Tagi:

Raport Expandera i Rentier.io – Ceny mieszkań, grudzień 2020

Rynek nieruchomości okazał się odporny na pandemię. Z raportu Expandera i Rentier.io wynika, że aż w 14 z 15 badanych miastach, ceny mieszkań są wyższe niż na początku 2020 r. Jedynym, w którym odnotowaliśmy spadek są Katowice (-3%). Imponujące są również dane na temat kredytów hipotecznych. Od stycznia do końca listopada wypłacono ich na kwotę 57,9 mld zł, a więc tylko o 3% mniej niż w rekordowym 2019 r. Trzeba jednak dodać, że w dużej mierze jest to zasługa zamożnych kredytobiorców. Za ich sprawą średnia kwota kredytu po raz pierwszy w historii przekroczyła 300 000 zł. Wartym wspomnienia jest też nowy, rekordowo niski poziom stawki WIBOR 3M, która spadła do 0,21%. Dzięki temu w 2021 r. oprocentowanie i raty kredytów hipotecznych ustanowią nowe historyczne minimum.

Pandemia tylko nieznacznie ostudziła nastroje na rynku nieruchomości. Zamiast przepowiadanych spadków cen nastąpiło jedynie spowolnienie tempa wzrostu. Według NBP w 2019 r. ceny transakcyjne średnio wzrosły o 11%. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku tempo wzrostu wyniesie ok. 6%. Wynika to z zaskakująco dobrych danych w III kwartale i najnowszych dostępnych dotyczących cen ofertowych. W listopadzie ceny w internetowych ogłoszeniach niemal wszędzie były wyższe niż na początku roku. Aż w 9 z 15 badanych przez na miast osiągnęły rekordowo wysoki poziom. W porównaniu z początkiem roku najbardziej wzrosły w Lublinie (9%) i Krakowie (8,7%). Oczywiście dane na temat cen transakcyjnych mogą okazać się nieco gorsze. Wszystko wskazuje jednak na to, że w zdecydowanej większości miast w IV kwartale będą one wyższe niż przed rokiem.

Średnia kwota kredytu hipotecznego przekroczyła 300 000 zł
Zaskakująco dobrze wyglądają również dane na temat wartości wypłaconych kredytów hipotecznych. Przypomnijmy, że wiosną banki mocno zaostrzyły warunki ich przyznawania. Dla przykładu minimalny wkład własny w większości przypadków wzrósł z 10% do 20% wartości nieruchomości. Mimo to od stycznia do listopada wypłacono kredyty na kwotę 57,9 mld zł. Nie udało się więc przebić wyniku z rekordowego 2019 r., ale ta wartość jest aż o 6 mld zł wyższa niż w tym samym okresie w 2018 r. Wynik jest tak wysoki przede wszystkim dzięki zamożnym klientom, dla których dwukrotnie wyższy wymagany wkład własny nie był żadną przeszkodą. Za ich sprawą w listopadzie średnia kwota wypłaconego kredytu wyniosła rekordowe 303 505 zł.

Jest jednak również druga strona medalu. Z powodu obaw o utratę pracy oraz przez zaostrzenie wymogów, zdecydowanie mniej kredytów zaciągnęli „zwykli” Polacy. Liczba kredytów wypłaconych od stycznia do listopada wyniosła 199,3 tys., a więc była o 20 tysięcy niższa niż przed rokiem i o 11 tysięcy niższa niż 2 lata temu. Mniej kredytów na niższe kwoty również przyczyniło się do wywindowania średniej kwoty do rekordowego poziomu.

W 2021 r. rekordowo niskie raty
Oprócz poziomu średniej kwoty, kredyty hipoteczne biją również dwa inne rekordy. Chodzi o poziom oprocentowania i wysokość rat. Od 14 grudnia stawka WIBOR 3M wynosi 0,21%, co jest najniższym poziomem w historii. Od niej zależy natomiast oprocentowanie większości dopiero wypłacanych jak i spłacanych już kredytów hipotecznych w złotych. Oprocentowanie niektórych kredytów w złotych, wypłaconych przed 2009 r., których marża wynosi 0,8%, spadnie do zaledwie 1,01%. W przypadku kredytów wypłacanych obecnie zdarzają się oferty z marżą 1,9%. Dzięki spadkowi WIBORu oprocentowanie początkowe w takim przypadku wyniesie 2,11%, czyli najmniej w historii.

Jeśli wspomniany poziom stawki WIBOR się utrzyma do końca grudnia, to w przyszłym roku wielu kredytobiorców zapłaci najniższe raty w historii. W przypadku kredytu na kwotę 300 000 zł na 30 lat udzielonego w na początku 2008 r. rata po aktualizacji oprocentowania wyniesie zaledwie 1159 zł. Jeszcze w styczniu 2020 r. wynosiła 1313 zł. Rata w stosunku do grudniowej spadnie jednak tylko o 1 zł – 2 zł, ponieważ WIBOR spadł przecież minimalnie – z 0,22% do 0,21%.

Ofertowe ceny mieszkań w listopadzie 2020 r.

Ranking kredytów hipotecznych
(kredyt na 300 000 zł i okres 25 lat)

Metodologia raportu
Podane ceny mieszkań to mediany, które wyliczono na podstawie analizy 43 898 ogłoszeń sprzedaży dostępnych w internecie w listopadzie 2020 r. Wartości są publikowane tylko dla rynków, na których liczba ogłoszeń przekracza 100.

Raport Expandera i Rentier.io – Ceny mieszkań, listopad 2020

W październiku padł rekord liczby internetowych ogłoszeń sprzedaży mieszkań. Z raportu Expandera i Rentier.io wynika, że po usunięciu duplikatów dotyczących tego samego mieszkania, dostępnych było aż 66 441 ogłoszeń. To aż o ponad 1/3 więcej niż przed rokiem. Stawki w tych ogłoszeniach pokazują, że pandemia bardzo różnie wpłynęła na ceny w poszczególnych miastach. Wśród badanych przez nas 16 miast ceny spadły w dziewięciu z nich, a wzrosły w siedmiu. Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, to po raz kolejny wzrosły marże w ofertach kredytów z najniższym (10%) wkładem własnym. Przeciętna marża w takim przypadku wynosi już 3,17% i jest najwyższa od 2009 r.

Odkąd przygotowujemy nasze raporty nie odnotowaliśmy jeszcze tak wielu internetowych ogłoszeń sprzedaży mieszkań. W październiku pojawiło się ich aż 66 441, czyli o 37% więcej niż przed rokiem. Ogłoszeń dotyczących mieszkań używanych było aż o 49% więcej, a nowych o 13%, a więc za rekord odpowiada przede wszystkim zdecydowanie większa aktywność na rynku wtórnym. Nie ma pewności jaka jest tego przyczyna. Być może do sprzedaży są wystawiane mieszkania kupione jeszcze przed pandemią jako inwestycja, czyli z zamiarem odsprzedaży po wyższej cenie. Inna możliwość jest taka, że z inwestycji wychodzi część osób, która kupiła mieszkania z myślą o zarabianiu o najmie, a które teraz nie mogą znaleźć najemców.

Jeśli chodzi o ceny w tych ogłoszeniach, to przeciętnie pozostają one na zbliżonym poziomie jak w marcu. Jeśli jednak przyjrzymy się sytuacji w poszczególnych miastach, to pojawiają się zarówno wzrosty jak i spadki. Wśród badanych przez nas 16 miast ceny spadły w dziewięciu z nich, a wzrosły w siedmiu. W porównaniu z marcem najbardziej wzrosły ceny w Lublinie (+6%). Największe spadki odnotowaliśmy w Katowicach (-6%).

W porównaniu do sytuacji sprzed roku ceny spadły jedynie w Katowicach (-3%). Największe wzrosty stawkę w ofertach pojawiły się natomiast w Lublinie (+16%) i Radomiu (+14%). Przeciętnie ceny są o 7% wyższe niż przed rokiem.

Coraz trudniej o kredyt przy 10% wkładu własnego
Sytuacja osób chcących zaciągnąć kredyt hipoteczny przy bardzo niskim (10%) wkładzie własnym robi się coraz trudniejsza. Nie dość, że tego typu ofert jest bardzo mało, to nieustannie rosną ich marże. W naszym zestawieniu już tylko Bank Millennium ofertuje taki kredyt z marżą poniżej 3%, ale pod warunkiem, że klient otworzy konto i zapewni na nie wpływ wynagrodzenia. W pozostałych marża wynosi ok. 3,30%. Tak wysokie marże po raz ostatni obserwowaliśmy w 2009 r., czyli zaraz po kryzysie finansowym.

Średnie oprocentowanie takich kredytów wynosi natomiast 3,4%. Jest więc zdecydowanie wyższe niż w przypadku wkładu własnego na poziomie ponad 20%, gdzie oprocentowanie wynosi średnio 2,48%. Warto więc spróbować zebrać wyższy wkład. Wtedy uzyskamy znacznie niższe oprocentowanie i mniejsza też będzie kwota kredytu. To pozwoli obniżyć raty kredytu o ok. 60 000 zł w przypadku zakupu mieszkania o wartości 400 000 zł.

Ofertowe ceny mieszkań w październiku 2020 r.

Ranking kredytów hipotecznych
(kredyt na 300 000 zł i okres 25 lat)


Metodologia raportu
Podane ceny mieszkań to mediany, które wyliczono na podstawie analizy 66 441 ogłoszeń sprzedaży dostępnych w internecie w październiku 2020 r. Wartości są publikowane tylko dla rynków, na których liczba ogłoszeń przekracza 100.

Nowe mieszkania drożeją mimo pandemii

NBP opublikował dane na temat cen po jakich dokonywane były transakcje zakupu mieszkań w III kwartale 2020 r. Expandera zwraca uwagę, że wynika z nich, że aż w 11 z 17 badanych miast ceny nowych mieszkań osiągnęły najwyższy poziom w historii. Dla przykładu w Warszawie po raz pierwszy średnia cena przekroczyła 10 000 zł za m2, a w Gdańsku 9000 zł za m2. Należy jednak dodać, że III kwartał to był okres jeszcze przed rozpoczęciem drugiej fali epidemii, kiedy wielu osobom wydawało się, że wszystko wraca do normy. Poza tym tak dużego optymizmu nie było na rynku wtórnym. Tam aż 9 z 17 badanych miast ceny były niższe niż w II kwartale, a więc mniej więcej w połowie z nich wzrosły, a w połowie spadły.

Miasta, w których transakcyjne ceny nowych mieszkań ustanowiły nowy rekord to: Bydgoszcz, Gdańsk, Kielce, Kraków, Lublin, Łódź, Olsztyn, Rzeszów, Szczecin, Warszawa i Zielona Góra. Na pocieszenie dla osób planujących zakup mieszkania możemy jednak dodać, że te wzrosty cen częściowo są „złudzeniem” wynikającym z tego, że spadło zainteresowanie mieszkaniami tańszymi.

Na zakupy w omawianym okresie mogli sobie bowiem pozwolić głownie ci, którzy mieli bardzo dobrą sytuację finansową. Tymczasem osoby, które planowały zakup np. pierwszego w życiu mieszkania często wstrzymywały się z dokonaniem transakcji ponieważ bank odmawiał im udzielenia kredytu, albo sami odkładali to na przyszłość obawiając się utraty pracy. Należy też dodać, że większość banków podwyższyło wymagany wkład własny z 10% do 20%. Wiele osób zapewne musiało więc odłożyć swoje plany, aby zebrać dodatkowe oszczędności. Prawdopodobnie to właśnie mniejsza sprzedaż w segmencie tańszych mieszkań wywindowała średnie ceny do rekordowych poziomów.

Warto pamiętać też, że omawiany okres (III kwartał) miał miejsce jeszcze zanim pojawiła się druga fala pandemii. Wtedy powoli życie wracało do normy. Niektórym wydawało się, że najgorsze mamy już za sobą. Niestety druga fala w naszym kraju okazała się bardziej niebezpieczna od pierwszej. Nastroje ponownie się więc pogorszyły. Kupując obecnie można więc zdecydowanie łatwiej wynegocjować dobrą cenę niż jeszcze kilka miesięcy temu.

W Krakowie aż o 13,5% drożej niż przed rokiem
Jeśli chodzi o to, w których miastach ceny w III kwartale wzrosły najmocniej, to szczególnie wyróżnia się Kraków, w którym średnia cena jest aż o 13,5% wyższa niż przed rokiem. Duże zmiany odnotowaliśmy również w Zielonej Górze (+12,6% r/r), Warszawie (+10,8% r/r) oraz w Kielcach (+9,7% r/r). Spadek w ujęciu rocznym pojawił się jedynie w Gdyni (-1% r/r). Średnia w badanych miastach ceny są o 6% wyższe niż przed rokiem.

Transakcyjne ceny mieszkań w III kw. 2020 na rynku pierwotnym

Rynek wtórny zawsze spóźniony
Mimo, że sytuacja pandemiczna i nastoje w III kwartale były zdecydowanie lepsze niż w II kwartale, to ceny na rynku wtórnym spadły w porównaniu z II kwartałem aż w 9 z 17 badanych miast. Wynika to z faktu, że tu sprzedawcami w większości nie są profesjonaliści, lecz zwykli ludzie, którzy z pewnym opóźnieniem reagują na zmiany sytuacji. Przypomnijmy, że w II kwartale, gdy ceny nowych mieszkań spadały, to na rynku wtórnym wciąż rosły. Wtedy sprzedający używane mieszkania jeszcze nie zdali sobie sprawę, że muszą zmniejszyć oczekiwania cenowe. Wielu z nich nie doczekało się więc na kupców i w związku z tym dopiero w III kwartale obniżyli ceny. Tymczasem deweloperzy obniżali je już wiosną, a gdy nadeszła poprawa sytuacji w III kwartale, to od razu zareagowali podwyżkami.

W Łodzi używane mieszkania zdrożały o 19%
Warto też zwrócić uwagę, że mimo wspomnianych spadków cen w porównaniu do II kwartału, to stawki wciąż są zdecydowanie wyższe niż przed rokiem. Rekordzistami pod tym względem jest Łódź (+19,2% r/r), Szczecin (+14,3%) oraz Rzeszów (+14,2%). Na drugim biegunie jest Zielona Góra, w której stawka jest tylko o 1,7% wyższa niż rok temu. Ciekawostką jest też Warszawa, która na rynku wtórnym ma drugi najgorszy wynik, czyli roczny wzrost średniej ceny wynosi tylko 5,3%. Przypomnijmy, że nowe mieszkania w stolicy są o prawie 11% wyższe niż przed rokiem, co jest trzecim najlepszym wynikiem.

Transakcyjne ceny mieszkań w III kw. 2020 na rynku wtórnym

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Raport Expandera i Rentier.io – Ceny mieszkań, III kw. 2020

Coraz niższe zyski zmuszają banki do podwyższania marż kredytowych. Z raportu Expandera i Rentier.io wynika, że przeciętna marża dla kredytów z najniższym (10%) wkładem wynosi już 3,12%. Oznacza to, że rata kredytu na 300 000 zł jest o 103 zł wyższa niż takiego samego udzielonego przed rokiem. Niestety w kolejnych miesiącach należy się spodziewać dalszych podwyżek. Jeśli chodzi o ceny mieszkań, to w III kwartale były one stabilne. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że w Warszawie średnia cena małych mieszkań przekroczyła już 12 000 zł za m2, a w Gdyni 9 000 zł za m2. Istotny spadek (o 7% kw./kw.) odnotowaliśmy natomiast w przypadku dużych mieszkań w Gdańsku.

Warto zacząć od tego, że III kwartał to w obecnej sytuacji zamierzchła przeszłość. Liczba przypadków koronawirusa była wtedy dużo mniejsza niż obecnie. Życie stopniowo powracało do normy. Część banków nawet złagodziła wymogi związane z uzyskaniem kredytu hipotecznego. To wszystko sprawiło, że rynek nieruchomości zdecydowanie odżył. W omawianym okresie BIK odnotował aż 109 tysięcy wniosków o kredyty hipoteczne, a więc tylko nieznacznie mniej (-2,8%) niż w rekordowym 2019 r.

Oczywiście sytuacja epidemiczna i gospodarcza nadal była niepewna. Wiele małych i średnich przedsiębiorstw spodziewało się pogorszenia sytuacji gospodarczej i gorszych wyników w kolejnych miesiącach. Decyzje zakupowe były więc podejmowane bardzo ostrożnie. W rezultacie w III kwartale sprzedaż nowych mieszkań przez deweloperów spadła o 13% r/r.

Banki coraz bardziej podnoszą marże
Jeśli chodzi o rynek kredytów hipotecznych, to przypomnijmy, że w ostatnich miesiącach część banków nieco złagodziło zaostrzone na wiosnę kryteria przyznawania kredytów. Niestety z miesiąca na miesiąc podnosiły też marże, zwłaszcza dla kredytów z najniższym (10%) wkładem własnym. Przed rokiem średnia marża w ich przypadku wynosiła 2,46%, a obecnie już 3,12%. To sprawia, że udzielane obecnie kredyty są droższe od tych wypłaconych wcześniej. Dla przykładu jeśli ktoś pożyczył 300 000 zł na 25 lat i dług zaciągnął rok temu to płaci teraz ratę wynoszącą ok. 1373 zł. Zaciągając taki sam kredyt obecnie rata wyniesie już 1476 zł, a więc o 103 zł więcej. Niestety wiele wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach mogą pojawiać się kolejne podwyżki.

Kawalerki w Warszawie już powyżej 12 000 zł za m2
Ceny w ofertach sprzedaży pozostały stabilne. Nie oznacza to jednak, że zupełnie nic się nie działo. Spore zmiany odnotowaliśmy w Trójmieście. W ciągu zaledwie kwartału aż o 7% zdrożały kawalerki w Gdyni. Średnia ich cena przekroczyła po raz pierwszy 9000 zł za m2. W tym samy czasie duże mieszkania w Gdańsku spektakularnie straciły na wartości. Ich średnia cena spadła o 7% i wyniosła 8984 zł. Warto też wspomnieć o tym, że średnia cena małych (do 35 m2) mieszkań w Warszawie przekroczyła 12 000 zł za m2. To jednak wyjątki. Patrząc na cały rynek nieruchomości widać, że ceny ofertowe zatrzymały się i trwa oczekiwanie na to jak firmy zniosą drugą falę pandemii.

Ofertowe ceny mieszkań w III kw. 2020 r.

Co dalej z cenami mieszkań
Rekordowe liczby zachorowań na koronawirusa sprawiają, że wiele osób planujących zakup mieszkania znów zastanawia się co w tej sytuacji zrobić. Odpowiedź na to pytanie w dużej mierze zależy od tego jak duże jest ryzyko utraty pracy oraz czy uda się uzyskać takiej osobie kredyt. Jeśli ktoś uważa, że za chwilę może stracić pracę, to lepiej zaczekać aż sytuacja w jego miejscu pracy się uspokoi. Jeśli banki nie chcą udzielić kredytu, to warto porozmawiać z ekspertem finansowym, który sprawdzi zdolność kredytową we wszystkich bankach. Jeśli okaże się, że faktycznie kredytu nie da się uzyskać, to należy zaczekać aż banki złagodzą wymagania.

Jeśli jednak ktoś ma dobrą sytuację finansową, to przypominamy mu słynny cytat: „Bój się, gdy inni są chciwi, i bądź chciwy, gdy inni się boją”. Z powodu zaostrzenia się sytuacji epidemicznej i wprowadzania nowych ograniczeń w najbliższych miesiącach kupujących będzie zapewne zdecydowanie mniej. To może być dobry moment do wynegocjowania bardzo atrakcyjnej ceny. Trzeba tylko trafić na sprzedającego, który jest już zmęczony oczekiwaniem.

Bardzo trudno natomiast przewidzieć co będzie się działo z cenami mieszkań w przyszłym roku. Z jednej strony mamy bowiem rosnące obawy o to jak firmy przetrwają drugą falę epidemii, która może trwać dłużej niż pierwsza i w której skala pomocy państwa będzie zdecydowanie mniejsza. Z drugiej mamy rekordowo niskie stopy procentowe i najwyższą w UE inflację, które zachęcają do inwestowania w nieruchomości.

Ranking kredytów hipotecznych
(kredyt na 300 000 zł i okres 25 lat)

Metodologia raportu
Podane ceny mieszkań to mediany, które wyliczono na podstawie analizy 117 889 ogłoszeń sprzedaży dostępnych w internecie w okresie od 1 lipca do 30 września 2020 r. Wartości są publikowane tylko dla rynków, na których liczba ogłoszeń przekracza 100.

Raport Expandera i Rentier.io – Ceny mieszkań, wrzesień 2020

Ceny mieszkań w ofertach sprzedaży są stabilne. Z raportu Expandera i Rentier.io wynika, że przeciętna cena m2 w 16 badanych miastach niemal nie zmieniła się w porównaniu z marcem. Jeśli chodzi o sytuację w poszczególnych miastach, to największy spadek nastąpił w Katowicach, gdzie średnia cena m2 wynosi 6 500 zł i jest o 4% niższa niż w marcu. Największy wzrost zaobserwowaliśmy natomiast w Szczecinie, gdzie stawki wzrosły o 4% (do 6 651 zł). W zakresie kredytów hipotecznych uwagę zwraca obniżenie wymaganego wkładu własnego przez ING Bank Śląski i BOŚ. Niestety jednocześnie po raz kolejny banki podwyższyły koszty kredytów z najniższym (10%) wkładem własnym. Nie dość, że takich ofert jest niewiele, to jeszcze ich średnia marża przekroczyła właśnie symboliczny poziom 3% (wynosi 3,05%) i jest najwyższa od 10 lat.

Stabilizacja cen na rynku mieszkaniowym
Obserwacja cen ofertowych w 16 największych miastach w Polsce nasuwa jeden wniosek – ceny się ustabilizowały. Wygląda na to, że dopiero jesień i końcówka roku będzie decydująca pod kątem dalszego trendu. Pewne zmiany występują w poszczególnych miastach, jednak łącznie przeciętne ceny ofertowe sprzedaży w analizowanych miastach praktycznie się nie zmieniły od marca, kiedy rozpoczęły się w Polsce problemy związane z epidemią.

Warto dodać, że nieco więcej działo się na rynku pierwotnym niż wtórnym. Dla przykładu w Krakowie nowe lokale w sierpniu były aż o 12% droższe niż w marcu. Na drugim biegunie jest natomiast Bydgoszcz, gdzie deweloperzy obniżyli stawki w ogłoszeniach aż o 9%. Tak duże zmiany to jednak nieliczne wyjątki. Ogólnie sierpień, jak co roku, to czas „zastoju” na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Zarówno sprzedający jak i kupujący są wtedy na wakacjach. Widać to zwłaszcza w liczbie internetowych ogłoszeń sprzedaży, których było aż o 28% mniej niż w lipcu (spadek z 52 861 do 38 246). Jeżeli natomiast porównamy liczebność ofert obecnie i przed rokiem, to jest na podobnym poziomie.

Część banków złagodziła wymagania
Sytuację w zakresie kredytów hipotecznych można natomiast podsumować, że są one tanie, ale dość trudno dostępne. Niski koszt zawdzięczamy rekordowo niskim stopom procentowym NBP. Problem z dostępnością wynika z tego, że obawy związane z pandemicznym kryzysem spowodowały, że banki zwiększyły wymagania w zakresie wkładu własnego. Wiele instytucji zaprzestało też udzielenia kredytów osobom, które prowadzą działalność gospodarczą czy pracują na podstawie umowy cywilnoprawnej.

Mamy jednak kilka pozytywnych informacji. W ostatnim czasie dwa banki (ING Bank Śląski i BOŚ), które wiosną najbardziej zaostrzyły kryteria w zakresie wysokości wkładu własnego, teraz postanowiły je trochę złagodzić. Oba obniżyły wymagany wkład z 30% do 20%. Niestety nie przybyło banków udzielających kredytów tym, którzy mają tylko 10% wkładu. Wciąż są to Alior Bank, mBank, Millennium i Santander. Należy też dodać, że ten ostatni zaakceptuje 10% wkładu tylko w przypadku klienta, który posiadał konto w tym banku na przynajmniej 3 miesiące przed złożeniem wniosku o kredyt. W przeciwnym razie wymagane jest 20% wkładu.

Ponadto kilka banków złagodziło wymagania związane z źródłem dochodu. Dla przykładu niektóre ponownie zaczęły udzielać kredytów hipotecznych osobom prowadzącym działalność gospodarczą czy pracującym na umowie cywilnoprawnej.

Marże kredytów z najniższym wkładem coraz wyższe
Pojawiły się też niestety negatywne informacje. Nieliczne oferty dla osób posiadających tylko 10% wkładu własnego stają się coraz droższe. Średnia marża dla tego rodzaju kredytów przekroczyła symboliczny poziom 3%, gdyż we wrześniu wzrosła do 3,05%. Jest to najwyższy poziom od 10 lat. Mimo to średnie oprocentowanie takich kredytów wciąż jest niskie (3,29%), co wynika z bardzo niskiego poziomu stawki WIBOR. Zdecydowanie bardziej opłaca się jednak posiadać 20% wkładu. W takim przypadku średnia marża wynosi 2,23%, a średnie oprocentowanie 2,48%. Ponadto wyższy wkład własny oznacza niższą kwotę kredytu, co przekłada się na zdecydowanie niższą ratę.

Ofertowe ceny mieszkań w sierpniu 2020 r.

Ranking kredytów hipotecznych
(kredyt na 300 000 zł i okres 25 lat)

Metodologia raportu
Podane ceny mieszkań to mediany, które wyliczono na podstawie analizy 38 246 ogłoszeń sprzedaży dostępnych w internecie w sierpniu 2020 r. Wartości są publikowane tylko dla rynków, na których liczba ogłoszeń przekracza 100.

Dostępność mieszkań najgorsza od 8 lat. Potrzeba aż 108 pensji

W ostatnich latach ceny mieszkań w Polsce rosły, ale na szczęście w podobnym tempie zwiększały się wynagrodzenia. Dostępność utrzymywała się więc na stabilnym poziomie. Dla przykładu w I kw. 2013 r. aby kupić mieszkanie w dużym mieście, na rynku wtórnym, o powierzchni 50 m2, przeciętnie potrzeba było 102 średnich pensji netto. W IV kw. 2019 r. ten wskaźnik był na dokładnie takim samym poziomie. Drugi kwartał 2020 r. przyniósł jednak znaczącą zmianę. Liczba potrzebnych pensji wzrosła bowiem aż do 108. Oznacza to, że dostępność mieszkań była w tym czasie najgorsza od 8 lat.

To nagłe pogorszenie dostępności mieszkań wynika z kilku czynników. Po pierwsze z niskiego poziomu średniego wynagrodzenia w II kwartale, które wyniosło 3 776 zł netto. To o 2,5% mniej niż w I kwartale i tylko o 4% więcej niż przed rokiem. Według danych NBP średnia transakcyjna cena mieszkania na rynku wtórny w siedmiu największych miastach wzrosła natomiast aż o 10% r/r. Ceny mieszkań zdecydowanie wyprzedziły więc wynagrodzenia. To sprawiło, że wskaźnik dostępności spadł do najgorszego poziomu od III kw. 2012 r.

Przez tanie kredyty wydaje nam się, że stać nas na więcej
Należy też dodać, że wpływ na wzrost tego wskaźnika mogły mieć obniżki stóp procentowych. Zwykli Polacy kupują mieszkania z pomocą kredytu hipotecznego. Przy decyzji o zakupie kluczowe dla nich jest więc to, czy będzie ich stać na spłatę raty za dany lokal. Załóżmy, że kogoś stać na zapłacenie 1500 zł raty. W marcu taką osobę było stać na kredyt w wysokości 288 351 zł, ponieważ przy średnim oprocentowaniu na poziomie 3,86% rata wynosiła właśnie 1500 zł. W czerwcu oprocentowanie spadło do 2,63%, co oznacza, że taką ratę miał kredyt w wysokości 329 439 zł. Kwota, którą taka osoba może pożyczyć wzrosła więc aż o 41 000 zł.

Rekordowo niskie oprocentowanie kredytów sprawiają więc, że nawet jeśli kogoś dochody nie wzrosły, to ma wrażenie, że może sobie pozwolić na zakup droższego mieszkania. Wskaźnik mówiący o liczbie pensji potrzebnych do zakupu mieszkania może więc utrzymywać się na podwyższonym poziomie do czasu, gdy stopy procentowe wrócą do wcześniejszych, wyższych poziomów.

Istnieje też inna możliwość. Wystrzał wskaźnika w II kwartale może być tylko chwilowy. Może być bowiem efektem niezwykłej sytuacji z jaką mieliśmy do czynienia w tym okresie. Przypomnijmy, że był to czas lockdownu, kiedy nie mogliśmy wychodzić z domów. W rezultacie zawarto zdecydowanie mniej transakcji niż w poprzednich kwartałach. W tych niepewnych czasach z zakupem mieszkania częściej mogły wstrzymywać się osoby o gorszej sytuacji finansowej niż ci, których kondycja finansowa była dobra. To mogło przełożyć się na podwyższenie poziomu cen i przejściowo wywindować nasz wskaźnik. Dopiero dane za III i IV kwartał pozwolą ocenić, czy liczba pensji potrzebnych do zakupu mieszkania wzrosła na trwałe.

Na koniec warto też dodać, że mimo wspomnianego wzrostu, dostępność mieszkań jest zdecydowanie lepsza niż w okresie poprzedniego boomu na rynku nieruchomości. W II kw. 2007 r. potrzeba było bowiem aż 180 średnich pensji do zakupu mieszkania.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors