udział lokali sprzedawanych w cenie powyżej 10000 zł za m kw., podczas gdy transakcje w cenach poniżej 6000 zł za m kw. dotyczą tylko 5 proc. sprzedawanych lokali.

W Poznaniu ceny takie jak przed rokiem
Na drugim biegunie mamy Wrocław. – W minionym miesiącu średnia cena mieszkania w tym mieście minimalnie spadła. Wynosi ona 5902 zł, a więc niemal tyle samo co przed rokiem. Niewielkie spadki odnotowaliśmy również w Poznaniu i Łodzi. Mimo to ceny są tam jednak wyraźnie wyższe niż przed rokiem – w Poznaniu aż 12%, dodaje Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Popyt na kredyt wciąż wysoki
Popyt na kredyty hipoteczne również jest bardzo wysoki. Według BIK w II kwartale wartość udzielonych kredytów była o 16% wyższa niż przed rokiem. Z kolei w lipcu złożono wnioski na kwotę o 20% wyższą niż w lipcu 2017 r. Dzieje się tak mimo tego, że według danych firmy Reas w II kwartale w największych miastach sprzedano o 11% mniej mieszkań niż przed rokiem. – Wygląda na to, że z zakupów wycofują się przede wszystkim inwestorzy, którzy kupują zwykle nowe mieszkania za gotówkę lub przy niewielkim wsparciu kredytu. Zwykli ludzie, którzy muszą wspomagać się kredytem, wciąż chętnie kupują mieszkania i domy, komentuje Jarosław Sadowski, ekspert Expandera.

Kredyty niemal najtańsze w historii
Według danych NBP średnie RRSO kredytów hipotecznych udzielonych w czerwcu wyniosło jedynie 4,56%. Najniższa wartość w historii to 4,5%, a więc niewiele brakuje do tego rekordowego poziomu. – Z naszych danych wynika, że oferty kredytowe w ostatnich miesiącach niemal się nie zmieniły. Spadek RRSO wynika więc prawdopodobnie z tego, że rosnące ceny mieszkań powodują, że Polacy pożyczają coraz większe kwoty. Wg. BIK w lipcu kwota we wnioskach kredytowych wyniosła 254 tys. zł, podczas gdy przed rokiem było to 232 tys. zł. Oznacza to, że coraz więcej osób pożycza ponad 200 tys. zł. Tymczasem część banków po przekroczeniu tego poziomu pozwala na uzyskanie niższej marży. Tanie kredyty można więc określić jako nagrody pocieszenia. Oprocentowanie jest co prawda niższe, ale odsetki rosną, gdyż są naliczane od coraz większej kwoty kredytu, dodaje Jarosław Sadowski z Expandera.

PEŁNY TEKST RAPORTU ZNAJDĄ PAŃSTWO POD LINKIEM

Polski_Rynek_Nieruchomosci_Raport_Metrohouse_i_Expandera_Sierpień_2018

Rynek mieszkaniowy w największych miastach w Polsce

Komentarze na temat sytuacji na rynku nieruchomości w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu, przygotowany wspólnie przez ekspertów Expandera, Metrohouse i RynekPierwotny.pl.

 

WARSZAWA

Ceny mieszkań w stolicy na wysokich poziomach

Wzrosty cen mieszkań w Warszawie powodują większe zainteresowanie zakupem działek pod miastem i budową domu. Na rynku pierwotnym nic nie wskazuje na to, aby trend wzrostowy szybko się zakończył. Niezależnie od tego w jaki sposób realizujemy swój zakup należy pamiętać, że wyższe ceny za metr przekładają się na wyższą cenę przyszłej raty kredytowej.

Średnia cena mkw. mieszkania na rynku wtórnym wynosi już 8270 zł. „W erze prosperity, każdy kto ma nieruchomość na sprzedaż jest w uprzywilejowanej sytuacji. W obecnej sytuacji rynkowej nie tylko mieszkania przeżywają boom. Wzrosła również sprzedaż działek budowlanych. Nieruchomości gruntowe budzą większe zainteresowanie klientów popytowych niż w latach ubiegłych.” Tak ostatni okres na rynku podsumowuje Mateusz Skolimowski z warszawskiego oddziału Metrohouse.

Poszukiwane są głównie grunty w granicach miasta, ale także w okolicach dobrze skomunikowanych przedmieść. – Wielu klientów poszukuje gruntów z możliwością zabudowy jednorodzinnej w miastach satelickich, ok. 15-25 km od centrum Warszawy. Mając rozeznanie w cenach nieruchomości w samej stolicy, klienci dobrze wiedzą, ze za cenę 70-90 metrowego mieszkania w atrakcyjnej lokalizacji w stolicy, mogą kupić działkę i zbudować na niej 120-150 metrowy dom, dodaje Mateusz Skolimowski z Metrohouse.

Obserwuje się również duże zainteresowanie działkami pod zabudowę wielorodzinną, szeregową lub tez biurowo-usługową. Wielu inwestorów szuka tego typu nieruchomości wiedząc, ze przy spełnionych odpowiednich warunkach tego typu inwestycja zwróci się z nawiązką.

Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami analityków portalu RynekPierwotny.pl, średnia ofertowa cena 1 mkw. nowych stołecznych lokali przekroczyła już 8000 zł. Co ważne, w II kw. 2018 r. ten symboliczny próg cenowy został dość znacząco przekroczony. Dane RynekPierwotny.pl wskazują, że średnia ofertowa stawka za 1 mkw. nowego mieszkania deweloperskiego wzrosła o 3,2% (do 8110 zł w II kw. 2018 r.). Taka zmiana miała miejsce pomimo dużej konkurencyjności stołecznego rynku i sporej podaży oferowanych mieszkań. Można oczekiwać, że w kolejnych kwartałach przeciętna cena 1 mkw. warszawskich mieszkań z rynku pierwotnego nadal będzie rosła. Do takich wniosków prowadzą różnice cenowe pomiędzy sprzedawanymi mieszkaniami i lokalami z niedawno rozpoczętych projektów deweloperskich.

Na podstawie danych RynekPierwotny.pl można dokładnie sprawdzić, z czego wynikał ponad trzyprocentowy wzrost średniej ofertowej ceny 1 mkw. w Warszawie. – Okazuje się, że ta cenowa zmiana wynikała przede wszystkim ze sporego spadku udziału nowych lokali kosztujących 5000 zł/mkw. – 8000 zł/mkw. Wyraźnie wzrósł natomiast odsetek mieszkań deweloperskich z ofertową ceną 1 mkw. na poziomie 8000 zł – 10 000 zł. Przybyło też luksusowych lokali kosztujących ponad 10 000 zł/mkw., komentuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie z pomocą kredytu ostrzegamy, że w bankach, tak jak w innych firmach, trwa teraz okres urlopowy. Jednocześnie wciąż trafia do nich dużo wniosków kredytowych. – Według danych BIK w czerwcu w całej Polsce złożono 19,5 tysiąca wniosków, czyli o 1,1 tysiąca więcej niż przed rokiem. Nie ma jeszcze danych za lipiec, ale z obserwacji klientów Expandera wynika, że zainteresowanie kredytami hipotecznymi nadal jest wysokie. Dlatego najbezpieczniej składać wnioski jednocześnie do aż trzech banków. W ten sposób zdecydowanie podnosimy swoje szanse na to, że otrzymamy finansowanie zanim minie termin zapisany w umowie przedwstępnej – komentuje Jarosław Sadowski, Expander.

Starając się obecnie o kredyt należy też mieć na uwadze, że rosnące ceny mieszkań przekładają się na wysokość rat. – Im wyższa cena kupowanego mieszkania tym wyższy kredyt trzeba zaciągać. Z jednej strony oznacza to wyższe koszty. W przypadku mieszkania o powierzchni 50 mkw., kupowanego w Warszawie po przeciętnej cenie, rata wyniesie obecnie 1 964 zł (w przypadku 10% wkładu własnego). Rosnące ceny mogą też powodować, że zabranie nam zdolności kredytowej. Zanim podpiszemy umowę przedwstępną warto więc upewnić się, że znajdziemy przynajmniej trzy banki, które będą gotowe pożyczyć nam taką kwotę jakiej potrzebujemy – dodaje ekspert Expandera.

KRAKÓW

W Krakowie nadal powoli rosną ceny mieszkań

W porównaniu do innych miast, w Krakowie ceny mieszkań nie rosną tak szybko. Podwyżki cen jednak są zauważalne, a nabywcy mieszkań muszą liczyć się z ryzykiem kontynuacji tego trendu. Powinni też uzbroić się w cierpliwość jeśli chodzi o kwestie związane uzyskaniem kredytu. Trwa sezon urlopowy, a banki są wręcz zarzucone wnioskami kredytowymi.

Średnia cena mieszkań na rynku wtórnym w Krakowie wynosi obecnie 6528 zł. Jest to o ponad 6 proc. więcej niż przed rokiem, ale wzrosty cen nie są tu tak bardzo widoczne jak w innych miastach. – Jeżeli porównamy Kraków do Gdańska, Poznania, czy Warszawy, gdzie średnioroczne wzrosty przekraczają 10 proc., to kupujący nie są wcale w najgorzej sytuacji. Jednak każdy wzrost cen przekłada się na wysokość raty kredytowej, a w rezultacie prowadzi do ograniczania pierwotnie przyjętych założeń względem nabywanego lokum. Zwykle jest to zmiana lokalizacji lub zakup mniejszego mieszkania, mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Obecnie w Krakowie średni metraż nabywanego lokum to 54 mkw. – najmniej spośród głównych miast w Polsce.

W świetle danych portalu RynekPierwotny.pl, Kraków od kwietnia do czerwca 2018 r. był dość stabilną cenowo metropolią. W Mieście Kraka odnotowano najniższy wzrost średniej ofertowej ceny za 1 mkw. nowego mieszkania (+1,6%). Znacząco szybciej rosły ceny w Warszawie oraz Łodzi. Taka wiadomość wydaje się mniej pocieszająca dla nabywców mieszkań, jeżeli sprawdzimy średnią ofertową cenę krakowskiego metrażu w II kw. 2018 r. Wspomniana stawka znacząco przekroczyła bowiem 7000 zł/mkw. i ukształtowała się na poziomie 7110 zł/mkw. – Krakowianie mogą tylko wspominać czasy, gdy średni ofertowy koszt zakupu nowego mieszkania w ich mieście wynosił 6500 zł/mkw. – 6600 zł/mkw. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia jeszcze w IV kw. 2016 r. Wtedy krakowscy deweloperzy mieli znacznie mniejsze kłopoty z kosztami budowy lokali i zakupu działek, komentuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Po dokładniejszym sprawdzeniu danych RynekPierwotny.pl można wywnioskować, że od kwietnia do czerwca br. na terenie Krakowa najbardziej zmalał udział nowych mieszkań kosztujących 5000 zł/mkw. – 6000 zł/mkw. Znacząco wzrósł natomiast odsetek lokali deweloperskich z ceną ponad 10 000 zł/mkw. Takie zmiany zdecydowanie nie są pozytywne dla przeciętnego krakowianina, który szuka mieszkań z niższej półki cenowej.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie z pomocą kredytu ostrzegamy, że w bankach, tak jak w innych firmach, trwa teraz okres urlopowy. Jednocześnie wciąż trafia do nich dużo wniosków kredytowych. – Według najnowszych danych BIK w czerwcu w całej Polsce złożono 19,5 tysiąca wniosków, czyli o 1,1 tysiąca więcej niż przed rokiem. Nie ma jeszcze danych za lipiec, ale z obserwacji klientów Expandera wynika, że zainteresowanie kredytami hipotecznymi nadal jest wysokie. Dlatego najbezpieczniej składać wnioski jednocześnie do aż trzech banków. W ten sposób zdecydowanie podnosimy swoje szanse na to, że otrzymamy finansowanie zanim minie termin zapisany w umowie przedwstępnej – komentuje Jarosław Sadowski, Expander.

Starając się obecnie o kredyt należy też mieć na uwadze, że rosnące ceny mieszkań przekładają się na wysokość rat. – Im wyższa cena kupowanego mieszkania tym wyższy kredyt trzeba zaciągać. Z jednej strony oznacza to wyższe koszty. W przypadku mieszkania o powierzchni 50 mkw. , kupowanego w Krakowie po przeciętnej cenie, rata wyniesie obecnie 1 551 zł (w przypadku 10% wkładu własnego). Rosnące ceny mogą też powodować, że zabranie nam zdolności kredytowej. Zanim podpiszemy umowę przedwstępną warto więc upewnić się, że znajdziemy przynajmniej trzy banki, które będą gotowe pożyczyć nam taką kwotę jakiej potrzebujemy – dodaje ekspert Expandera.

GDAŃSK

Dwucyfrowe wzrosty cen mieszkań w Gdańsku

W Gdańsku w dalszym ciągu kupujemy coraz droższe mieszkania. Sytuacja kupujących nie jest łatwa. Muszą mierzyć się z podwyżkami i potrzebą zaciągnięcia coraz wyższych kredytów. Wyższe ceny sprawiają, że stać nas na coraz mniejsze mieszkania.

Jak twierdzą doradcy Metrohouse, na rynku trójmiejskim od jakieś czasu daje się zauważyć znaczące odwrócenie trendu – do biur pośrednictwa o pomoc o wiele częściej zgłaszają się klienci poszukujący mieszkania, niż Ci którzy mierzą się ze sprzedażą nieruchomości. – Jest to związane z obecną hossą na rynku nieruchomości. Nieruchomości sprzedają się na tyle szybko, że klienci zwracają się o pomoc do pośredników, którzy na bieżąco monitorują rynek, mówi Maciej Górka, ekspert Metrohouse z Gdańska. Niezmiennie duże zainteresowanie dotyczy zarówno rynku pierwotnego jak i wtórnego. Powodzeniem cieszą się mieszkania inwestycyjne, jak i te do zamieszkania. Klienci najczęściej wybierają dobrze skomunikowane nieruchomości. W okresie letnim można zaobserwować zdecydowany wzrost zainteresowania nieruchomościami gruntowymi i domami. W przypadku rynku wtórego mieszkań ceny transakcyjne mieszkań wynoszą średnio 6240 zł. Jest to aż 14 proc. więcej niż przed rokiem.

Także na rynku pierwotnym wszystko wskazuje na to, że drugi kwartał 2018 r. może przejść do historii. Od kwietnia do czerwca 2018 r. portal RynekPierwotny.pl odnotował bowiem bardzo szybkie wzrosty średniej ofertowej ceny 1 mkw. nowych lokali. Taka przeciętna cena gdańskiego metrażu, w ciągu kwartału wzrosła o 12,3 proc. (z 6146 zł do 6902 zł). Kwartalne zmiany na tym poziomie, przywodzą na myśl boom mieszkaniowy sprzed ponad dziesięciu lat. – Można oczekiwać, że gwałtowny wzrost kosztów zakupu nowych gdańskich mieszkań negatywnie wpłynie na sprzedaż takich „M”. Lokalni deweloperzy będą musieli wprowadzić na rynek więcej tanich ofert, jeżeli chcą uniknąć właśnie takiego scenariusza zakładającego spadek popytu. Warto pamiętać, że ostatnia zmiana cenowa znacząco pogorszyła dostępność gdańskich nowych lokali i zwiększyła atrakcyjność tamtejszego rynku wtórnego, tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Bardzo szybki wzrost średniej ceny 1 mkw. nowych lokali z Gdańska zasługuje na to, żeby dokładniej zbadać jego przyczyny. Dane portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że w II kw. 2018 r. znacząco spadł udział gdańskich lokali z ceną do 5000 zł/mkw. Mimo tej zmiany, w połowie 2018 r. co czwarte nowe mieszkanie z Gdańska, wciąż kosztowało mniej niż 5000 zł/mkw.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie z pomocą kredytu ostrzegamy, że w bankach, tak jak w innych firmach, trwa teraz okres urlopowy. Jednocześnie wciąż trafia do nich dużo wniosków kredytowych. – Według najnowszych danych BIK w czerwcu w całej Polsce złożono 19,5 tysiąca wniosków, czyli o 1,1 tysiąca więcej niż przed rokiem. Nie ma jeszcze danych za lipiec, ale z obserwacji klientów Expandera wynika, że zainteresowanie kredytami hipotecznymi nadal jest wysokie. Dlatego najbezpieczniej składać wnioski jednocześnie do aż trzech banków. W ten sposób zdecydowanie podnosimy swoje szanse na to, że otrzymamy finansowanie zanim minie termin zapisany w umowie przedwstępnej. – komentuje Jarosław Sadowski, Expander.

Starając się obecnie o kredyt należy też mieć na uwadze, że rosnące ceny mieszkań przekładają się na wysokość rat. – Im wyższa cena kupowanego mieszkania tym wyższy kredyt trzeba zaciągać. Z jednej strony oznacza to wyższe koszty. W przypadku mieszkania o powierzchni 50 mkw. , kupowanego w Gdańsku po przeciętnej cenie, rata wyniesie obecnie 1 482 zł (w przypadku 10% wkładu własnego). Rosnące ceny mogą też powodować, że zabranie nam zdolności kredytowej. Zanim podpiszemy umowę przedwstępną warto więc upewnić się, że znajdziemy przynajmniej trzy banki, które będą gotowe pożyczyć nam taką kwotę jakiej potrzebujemy – dodaje ekspert Expandera.

WROCŁAW

We Wrocławiu podwyżki cen nowych mieszkań

We Wrocławiu największe wzrosty cen dotyczą rynku pierwotnego, gdzie za mkw. trzeba zapłacić już ponad 6700 zł. Mieszkania z rynku wtórnego są sprzedawane średnio o ponad 700 zł za mkw. taniej. Nieprzerwanie trwa duże zainteresowanie zakupami na kredyt. Eksperci kredytowi zalecają składanie wniosków do kilku banków jednocześnie.

Dane sprzedażowe z rynku wtórnego mieszkań wskazują, że wrocławski rynek, na tle innych miast, charakteryzuje się wyjątkową stabilnością. – Mieszkania z drugiej ręki są sprzedawane średnio po 5940 zł za mkw. Bardzo podobne poziomy cen obserwowaliśmy przed rokiem, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Tak jak w innych miastach, o najlepsze na rynku oferty rywalizują inwestorzy, którzy poszukują ciekawych możliwości zakupu z przeznaczeniem zarówno na wynajem (długo i krótkoterminowy), ale także pod popularny w ostatnim czasie flipping – czyli zakup lokalu, zwykle do remontu, w celu dalszej odsprzedaży z zyskiem.

Tymczasem na rynku pierwotnym, pod względem skali zmian cen, Wrocław wyprzedził Warszawę, Kraków oraz Łódź. Wzrost średniej ofertowej ceny 1 mkw. wrocławskich lokali o 5,7% (względem I kw. 2018 r.), z pewnością można uznać za szybki. Kolejną ważną wiadomością jest to, że w II kw. 2018 r. średnie ceny ofertowe wrocławskiego metrażu znacząco przekroczyły 6500 zł/mkw. i zatrzymały się na poziomie 6787 zł/mkw. – Warto wspomnieć, że pod koniec 2016 r. analogiczna średnia cena wrocławskiego nowego metrażu nie przekraczała 6300 zł/mkw. Z kolei na początku 2018 r. odnotowaliśmy wynik wynoszący 6418 zł/mkw. Szybki skok cen wrocławskich mieszkań sugeruje, że tamtejsi deweloperzy również mają kłopoty ze wzrostem kosztów budowy oraz cen działek, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Dokładniejsze dane RynekPierwotny.pl pokazują, jakie zmiany struktury cenowej skutkowały prawie sześcioprocentową kwartalną podwyżką na wrocławskim rynku pierwotnym. Od kwietnia do czerwca br. w analizowanym mieście zmniejszył się przede wszystkim udział nowych „M” kosztujących 5000 zł/mkw. – 6000 zł/mkw. Ta zmiana została skompensowana przez wyraźny wzrost odsetka lokali z ceną 1 mkw. na poziomie ponad 8000 zł. Wspomniane mieszkania nie zainteresują typowego wrocławianina.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie z pomocą kredytu ostrzegamy, że w bankach, tak jak w innych firmach, trwa teraz okres urlopowy. Jednocześnie wciąż trafia do nich dużo wniosków kredytowych. – Według najnowszych danych BIK w czerwcu w całej Polsce złożono 19,5 tysiąca wniosków, czyli o 1,1 tysiąca więcej niż przed rokiem. Nie ma jeszcze danych za lipiec, ale z obserwacji klientów Expandera wynika, że zainteresowanie kredytami hipotecznymi nadal jest wysokie. Dlatego najbezpieczniej składać wnioski jednocześnie do aż trzech banków. W ten sposób zdecydowanie podnosimy swoje szanse na to, że otrzymamy finansowanie zanim minie termin zapisany w umowie przedwstępnej – komentuje Jarosław Sadowski, Expander.

Starając się obecnie o kredyt należy też mieć na uwadze, że rosnące ceny mieszkań przekładają się na wysokość rat. – Im wyższa cena kupowanego mieszkania tym wyższy kredyt trzeba zaciągać. Z jednej strony oznacza to wyższe koszty. W przypadku mieszkania o powierzchni 50 mkw., kupowanego we Wrocławiu po przeciętnej cenie, rata wyniesie obecnie 1 411 zł (w przypadku 10% wkładu własnego). Rosnące ceny mogą też powodować, że zabranie nam zdolności kredytowej. Zanim podpiszemy umowę przedwstępną warto więc upewnić się, że znajdziemy przynajmniej trzy banki, które będą gotowe pożyczyć nam taką kwotę jakiej potrzebujemy – dodaje ekspert Expandera.

ŁÓDŹ

W Łodzi nowe mieszkania znacznie droższe od rynku wtórnego

Prawie 1300 zł za mkw. wynosi różnica pomiędzy mieszkaniami na rynku wtórnym i pierwotnym. Eksperci twierdzą, że taka sytuacja jest idealna dla mieszkań z drugiej ręki, które zyskują na popularności w momencie dalszych wzrostów cen inwestycji deweloperskich.

Według danych portalu RynekPierwotny.pl średnia cena ofertowa nowych łódzkich „M” nie rosła bardzo szybko. Tym niemniej, dodatnia zmiana wynosząca 2,8 proc. w skali kwartału, nie jest dobrą wiadomością dla klientów firm deweloperskich. Na wskutek ostatnich podwyżek, średni ofertowy koszt zakupu 1 mkw. mieszkania od łódzkiego dewelopera wzrósł do 5468 zł. – Można przypuszczać, że już niebawem na łódzkim rynku pierwotnym zostanie przekroczona symboliczna granica cenowa 5500 zł/mkw. Łódź nadal cechuje się lepszą dostępnością nowych mieszkań niż pozostałe metropolie (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań oraz Gdańsk). Aktualne ceny lokali deweloperskich mogą jednak zwrócić uwagę nabywców na „tani” rynek używanych łódzkich mieszkań, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Eksperci RynekPierwotny.pl sprawdzili, jakie przesunięcia struktury cenowej nowych mieszkań z Łodzi, skutkowały kwartalnym wzrostem średniej ceny o 2,8 proc. Po wykonaniu odpowiednich porównań okazuje się, że względem I kw. 2018 r. znacząco spadł udział mieszkań deweloperskich kosztujących 4000 zł/mkw. – 5000 zł/mkw. Takie lokale stanowią już tylko jedną piątą oferty łódzkich deweloperów. W II kw. 2018 r. swoje znaczenie zwiększyły natomiast nowe łódzkie mieszkania z ceną 6000 zł/mkw. – 7000 zł/mkw.

W porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wzrosty cen mieszkań na łódzkim wtórnym rynku mieszkaniowym przekraczają 7 proc. Obecnie za mkw. lokalu trzeba zapłacić średnio 4177 zł. – Podobnie, jak na rynku pierwotnym ubywa mieszkań, które można kupić w najniższych widełkach cenowych. W transakcjach wzrasta natomiast udział mieszkań w cenie powyżej 5000 zł za mkw. Nie wynika to potrzeby nabywania mieszkań o coraz wyższym standardzie, ale z rosnących oczekiwań cenowych właścicieli mieszkań, komentuje Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie z pomocą kredytu ostrzegamy, że w bankach, tak jak w innych firmach, trwa teraz okres urlopowy. Jednocześnie wciąż trafia do nich dużo wniosków kredytowych. – Według najmowych danych BIK w czerwcu w całej Polsce złożono 19,5 tysiąca wniosków, czyli o 1,1 tysiąca więcej niż przed rokiem. Nie ma jeszcze danych za lipiec, ale z obserwacji klientów Expandera wynika, że zainteresowanie kredytami hipotecznymi nadal jest wysokie. Dlatego najbezpieczniej składać wnioski jednocześnie do aż trzech banków. W ten sposób zdecydowanie podnosimy swoje szanse na to, że otrzymamy finansowanie zanim minie termin zapisany w umowie przedwstępnej – komentuje Jarosław Sadowski, Expander.

Starając się obecnie o kredyt należy też mieć na uwadze, że rosnące ceny mieszkań przekładają się na wysokość rat. – Im wyższa cena kupowanego mieszkania tym wyższy kredyt trzeba zaciągać. Z jednej strony oznacza to wyższe koszty. W przypadku mieszkania o powierzchni 50 mkw. , kupowanego w Łodzi po przeciętnej cenie, rata wyniesie obecnie 992 zł (w przypadku 10% wkładu własnego). Rosnące ceny mogą też powodować, że zabranie nam zdolności kredytowej. Zanim podpiszemy umowę przedwstępną warto więc upewnić się, że znajdziemy przynajmniej trzy banki, które będą gotowe pożyczyć nam taką kwotę jakiej potrzebujemy – dodaje ekspert Expandera.

POZNAŃ

Poznań liderem wzrostów cen mieszkań

Mieszkania od deweloperów w Poznaniu nadal są droższe niż lokale z rynku wtórnego. Jednak ceny używanych mieszkań także cały czas rosną w imponującym tempie. Mimo wzrostów nie ustaje zainteresowanie zakupem. Widać to choćby po liczbie składanych wniosków kredytowych.

Według obliczeń serwisu RynekPierwotny.pl, Poznań w II kw. 2018 r. był jednym z dwóch liderów pod względem tempa wzrostu cen nowych mieszkań. Na terenie stolicy Wielkopolski, średnia ofertowa cena 1 mkw. lokalu deweloperskiego wzrosła z 5855 zł (I kw. 2018 r.) do 6417 zł (II kw. 2018 r.). W ujęciu procentowym oznaczało to zmianę o +9,6 proc. Takie kwartalne wzrosty cen po raz ostatni zdarzały się w Poznaniu ponad dziesięć lat temu, gdy trwał poprzedni boom mieszkaniowy. – Warto pamiętać, że rynek deweloperski w Poznaniu jest relatywnie mały w relacji do liczby mieszkańców. Ta sytuacja sprzyja gwałtownym wzrostom średniej ceny nowych lokali, spowodowanym np. szybką wyprzedażą tańszych ofert, twierdzi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Szczegółowe dane portalu RynekPierwotny.pl wyjaśniają, dlaczego na poznańskim rynku deweloperskim odnotowano tak duży kwartalny wzrost cen. Ta zmiana wynikała przede wszystkim z szybkiej wyprzedaży najtańszych mieszkań kosztujących do 6000 zł/mkw. Równocześnie zwiększył się udział nowych „M” z ceną ofertową 6000 zł/mkw. – 8000 zł/mkw. W połowie 2018 r. takie mieszkania stanowiły już ponad 50% oferty poznańskich deweloperów. Na terenie Poznania budowa tańszych lokali jest coraz trudniejsza.

Tymczasem na rynku wtórnym ceny mieszkań w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wzrosły o 11 proc., tyle samo co w Warszawie. – Dziś za mkw. w Poznaniu płacimy średnio 5905 zł. To nadal taniej niż zakup z rynku deweloperskiego, ale należy widzieć, że nierzadko ceny przekraczają już 7000 zł, mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse. Mimo wzrostów najwięcej transakcji dotyczy dużych powierzchniowo mieszkań. Zresztą od dłuższego czasu Poznaniacy wybierają do zakupu coraz większe mieszkania, co jest ewenementem w skali kraju.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie z pomocą kredytu ostrzegamy, że w bankach, tak jak w innych firmach, trwa teraz okres urlopowy. Jednocześnie wciąż trafia do nich dużo wniosków kredytowych. – Według najmowych danych BIK w czerwcu w całej Polsce złożono 19,5 tysiąca wniosków, czyli o 1,1 tysiąca więcej niż przed rokiem. Nie ma jeszcze danych za lipiec, ale z obserwacji klientów Expandera wynika, że zainteresowanie kredytami hipotecznymi nadal jest wysokie. Dlatego najbezpieczniej składać wnioski jednocześnie do aż trzech banków. W ten sposób zdecydowanie podnosimy swoje szanse na to, że otrzymamy finansowanie zanim minie termin zapisany w umowie przedwstępnej – komentuje Jarosław Sadowski, Expander.

Starając się obecnie o kredyt należy też mieć na uwadze, że rosnące ceny mieszkań przekładają się na wysokość rat. – Im wyższa cena kupowanego mieszkania tym wyższy kredyt trzeba zaciągać. Z jednej strony oznacza to wyższe koszty. W przypadku mieszkania o powierzchni 50 m2 , kupowanego w Poznaniu po przeciętnej cenie, rata wyniesie obecnie 1 403 zł (w przypadku 10 proc. wkładu własnego). Rosnące ceny mogą też powodować, że zabranie nam zdolności kredytowej. Zanim podpiszemy umowę przedwstępną warto więc upewnić się, że znajdziemy przynajmniej trzy banki, które będą gotowe pożyczyć nam taką kwotę jakiej potrzebujemy – dodaje ekspert Expandera.

Kredyty dla firm niemal najtańsze w historii

Według najnowszych danych NBP zauważalnie tanieją nowo udzielane kredyty firmowe. Expander zwraca uwagę, że w przypadku tych na kwoty poniżej 1 mln zł, średnie oprocentowanie (3,12%) było niemal najniższe w historii. Mamy też dobre informacje dla klientów indywidualnych – tanieją kredyty hipoteczne i rośnie oprocentowanie lokat.

W czerwcu firmy wyjątkowo tanio się zadłużały. Średnie oprocentowanie kredytów firmowych na kwoty poniżej 1 mln zł wyniosło 3,12%. W przeszłości taniej było tylko raz – w styczniu 2016 r. Wyraźna tendencja spadkowa rozpoczęła się jednak już w 2016 r. Wiele wskazuje na to, że te korzystane zmiany wymusiła konkurencja między bankami. Obecnie przedsiębiorstwa zaczynają wprowadzać split payment, który sprawia, że rośnie ich zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. W czerwcu saldo kredytów o charakterze bieżącym (udzielonych w PLN) było o 9,1% wyższe niż przed rokiem. Banki konkurują o nowych klientów, co z kolei przekłada się na spadek kosztów kredytów.


Tanieją kredyty hipoteczne
Podobna sytuacja występuje na rynku kredytów hipotecznych dla klientów indywidulanych. Tu również rośnie liczba klientów. Według BIK od stycznia do czerwca udzielano 117 tysięcy kredytów, czyli o prawie 8% więcej niż przed rokiem. Banki, rywalizując o klientów, obniżają koszty. Średnie oprocentowanie w czerwcu wyniosło 4,33%, a średnie RRSO 4,56%. Kluczowa jest ta ostatnia wartość, która uwzględnia nie tylko wysokość odsetek, ale i innych kosztów. Czerwcowe RRSO jest jednym z najniższych w historii – najniższe wyniosło 4,50%.

Rośnie oprocentowanie lokat
Banki zdecydowały się również zareagować na wielomiesięczne wypłaty pieniędzy z lokat. Od lutego 2016 r. do kwietnia tego roku saldo depozytów terminowych gospodarstw domowych zmniejszyło się aż o prawie 36 mld zł. W maju i czerwcu br. wypłaty nareszcie się zatrzymały i banki odnotowały niewielki wzrost salda lokat. Najprawdopodobniej jest to jednak efekt kilku różnych zdarzeń, a nie tylko wynik działań banków. Afera GetBack nieco zniechęciła do lokowania oszczędności w obligacjach korporacyjnych. W II kwartale wyraźnie spadła również sprzedaż nowych mieszkań, które w dużej mierze są finansowane z oszczędności zgromadzonych w bankach. Jednocześnie banki wprowadziły podwyżki oprocentowania. Średnia stawka dla lokat założonych w czerwcu wyniosła 1,62%, podczas gdy przed rokiem było to 1,38%. Najbardziej wzrosło oprocentowanie lokat długoterminowych, czyli takich o okresie powyżej roku.

Mimo podwyżek, trzymanie oszczędności w banku zwykle oznacza jednak ponoszenie strat w ujęciu realnym. Przy inflacji na poziomie 2% i po uwzględnieniu podatku od zysków, opłacalne jest jedynie zakładanie lokat z oprocentowaniem wyższym niż 2,47%. Takich ofert nie ma jednak zbyt wiele.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

W wakacje trudniej o kredyt hipoteczny

W tym roku zainteresowanie kredytami hipotecznymi jest zdecydowanie wyższe niż przed rokiem. Do tego w bankach, tak jak we wszystkich innych firmach, trwa teraz sezon urlopowy. To powoduje, że w niektórych przypadkach uzyskanie kredytu ciągnie się nawet 2 miesiące. Co ciekawe, dzieje się to w taki sposób, że nie są przy tym łamane przepisy nakazujące bankom wydanie decyzji kredytowej w ciągu 21 dni. Z obserwacji Expandera wynika, że w lipcu najsprawniej proces kredytowy przebiega w Banku Millennium i BZ WBK.

Starając się o kredyt hipoteczny bardzo ważne jest porównanie ofert pod względem kosztów. Dla przykładu zaciągając kredyt na kwotę 300 000 zł różnica między ofertami poszczególnych banków w łącznym koszcie wynosi ponad 60 000 zł. Nic nam jednak nie pomoże znalezienie najtańszej oferty, jeśli okaże się, że jest ona dla nas niedostępna. Jeśli nasze dochody nie są bardzo wysokie, to powinniśmy zacząć od sprawdzenia swojej zdolności kredytowej i znaleźć banki, które zgodzą się udzielić nam kredytu w takiej wysokości, jakiej potrzebujemy.

Maksymalna dostępna kwota kredytu

Małe szanse na kredyt w 21 dni
W obecnej sytuacji, gdy w bankach trwa okres urlopowy, ale wciąż trafia do nich dużo wniosków, warto wziąć pod uwagę również sprawność procesu rozpatrywania wniosków. Co prawda ustawa o kredycie hipotecznym zobowiązuje wszystkie banki do wydania decyzji kredytowej w ciągu 21 dni, ale w praktyce często trwa to znacznie dłużej. W niektórych bankach zdarza się, że od pierwszego zapytania o kredyt do jego wypłaty mijają nawet ponad dwa miesiące. Nie dochodzi jednak do złamania zapisu ustawy. Zgodnie z prawem wspomniany okres 21 dni banki zaczynają liczyć dopiero od momentu, kiedy klient złoży wniosek wraz ze wszystkimi wymaganymi dokumentami. Zanim do tego dojdzie nierzadko mija jednak sporo czasu.

W praktyce to jak szybko i jak łatwo uzyskamy kredyt hipoteczny zależy w dużej mierze od tego, jak wygląda proces rozpatrywania wniosków w danym banku. Duże znaczenie ma przyjazność stosowanych procedur. Kluczowe jest również to czy liczba pracowników uczestniczących w procesie udzielanie kredytów jest na tyle duża, aby poradzić sobie ze zwiększanym zainteresowaniem klientów. Z doświadczeń naszych klientów wynika, że w lipcu pod tym względem najlepiej rodziły sobie Bank Millennium i BZ WBK. Należy jednak dodać, że sprawność rozpatrywania wniosków szybko może się zmienić. Jeśli nagle wielu klientom spodoba się oferta jakiegoś banku, to są w stanie zasypać go wnioskami.

W internecie można znaleźć mnóstwo rankingów porównujących oferty kredytów hipotecznych (np. Raport Metrohouse i Expandera) czy porównywarek (np. www.expander.pl/porownywarka), które w tym pomogą. Niestety zwykle nie znajdziemy tam informacji o tym, w których bankach uzyskanie kredytu jest obecnie utrudnione np. ze względu na duży napływ wniosków. Dlatego bardzo ważne jest, aby nie wnioskować tylko do jednego banku, lecz najlepiej aż do trzech jednocześnie. Warto też skorzystać z pomocy eksperta finansowego, który na podstawie doświadczeń innych klientów będzie mógł podpowiedzieć, gdzie uzyskanie kredytu jest aktualnie utrudnione, a gdzie będzie to najłatwiejsze.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Będzie łatwiej się targować przy zakupie mieszkania

W II kwartale deweloperzy zaskoczyli spadkiem sprzedaży aż o 14% w porównaniu do poziomu sprzed roku. Expander zwraca jednak uwagę, że w tym okresie nadal bardzo szybko rosła wartość udzielanych kredytów hipotecznych. Wygląda więc na to, że z zakupami zaczęli wstrzymywać się inwestorzy, dla których podwyżki cen mieszkań oznaczają spadek opłacalności tego rodzaju inwestycji. Zakupy kontynuowali natomiast ci, którzy musieli wspomagać się kredytami, czyli przeciętni Polacy, których do zakupów zachęca dobra sytuacja na rynku pracy.

Kredytów coraz więcej, a sprzedaż nowych mieszkań spada
PAP opublikował dane na temat sprzedaży 19 największych firm deweloperskich. Pokazują one znaczące spowolnienie. W II kwartale firmy te sprzedały 5 912 lokali, czyli aż o 13,9% mniej niż przed rokiem. W całym pierwszym półroczu spadek jest mniejszy i wynosi 4%. Jest to o tyle ciekawe, że w ostatnim czasie inne dane wskazywały na dość znaczący wzrost cen mieszkań oraz wartości udzielanych kredytów hipotecznych. Według BIK w kwietniu i maju ich wartość wzrosła odpowiednio o 12% i 19%. Mamy więc kilkunastoprocentowy wzrost popytu na kredyty przy jednoczesnym spadku sprzedaży nowych mieszkań o 14%.

Inwestorzy ograniczają zakupy?
Powyższe nie powinno jednak dziwić biorąc pod uwagę, że zakupy nowych mieszkań w największych miastach w ponad 70% były finansowane bez udziału kredytów. Wiele osób zamożnych wypłacało pieniądze z niskooprocentowanych lokat bankowych i kupowało mieszkania na wynajem. W ten sposób uzyskiwali wyższe zyski niż w banku. Od marca 2016 r. łączna wartość lokat bankowych posiadanych przez gospodarstwa domowe niemal nieustannie spadała i zmniejszyła się aż o 35 mld zł. W maju wartość lokat nieznacznie jednak wzrosła. Jeśli dane za kolejne miesiące będą podobne, to potwierdzą zakończenie boomu na mieszkania na wynajem. Przyczyną tej sytuacji mogą być ostatnie podwyżki cen mieszkań, które ograniczyły opłacalność tego rodzaju inwestycji.

Dobra wiadomość dla zwykłych ludzi planujących kupić mieszkanie
Spadek zainteresowania mieszkaniami ze strony inwestorów jest bardzo dobrą informacją dla przeciętnych Polaków, którzy chcą kupić mieszkanie na własny użytek. Bardzo niskie bezrobocie i rosnące pensje sprawiają, że coraz więcej osób decyduje się poprawić swoją sytuację mieszkaniową. Niektórzy nareszcie mogą wyprowadzić się od rodziców lub z wynajmowanego mieszkania do własnego, inni chcą zamienić je na większe. Takim osobom teraz łatwiej może być wynegocjować atrakcyjną cenę. W obliczu powyższych informacji, deweloperom trudniej będzie bowiem straszyć tym, że mają już wielu chętnych, a więc nie ma mowy o obniżce ceny. Mniejszy popyt na rynku pierwotnym może odciągnąć część kupujących z rynku wtórnego. W rezultacie być może łatwiej będzie się targować również przy zakupie mieszkania używanego.

Należy jednak dodać, że nie należy liczyć na ogromne przeceny. Deweloperzy coraz więcej płacą podwykonawcom, gdyż rosną pensje pracowników. Wzrosły też ceny materiałów budowlanych. Nie mogą więc pozwolić sobie na duże obniżki. W przypadku mieszkań z rynku wtórnego również będzie trudno uzyskać duże upusty. Na sprzedających działa bowiem mechanizm psychologiczny, który sprawia, że trudno jest im pogodzić się, że otrzymają znacznie mniejszą kwotę niż to pierwotnie zakładali. Zwykle dopiero po wielu miesiącach oczekiwania akceptują większą obniżkę. Czasami uzyskanie upustu wymaga więc nie tylko dobrych argumentów, ale również cierpliwości.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors