Tagi:

Mamy najniższe w UE realne oprocentowanie lokat

NBP opublikował dane na temat średniego oprocentowania lokat zakładanych w lipcu. Średnia stawka ustanowiła nowy historyczny rekord spadając do poziomu 0,36%. W lipcu mieliśmy jednocześnie drugą najwyższą w UE inflację wynoszącą wg. Eurostatu aż 3,7%. Połączenie tych dwóch elementów to bardzo zła informacja dla oszczędzających. Z wyliczeń Expandera wynika, że w lipcu realne oprocentowanie lokat w Polsce było najgorsze w UE i wyniosło -3,38%.

Na początku warto wspomnieć, że GUS opublikował wstępny szacunek inflacji w sierpniu. Ceny w porównaniu z sierpniem 2019 r. wzrosły o 2,9%. To znacznie więcej niż wynosiło w tym okresie oprocentowanie lokat bankowych. W sierpniu ubiegłego roku było to bowiem 1,52%. W rezultacie, po uwzględnieniu inflacji i podatku od odsetek, osoby, które skorzystały z takiej lokaty przed rokiem poniosły stratę wynoszącą -1,62%. To oznacza, że gdy lokata się skończyła, otrzymali co prawda wyższą kwotę niż wpłacili, ale mogli za nią kupić mniej towarów niż przed rokiem.

To już jednak historia. Obecnie uzyskanie oprocentowanie na poziomie 1,52% jest niemalże niemożliwe. Z najmowych danych NBP wynika, że średnie oprocentowanie lokat zakładanych w lipcu wyniosło zaledwie 0,36%. Do porównań z innymi krajami wykorzystujemy jednak stawki lokat rocznych, która w Polsce przeciętnie wynosiła 0,2%.

Pod względem oprocentowania nominalnego jesteśmy średniakiem
Oprocentowanie lokat na poziomie 0,2% jest bardzo niskie, ale jest wiele krajów w UE, gdzie jest jeszcze gorzej. Jeśli chodzi o nominalny poziom oprocentowania lokat, to jesteśmy mniej więcej średniakiem. W przypadku lokat rocznych przeciętna stawka dla krajów UE wynosi bowiem 0,33%. Najgorzej pod tym względem jest w Danii (-0,06%), a jeśli uwzględnimy również państwa EOG, to w Szwajcarii (-0,17%). Najwyższe stawki oprocentowania lokat można natomiast uzyskać w Rumunii (2,1%) i w Holandii (1,06%).

Polska najgorszym miejscem do oszczędzania w UE
Warto jednak pamiętać, że oprocentowanie nominalne to nie wszystko. Ogromne znaczenie ma również to jak szybko pieniądze wpłacone na lokatę tracą na wartości. Z danych Eurostatu wynika, że lipcu mieliśmy drugą najwyższą inflację w UE wynoszącą 3,7%. Wyprzedziły nas jedynie Węgry, w której ceny wzrosły o 3,9% r/r. Korygując nominalne oprocentowanie lokat o wzrost cen otrzymujemy oprocentowanie realne. W tym przypadku niestety wypadamy najgorzej w UE. Z wynikiem -3,38% przebiliśmy nawet Węgry (-3,24%), które mają co prawda nieco wyższą inflację, ale jednocześnie wyższe niż u nas oprocentowanie lokat.

Biorąc pod uwagę oprocentowanie realne najbardziej opłaca się oszczędzać w Grecji (+2,41%), na Cyprze (+2,16%) i w Estonii (+1,93%). Ciekawostką jest też Szwajcaria, która ma co prawda najniższe w naszym zestawieniu oprocentowanie nominalne lokat (-0,17%), ale jedocześnie ma też deflację, czyli ceny tam nie rosną, a spadają. W rezultacie realne oprocentowanie lokat jest tam dodatnie i wynosi 1,4%, co oznacza czwartą najlepszą pozycję w zestawieniu.

Na koniec warto dodać, że do wyliczeń przyjęliśmy lipcowy wskaźnik inflacji, który mówi jak ceny wzrosły w porównaniu z lipcem 2019 r. W rzeczywistości o opłacalności zakładanych dziś lokat zdecyduje jednak wzrost cen, który dopiero nastąpi w trakcie ich trwania. O tym poinformuje nas wskaźnik inflacji, który zostanie opublikowany dopiero za rok. Zestawienie w tej formie ma więc charakter orientacyjny.

Realne oprocentowanie lokat bankowych

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Średnie oprocentowanie kredytów aż 11-krotnie wyższe niż lokat

Z danych NBP wynika, że średnie oprocentowanie lokat zakładanych w maju spadło do najniższego poziomu w historii i wyniosło 0,58%. Z drugiej jednak strony oprocentowaniem kredytów również jest najniższe w historii. Kredyty staniały jednak w znacznie mniejszym stopniu. Dla przykładu średnie oprocentowanie kredytów konsumpcyjnych w maju było aż 11-krotnie wyższe niż lokat. Jeszcze przed rokiem była to 5-krotność. Expander tłumaczy dlaczego banki tak postępują i podpowiada co można w tej sytuacji zrobić.

Według NBP na lokatach bankowych w czerwcu mieliśmy 209 mld zł. To oznacza, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy wypłaciliśmy z nich aż 45 mld zł. Skala wypłat była tak duża, że wartość lokat spadła do najniższego poziomu od 2011 r. Przyczyną tego jest oczywiście drastyczny spadek oprocentowania. Według najnowszych dostępnych danych, oprocentowanie lokat zakładanych w maju wyniosło zaledwie 0,58%. W wielu przypadkach jest jeszcze gorzej, gdyż coraz częściej pojawiają się lokaty z oprocentowaniem wynoszącym 0,01%. Wpłacając 10 000 zł na roczną lokatę z takim oprocentowaniem możemy liczyć na odsetki wynoszące zaledwie 0,81 zł. Nie powinno więc dziwić, że coraz więcej osób nie zakłada już lokat, a po prostu trzyma pieniądze na nieoprocentowanych rachunkach.

Średnie oprocentowanie kredytu to 6,51%, a lokaty 0,58%
Oczywiście w ostatnich miesiącach istotnie spadło również oprocentowanie kredytów. Część klientów ma jednak do banków pretensje, że ten spadek jest znacznie mniejszy niż w przypadku lokat. Dla przykładu jeszcze przed rokiem średnie oprocentowanie kredytów konsumpcyjnych było 5-krotnie wyższe niż lokat (odpowiednio 8,12% i 1,52%), a obecnie jest aż 11-krotnie wyższe (6,51% i 0,58%). Podobnie to wygląda w przypadku innych typów kredytów. Oprocentowanie kredytów hipotecznych przed rokiem było 3-krotnie wyższe niż lokat, a obecnie jest wyższe 6-krotnie. Z puntu widzenia klientów może to wyglądać bardzo niesprawiedliwie.

Z punktu widzenia banku wygląda to zupełnie inaczej. Bank zarabia na różnicy w oprocentowaniu kredytów i lokat. Załóżmy, że oprocentowanie lokaty to 1,52%, a kredytu 8,12%. To oznacza, że od każdych 10 000 zł co miesiąc bank otrzyma 67 zł odsetek od kredytu, ale tą kwotę trzeba pomniejszyć o 12 zł odsetek wypłaconych od lokat. Miesięczny zysk banku wynosi więc 55 zł na każde 10 000 zł.

W wyniku obniżek stóp procentowych NBP bank został jednak zmuszony obniżyć oprocentowanie kredytu do 6,51%. W rezultacie odsetki uzyskiwane od kredytów spadną do 54 zł. Ta kwota jest już mniejsza niż wcześniejszy zysk, a przecież trzeba ją jeszcze pomniejszyć o odsetki od lokaty. Nie powinno więc dziwić, że banki chcą zbić oprocentowanie lokat do jak najniższego poziomu. One chcą po prostu zarabiać tyle, ile zarabiały wcześniej.

Powyższa kalkulacja jest oczywiście bardzo uproszczona. Nie uwzględnia np. faktu, że znaczna część pieniędzy w bankach jest obecnie ulokowana na nieoprocentowanych rachunkach, tego że banki mają więcej depozytów niż kredytów czy faktu, że kredyty przynoszą zyski nie tylko z odsetek, ale też z prowizji. Nie uwzględnia również podatku bankowego czy składek na BGF. Pokazuje jednak w prosty sposób dlaczego banki tak mocno obniżyły oprocentowanie lokat. Po prostu przy bardzo niskim poziomie stóp procentowych trudniej jest im zarabiać na różnicy w wysokości oprocentowania kredytów i depozytów.

Co w tej sytuacji zrobić?
Niestety trudno dziś znaleźć nawet lokaty dające więcej niż 1% w skali roku. Tymczasem NBP szacuje, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy (III kw. 2021 / III kw. 2020 r.) ceny wzrosną o 1,6%. Aby pokonać inflację na takim poziomie potrzeba oprocentowania wyższego niż 1,98%. Lokat z takim oprocentowaniem nie ma, nie licząc kilku krótkoterminowych ofert promocyjnych, zwykle wymagających otwarcia konta. Zdecydowanie lepsze w pokonywaniu inflacji są obligacje skarbowe. Dla przykładu 4-letnia daje 1,3% w pierwszym roku, ale później 0,75% powyżej inflacji. Jeśli spełnią się prognozy NBP dotyczące inflacji, to oprocentowanie takiej obligacji za rok wzrośnie do 2,35%, za dwa lata wyniesie 2,95%, a za trzy lata 2,25%. Jeszcze wyższe będzie oprocentowanie na obligacji 10-letniej czy w przypadku obligacji rodzinnych. Warto dodać, że pieniądze z obligacji można wypłacić przed terminem, choć wiąże się to z dodatkową opłatą. Jeśli chodzi o problem kredytów, to kluczowe dla obniżenia kosztu jest porównywanie ofert różnych banków.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Rekordowo słabe dane na temat oszczędności Polaków

Epidemia sprawiła, że w kwestiach finansowych dzieją się rzeczy, których nigdy wcześniej nie obserwowaliśmy. Z danych NBP wynika, że średnie oprocentowanie lokat bankowych zakładanych w kwietniu po raz pierwszy w historii spadło poniżej 1% i wyniosło 0,93%. Z wliczeń Expandera wynika, że dla kwoty 10 000 zł ulokowanej na rok, przeciętna kwota odsetek spadła z 126 zł przed rokiem do 75 zł obecnie. W kolejnych miesiącach będzie jeszcze gorzej. Kolejny rekord, to spadek kwoty ulokowanej na lokatach o 11 mld zł w zaledwie miesiąc. Dodatkowo nigdy wcześniej nie wypłaciliśmy też tak dużo gotówki z banków. W marcu i kwietniu było to w sumie 46 mld zł, co oznacza, że kwota gotówki w obiegu wzrosła aż o 20%. To również rekord, ponieważ z taką skalą wypłat nie mieliśmy do czynienia jeszcze nigdy odkąd NBP publikuje dane.

Średnie oprocentowanie lokat po raz pierwszy poniżej 1%
Dane NBP na temat lokat bankowych zakładanych w kwietniu (najnowsze dostępne dane) zawierają nienajlepsze informacje. Po raz pierwszy w historii średnie oprocentowania nowo zakładanych lokat spadło poniżej 1% w skali roku i wyniosło 0,93%. Przy takiej stawce roczne odsetki od kwoty 10 000 zł wyniosą już tylko 75 zł. Dla porównania przed rokiem było to 126 zł, a pod koniec 2008 r. aż 528 zł.

Zaledwie 0,81 zł odsetek po roku
Oprocentowanie w kolejnych miesiącach będzie niestety jeszcze niższe, gdyż w maju miała miejsce kolejna obniżka stóp procentowych NBP. Za chwilę standardem może stać się stawka 0,1% w skali roku, czyli tyle ile wynosi podstawowa stopa NBP. Już teraz część banków oferuje śmieszne oprocentowanie wynoszące zaledwie 0,01%. W takim przypadku roczna lokata na 10 000 zł daje zaledwie 0,81 zł odsetek.

Oprocentowanie lokat bankowych spada i niestety w kolejnych miesiącach będzie jeszcze niższe. Przyczyną tych zmian są oczywiście obniżki stóp procentowych NBP, ale nie tylko. Obecnie bankom nie zależy na tym, abyśmy wpłacali pieniądze na lokaty. Wręcz przeciwnie, wolą jeśli trzymamy je na nieoprocentowanych rachunkach. Obniżki stawek na lokatach tylko przyspieszają proces przenoszenie pieniędzy na konta.

Pojedynczy klient może uznać, że nie warto zakładać lokaty dla kilkunastu czy kilkudziesięciu złotych odsetek. Jednak w skali całego sektora bankowego wygląda to zupełnie inaczej. Tylko w kwietniu 2020 r. banki wypłaciły klientom indywidualnym 1,9 mld zł odsetek (dotyczy nie tylko lokat, ale wszystkich produktów). Zniechęcenie do zakładania lokat i trzymanie pieniędzy na nieoprocentowanych rachunkach, przynosi więc bankom ogromne korzyści.

Popularność lokat najgorsza w historii
Dane NBP potwierdzają, że ta strategia wychodzi bankom idealnie. Kwota ulokowana na depozytach bieżących, czyli rachunkach, jest najwyższa w historii i wynosi 588 mld zł. Ta ulokowana na lotkach tąpnęła. W zaledwie miesiąc gospodarstwa domowe wycofały z nich aż 11 mld zł. Nigdy wcześniej nie zaobserwowaliśmy tak dużego miesięcznego spadku. Kwota, która na lokatach pozostała (230 mld zł) jest najniższa od 2013 r. W ujęciu procentowym sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Z kwoty ulokowanej w bankach przez gospodarstwa domowe, w kwietniu tylko 27% znajdowało się na lokatach. To najgorszy wynik odkąd dostępne są dane NBP, czyli od 1997 r.

Ogromne wypłaty gotówki
W ostatnim czasie Polacy pobili także inny rekord. Strach przed kryzysem w połączeniu z bardzo niskim oprocentowaniem lokat doprowadził do tego, że w marcu i kwietniu Polacy wypłacili z banków gotówkę o rekordowej wartości. W ciągu zaledwie 2 miesięcy wartość gotówki w obiegu (poza kasami banków) wzrosła aż o 46 mld zł, czyli aż o 20% (12% w marcu i 8% w kwietniu). Odkąd NBP publikuje takie dane nigdy wcześniej nie obserwowaliśmy tak ogromnej skali wypłat gotówki z banków. Dla porównania najgorszym miesiącu w czasie poprzedniego kryzysu, czyli w październiku 2008 r. wartość gotówki w obiegu wzrosła o 10%, ale już miesiąc późnej spadła o 1%.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Katastrofa dla oszczędzających

Według wstępnego szacunku GUS lipcowy wskaźnik inflacji wyniósł aż 2,9% r/r. Jednocześnie tąpnęło oprocentowanie lokat bankowych. Najnowsze dane NBP pokazują, że średnia stawka dla lokat zakładanych w czerwcu spadła do 1,41%, czyli niemal najniższego poziomu w historii (1,39%). Z wyliczeń Expandera wynika, że gdyby inflacja pozostała na takim poziomie, to przeciętna lokata bankowa przyniesie stratę w ujęciu realnym wynoszącą aż -1,71%. To najgorszy wynik od listopada 2011 r., kiedy ten wskaźnik wyniósł -1,82%. Wtedy jednak inflacja wynosiła 4,8%.

Polacy, którzy oszczędzają mają coraz trudniejsze zadanie. Banki oferują im coraz niższe oprocentowanie. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku średnia stawka na lokatach wynosiła 1,83%, a w czerwcu było to już tylko 1,41%. Warto też pamiętać, że wypłacane odsetki są pomniejszane o 19% podatku. Dlatego lokata z oprocentowaniem 1,41%, tak naprawdę przynosi zysk wynoszący 1,14%. Dodatkowo coraz wyższa jest inflacja. W lipcu ceny były o 2,9% wyższe niż przed rokiem. Rosły więc zdecydowanie szybciej niż odsetki od oszczędności. W rezultacie, po zakończeniu lokaty dostajemy co prawda wyższą kwotę niż wpłaciliśmy, ale za te pieniądze możemy kupić mniej towarów.

Do pokonania inflacji potrzeba oprocentowania powyżej 3,58%
Po uwzględnieniu podatku i inflacji na poziomie 2,9%, dopiero oprocentowanie wyższe niż 3,58% przyniesie zysk w ujęciu realnym. Takich ofert nie ma jednak na rynku, nie licząc kilku promocji dla nowych klientów. Jeśli zdecydujemy się na lokatę z przeciętnym oprocentowaniem, to realna starta wyniesie -1,71%. To najgorszy wynik od 2011 r., kiedy inflacja sięgała 5%. Zbliżone straty obserwowaliśmy również w przypadku lokat kończących się w 2008 r., czyli w szczycie światowego kryzysu finansowego.

Jak oszczędzać, gdy lokaty przegrywają z inflacją
Nie jest łatwo oszczędzać w takich warunkach, zwłaszcza że większość Polaków nie chce zamrażać pieniędzy na dłuższy okres. Lokaty zwykle zakładamy na nie więcej niż 6 miesięcy. W takim przypadku, aby pokonać inflację, można skorzystać z ofert promocyjnych dla nowych klientów. Problem polega jednak na tym, że zwykle można na nie wpłacić nie więcej niż 10 000 zł i można z nich skorzystać tylko raz. Później dostępne stają się już tylko zwykłe oferty. Jeśli więc chcemy oszczędzać krótkoterminowo, to zwykle musimy się po prostu pogodzić z tym, że oszczędności będą traciły na wartości. Powinniśmy się natomiast skupić na minimalizacji strat. Warto porównywać oferty lokat i korzystać z najlepszych, co sprawi, że strata realna będzie zdecydowanie niższa niż w przypadku słabej lokaty czy zupełnego braku odsetek.

Jeśli możemy pozwolić sobie na zamrożenie pieniędzy na dłużej, to możemy nawet liczyć na gwarancję pokonania inflacji. Uzyskamy ją jeśli kupimy obligacje skarbowe. Oprocentowanie 4-letnich, 6-letnich, 10-letnich i 12-letnich jest obliczane jako suma wskaźnika inflacji i określonej marży. Choć okres kilku, kilkunastu lat może niektórych przerazić, to warto wspomnieć o tym, że takie obligacje można odsprzedać wcześniej i odzyskać swoje pieniądze wraz z odsetkami. Wycofanie się przed terminem oznacza jednak konieczność zapłacenia prowizji, która obniży zysk. Druga ważna uwaga to, że oprocentowanie w pierwszym roku jest stałe (np. 3,2% w przypadku tych 12-letnich). Dopiero od 2 roku jest ono ustalane w oparciu o poziom inflacji. Poza tym obligacje 6-letnie i 12-letnie są dostępne tylko dla beneficjentów programu „Rodzina 500+” i można na nie wpłacić kwotę nie wyższą niż suma uzyskanych świadczeń.

Każdy musi sam zdecydować jaka forma oszczędzania jest odpowiednia dla niego. Najważniejsze, aby pieniądze nie leżały bezczynnie na nieoprocentowanym koncie czy w przysłowiowej skarpecie, gdyż wtedy najszybciej tracą na wartości.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors

Inflacja wzrosła i znów pożera zyski z lokat

Od grudnia do lutego inflacja spowolniła dzięki czemu oszczędzanie na lokatach bankowych ponownie zaczęło się opłacać. Niestety nie trwało to długo. GUS podał, że wstępny szacunek inflacji w marcu to 1,7%. Z wyliczeń Expandera wynika, że jeśli taka wartość się potwierdzi, to lokaty bankowe znów staną się nieopłacalne. Żeby pokonać inflację na poziomie 1,7%, oprocentowanie lokaty musi być wyższe niż 2,1%. Średnio wynosi natomiast 1,73%.

Niestety realna opłacalność lokat w najbliższych miesiącach najprawdopodobniej pozostanie ujemna. Według NBP inflacja w tym roku ma wynieść 1,7%, a więc dokładnie tyle co w marcu. Poza tym spada oprocentowanie ofertowane przez banki. Jeszcze w grudniu było to średnio 1,83%, a lutym spadło już do 1,73%. W kolejnych miesiącach może dalej spadać w okolice 1,5%. Spadek to głównie efekt powrotu do normy stawek oferowanych przez Getin Bank i Idea bank. Pod koniec ubiegłego roku musiały one ratować się dużymi podwyżkami, gdyż klienci masowo wypłacali z nich oszczędności. Obecnie jednak sytuacja wróciła do normy i stawki z miesiąca na miesiąc spadają.

W przyszłym roku bez szans na realne zyski
Inflacja ma niestety rosnąć. Według NBP w tym roku ma wynieść 1,7%, a 2020 r. ma przyspieszyć do 2,7%. Żeby choćby utrzymać realną wartość swoich oszczędności, oprocentowanie lokaty w tym roku nie powinno być niższe niż 2,1%. Takie oferty można znaleźć w niektórych bankach. Zdecydowanie trudniej będzie w przyszłym roku. Po uwzględnieniu inflacji na poziomie 2,7% i podatku od odsetek, realne zyski zapewni nam dopiero oprocentowanie wyższe niż 3,33%. Takich ofert już raczej nie znajdziemy, nie licząc krótkoterminowych lokat dla nowych klientów.


Jak to policzyliśmy
Do wyliczenia realnego zysku trzeba uwzględnić dwa elementy. Po pierwsze fakt, że odsetki od lokat są pomniejszane o podatek. W rzeczywistości lokata z oprocentowaniem np. 2% daje nam odsetki wynoszące 1,62%. Dla przykładu wpłacając 10 000 zł na roczną lokatę z oprocentowaniem 2%, nie dostaniemy 200 zł, a jedynie 162 zł odsetek. Drugi element to wzrost cen, który następuje w czasie trwania lokaty. Jeśli początkowo mamy 10 000 zł, a po roku 10 162 zł, to teoretycznie jesteśmy bogatsi. Pytanie jednak, czy za te 10 162 zł można kupić więcej towarów niż można było kupić za 10 000 zł w momencie zakładania lokaty. Jeśli można kupić więcej, to znaczy, że lokata dała realny zysk. Jeśli natomiast mamy większą kwotę, ale możemy za nić kupić mniej towarów, to w ujęciu realnym ponieśliśmy stratę.

Z taką sytuacją mamy właśnie teraz do czynienia. Kwoty wypłacane z kończących się lokat są wyższe niż te, które były wpłacane, ale można za nie kupić mniej. Trzeba jednak dodać, że jeśli pieniądze nie zostaną ulokowane na lokacie, lecz będą np. trzymane w gotówce lub na nieoprocentowanym rachunku, to strata realna będzie jeszcze większa.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expandera

W ciągu 4 miesięcy Polacy wpłacili do banków 37 mld zł

W styczniu 2018 roku nasze oszczędności w bankach rosły najwolniej od 14 lat. Ich roczny wzrost wyniósł niecałe 3%. Najnowsze dane NBP pokazują, że sytuacja uległa zdecydowanej zmianie. Z wyliczeń Expandera wynika, że na koniec stycznia Polacy mieli w bankach kwotę o prawie 11% wyższą niż przed rokiem. Planowane rozszerzenie programu Rodzina 500+ na pierwsze dziecko może sprawić, że te oszczędności będą rosły jeszcze szybciej. To niestety prawdopodobnie sprawi, że spadnie oprocentowanie lokat.

Przed rokiem obserwowaliśmy niespotykane od lat 2003-2005 spowolnienie wzrostu oszczędności gospodarstw domowych w bankach. Łączna ulokowana tam kwota rosła tylko o niecałe 3%, a na lokatach obserwowaliśmy wręcz spadek o prawie 24 mld zł (-9% r/r). Sytuacja zaczęła się zmieniać w październiku 2018 r. Od tego czasu do końca stycznia wpłaciliśmy do banków aż 37,7 mld zł. Wiele wskazuje na to, że takie napływy szybko się nie skończą. Zarabiamy coraz więcej. Ponadto od lipca ma ruszyć rozszerzenie programu Rodzina 500+ na pierwsze dziecko. To sprawi, że na konta rodziców trafi dodatkowe 20 mld zł rocznie. Część z tych pieniędzy zapewne odłożymy na przyszłość.


Oprocentowanie lokat będzie spadało
Pod koniec ubiegłego roku oprocentowanie lokat wzrosło. W grudniu wyniosło średnio 1,83%, podczas gdy jeszcze w październiku było to 1,61%. Za ten wzrost w dużej mierze odpowiadały jednak dwa banki – Getin Bank i Idea Bank. Problemy związane z płynnością zmusiły je do oferowania oprocentowania wynoszącego nawet 3,9% w skali roku. Sytuacja tych banków uległa jednak poprawie i oferowane przez nie stawki spadają. Obecnie dla nowych środków jest to 3,2%-3,4%, a w kolejnych miesiąca będą zapewne jeszcze niższe. Niestety spadki oprocentowania zobaczymy też w innych bankach. Wartość wypłaconych przez nie kredytów już teraz jest istotnie mniejsza niż saldo depozytów. Jeśli napływy oszczędności jeszcze przyspieszą i nie podąży za tym analogiczny wzrost wartości wypłacanych kredytów, to bankom nie będzie opłacało się oferować nam takiego oprocentowania jak obecnie.

Jak uzyskać atrakcyjne odsetki
Aż 62% oszczędności jakie mamy w bankach jest ulokowane na rachunkach, z których duża część w ogólne nie jest oprocentowana. Czasami wystarczy więc przenieść pieniądze na lokatę lub konto oszczędnościowe. Bardzo dobrym sposobem na atrakcyjne odsetki jest też przenoszenie pieniędzy między bankami. Banki często przygotowują bowiem oferty z wysokim oprocentowaniem, ale mogą z nich skorzystać albo tylko nowi klienci, albo tylko ci, którzy wpłacą nowe środki. Gdy lokata w jednym banku się skończy, to warto przenieść pieniądze do innego. Ten potraktuje jak nowe środki i zaoferuje podwyższone oprocentowanie.

Innym sposobem na atrakcyjne odsetki są obligacje rodzinne. Są to obligacje emitowane przez państwo, w które mogą zainwestować jedynie osoby otrzymujące świadczenie w ramach programu Rodzina 500+. Oprocentowanie w pierwszym roku wynosi 3,2% dla obligacji 12-tetniej i 2,8% dla 6-letniej. W kolejnych latach będzie ono uzależnione od inflacji. Warto dodać, że pieniądze można z nich wypłacić przed terminem, ale wiąże się to z opłatą w wysokości 2%. Można w nich ulokować tylko taką kwotę jaką otrzymaliśmy w ramach 500+. Jeśli ktoś ma dwójkę dzieci i przeciętne dochody, to rocznie może tam więc wpłacić 6000 zł, a gdy program obejmie też pierwsze dziecko, to 12 000 zł. Wpłat nie trzeba jednak dokonywać co miesiąc. Można np. raz w roku wpłacić 6000 zł, bo niewykorzystany limit nie przepada. Warto pamiętać o tym rozwiązaniu, gdy banki obniżą oprocentowanie lokat.

Jarosław Sadowski
Główny analityk Expander Advisors